Za nami dwa z czterech ćwierćfinałowych starć Euro 2024. Trybuny niemieckich stadionów wypełniły się po brzegi, a kibice po dwudniowej przerwie ponownie mogli cieszyć się oglądaniem spotkań najlepszych drużyn w Europie. Co dokładnie wydarzyło się wczoraj podczas mistrzostw Starego Kontynentu?
Na początek o godzinie 18:00 zmierzyły się ze sobą reprezentacje Hiszpanii i Niemiec. Mecz był dość intensywny i nie brakowało w nim zarówno fauli, jak i kartek. Spotkanie jeszcze bardziej rozkręciło się w drugiej połowie, kiedy do bramki trafili podopieczni Luisa de la Fuente. Kiedy wydawało się, że gol Daniego Olmo przesądzi o wyniku meczu, piłkę w siatce rywali umieścili gospodarze turnieju. Doszło do dogrywki, w której również nie brakowało zaciętej gry. Wszystko wskazywało na to, że będziemy za chwilę świadkami serii rzutów karnych, jednak w 119. minucie Mikel Merino przechylił szalę zwycięstwa na stronę „La Furia Roja”. Tym samym reprezentacja Niemiec pożegnała się z mistrzostwami Europy, a Toni Kroos zakończył swoją karierę.
W drugim spotkaniu rozgrywanym o 21:00 naprzeciwko siebie stanęli Francuzi i Portugalczycy. Po rozegraniu pełnych 90 minut nie padła żadna bramka, więc do wyłonienia zwycięzcy była potrzebna dogrywka. Przez następne pół godziny wciąż nikt nie potrafił trafić do siatki rywala, więc do rozstrzygnięcia tego meczu był potrzebny konkurs „jedenastek”. Tam lepsi okazali się Francuzi i tym samym to oni za kilka dni zmierzą się z Hiszpanami o bilet do wielkiego finału Euro 2024.
Top zagrań
Oglądając spotkanie Portugalii z Francją, mogliśmy zauważyć kilka ciekawych sytuacji z udziałem Rafaela Leao. W jednej z nich Portugalczyk świetnie zagrał piłkę piętą między nogami Julesa Kounde do Nuno Mendesa, który jednak nie wykorzystał swojej okazji. Mimo wszystko trzeba pochwalić sposób, w jaki piłkarz AC Milanu postanowił dostarczyć futbolówkę koledze z drużyny.
W meczu Hiszpanii z Niemcami niejednokrotnie ciekawymi zagraniami popisywał się Fabian Ruiz. W jednej z akcji zawodnik przyjął piłkę, po czym zwodem zmylił aż trzech piłkarzy „Die Mannschaft”, ruszając na bramkę rywali. Po takim czymś ręce same składają się do oklasków.











