Euro 2024 dobiegło końca! W wielkim finale reprezentacja Hiszpanii pokonała Anglię dzięki bramce w samej końcówce spotkania. Dzięki temu podopieczni trenera Luisa de la Fuente nawiązali do sukcesów starszych kolegów, którzy triumfowali w europejskim czempionacie w 2008 oraz 2012 roku. Natomiast Anglicy drugi raz z rzędu kończyli wielki finał z łzami w oczach. Co działo się w wielkim finale mistrzostw Europy w Niemczech?
Wielki finał na Stadionie Olimpijskim w Berlinie miał rozstrzygnąć, czy futbol wróci do domu, a Anglicy powstrzymają mityczną klątwę, czy też Hiszpanie powrócą na europejski tron po 12 latach przerwy. Pierwsza połowa najważniejszego spotkania mogła nie spełniać oczekiwań kibiców. Obie drużyny prezentowały wyrachowany i taktyczny futbol, w którym najważniejsze były rozsądek i porządek w ustawieniu. Nie oglądaliśmy zatem wielu akcji bramkowych, lecz te niedobory zostały zapełnione w drugiej połowie. Tuż po jej rozpoczęciu Nico Williams otworzył wynik meczu. Pościg Anglików trwał do 73. minuty, kiedy to Cole Palmer pokonał Unaia Simóna. Zmiennik w talii Garetha Southgate’a potrzebował zaledwie trzech minut, by wpisać się na listę strzelców.
Jednak ostatnie słowo należało do Hiszpanów, którzy w końcówce wielkiego finału byli bardziej zdeterminowani do tego, by zakończyć Euro 2024 ze złotymi medalami. Próbowali Lamine Yamal czy Dani Olmo, lecz skuteczny okazał się strzał Mikela Oyarzabala. Piłkarz Realu Sociedad okazał się złotym zmiennikiem trenera de la Fuente, dzięki któremu trofeum Henry’ego Delaunaya po raz czwarty w historii zawita do Hiszpanii.
Top zagrań
Pierwsza połowa upłynęła nam na podziwianiu taktycznego przygotowania obu finalistów. Aktywny na lewym skrzydle był Nico Williams, który swoim dryblingiem sprawiał problemy angielskiej defensywie. Również Robin le Normand – nominalny środkowy obrońca – szukał okazji do zaistnienia pod bramką Jordana Pickforda. W 13. minucie stoper Realu Sociedad złożył się do strzału imitującego przewrotkę, lecz piłka po jego uderzeniu powędrowała obok bramki Anglików. Tuż przed przerwą świetnym rajdem przez środek boiska popisał się John Stones. Angielski obrońca dotarł z piłką przy nodze pod pole karne Hiszpanów, lecz ta nie dotarła do Harry’ego Kane’a.
W pierwszej połowie przestrzeń na indywidualne popisy gwiazd światowego formatu również się znalazła.










