Reprezentacja Polski przystąpi do tych eliminacji jako jeden z kandydatów do wyjścia z grupy. Umówmy się, 2. miejsce w tej grupie jest wręcz obowiązkiem, natomiast każde niższe miejsce będzie wielkim rozczarowaniem. Jednakże zanim przyjdzie czas na ocenę tych eliminacji, należy rozegrać kilka bardzo istotnych meczów z niżej notowanymi rywalami. Na pierwszy ogień idzie reprezentacja Litwy, z którą Polska ma bilans pozwalający myśleć o pozytywnym wyniku. Nie tylko bezpośrednie mecze są po naszej stronie. Wartość naszej kadry jest znacznie większa niż naszego północnego sąsiada. Czy jest się czego bać, czym mogą nas zaskoczyć Litwini – o tym w dalszej części artykułu.
Bezpośrednie mecze na naszą korzyść
Reprezentacja Polski przeciwko Litwie zagrała łącznie siedem razy. Aczkolwiek nigdy nie mierzyliśmy się z Litwinami w meczach o punkty. Bezpośrednie spotkania pomiędzy dwoma kadrami przemawiają za wygraną Polski, gdyż jak dotąd polska drużyna wygrała trzykrotnie, dwukrotnie wygrała Litwa, a dwa razy padał remis. Ostatni raz, kiedy reprezentacja Polski mierzyła się z litewską kadrą, miał miejsce w 2018 roku, chwilę przed wylotem na mundial w Rosji. Wówczas padł wynik 4:0, a strzelcami bramek zostali Lewandowski, Kownacki i Jakub Błaszczykowski.
Mecz ten toczył się głównie pod dyktando Polaków, przez co nasi przeciwnicy nie byli w stanie nic zdziałać. Warto przypomnieć skład, w jakim wystąpiliśmy, i uświadomić sobie, jak dawno miał miejsce ten mecz. W składzie reprezentacji Polski wystąpili między innymi: Thiago Cionek, Artur Jędrzejczyk, Łukasz Piszczek, Dawid Kownacki czy Bartosz Białkowski. Jak dotąd reprezentacja Polski nigdy nie mierzyła się z Litwinami w meczach o punkty, zawsze były to spotkania przyjaźni o charakterze towarzyskim.
2024 rok ciemnym czasem dla reprezentacji Litwy
Ostatnie eliminacje, do jakich przystąpiła Litwa, to kwalifikacje do ubiegłorocznych mistrzostw Europy. W grupie G Litwinom przyszło się zmierzyć z Bułgarią, Serbią, Węgrami i Czarnogórą. Delikatnie mówiąc, nie poszło im tam najlepiej, gdyż zdobyli zaledwie sześć punktów i zajęli 4. miejsce w grupie. Mimo niskiego miejsca szło im lepiej w grze pod bramką rywala. Potrafili strzelać i kreować. Można odnieść wrażenie, że w tamtej kampanii decydująca była indywidualna forma poszczególnych zawodników. Na przykład podczas jednego z okienek fantastyczną formą błysnął Širvys, który strzelił dwa gole Bułgarii, a potem jeden Węgrom. Na tej samej zasadzie swoją obecność zaznaczył Gytis Paulauskas.










