Czwarty dzień mistrzostw Europy w Niemczech był okraszony w mecze pełne niespodzianek i waleczne starcie dwóch ekip z grupy D. Rumuni pokazali, jak strzelać piękne bramki, Słowacy wykazali się ogromnym poświęceniem, a Francuzi wraz z Austriakami nie oszczędzali siebie w starciach fizycznych. W trakcie wczorajszych zmagań podczas Euro 2024 wydarzyło się kilka rzeczy wartych wyróżnienia.
Patrząc na terminarz poniedziałkowych spotkań 1. kolejki mistrzostw Europy sporo kibiców mógłoby pomyśleć, że jedynym bardzo ciekawym starciem będzie pojedynek reprezentacji Francji z Austriakami. Było jednak zupełnie inaczej. Na początku Rumuni zdemolowali 3:0 Ukrainę, nie zostawiając na nich suchej nitki. Później Słowacy zaskoczyli piłkarski świat i zdołali pokonać 1:0 zdecydowanych faworytów spotkania, jakim była reprezentacja Belgii. Na koniec dnia ekipa Didiera Deschampsa zmierzyła się z Austrią i po zaciętym meczu, w którym nie brakowało krwi wygrała 1:0.
Top zagrań
Na pewno za poświęcenie i grę do samego końca we wczorajszym spotkaniu z Belgią trzeba docenić Davida Hancko. Słowacki obrońca wykazał się dobrym wyczuciem czasu i poświęceniem, wybijając strzał Johana Bakayoko w 62. minucie meczu z linii bramkowej. Tą interwencją uchronił swoją drużynę od straty gola, co ostatecznie przełożyło się na sensacyjne zwycięstwo nad trudnym rywalem.
Świetnym rozegraniem w meczu z Francją popisali się zawodnicy reprezentacji Austrii. Drużyna Ralfa Rangnicka potrafiła w kilka sekund zaskoczyć całą defensywę wicemistrzów świata i wyjść z akcją sam na sam z bramkarzem. W tej sytuacji górą był jednak golkiper francuskiej ekipy, który ostatecznie zachował czyste konto w tym spotkaniu.
Genialnym rajdem w meczu ze Słowacją popisał się Jeremy Doku. Zawodnik potrafił przyjmując piłkę zgubić jednego rywala, po czym mijając kolejnego przebiec pół boiska i wystawić bardzo dobrą piłkę do Kevina De Bruyne. Cały jego wysiłek włożony w tę akcję spełznął jednak na niczym.











