Mistrzostwa Europy wkroczyły w fazę półfinałową. W poniedziałkowy wieczór poznaliśmy pierwszego finalistę. W stojącym na solidnym poziomie meczu Hiszpania – Francja górą okazali się ta pierwsza. Jednak zwycięstwo nie przyszłoby tak łatwo, gdyby nie bajeczny gol. A czym jeszcze popisali się piłkarze tego dnia na murawie? Który gol był najładniejszy i kto został MVP dwudziestego dnia Euro 2024?
Europejski turniej na niemieckiej ziemi niechybnie zbliża się ku końcowi. Do rozegrania pozostały już tylko trzy mecze – dwa półfinały oraz finał. W poniedziałkowy wieczór poznaliśmy pierwszy zespół, który w niedzielę o 21:00 wyjdzie na boisko w wielkim finale. Będzie nim Hiszpania, która po zaciętym boju, znacząco przewyższającym jakość większości ćwierćfinałów, pokonała Francuzów.
Podopieczni Luisa de la Fuente po raz kolejny zaprezentowali przyjemny dla oka futbol. Tym samym pokazali, dlaczego znaleźli się w finale i byli przymierzani do grona ścisłych faworytów. „Trójkolorowi” mimo faktu pożegnania się z turniejem mają prawo być względnie zadowoleni z tego, co pokazali. W przeciwieństwie do poprzednich spotkań Francja grała z pomysłem, odważniej i ofensywniej i co ciekawe, strzeliła gola z gry (szkoda, że tak nie mogła grać wcześniej). Jednak to nie wystarczyło jej na ekipę „La Furia Roja”. Teraz pozostaje już tylko jedno pytanie: kto będzie rywalem Hiszpanów – Anglia czy Holandia?
Top zagrań
Było w tym interesującym meczu kilka zagrań. Zacznijmy może od kapitalnego balansu ciała z piłką, jakim wykazał się Dani Olmo. Pomocnik RB Lipsk najpierw zgasił piłkę wybitą przez francuskiego stopera. Następnie szarżującego na niego Auréliena Tchouaméniego minął jednym kapitalnym przeniesieniem piłki stopą na prawo. Chwilę potem oddał strzał, który okazał się golem. Tutaj to jednak zwód był klasą samą w sobie.
Wiadomo, że trudniej jest dobrze ocenić bramkarza przegranej drużyny. W tym meczu znalazł się jednak jeden taki moment, w którym golkiper AC Milan wykazał się nie tylko czujnością na przedpolu, lecz także olbrzymim refleksem. Zwykle w sytuacjach wślizgowych u bramkarzy pragną oni oddalić zagrożenie od własnej bramki. Tymczasem Mike nie dość, że pojedynek wygrał, to jeszcze udało mu się doskonale zgasić futbolówkę. Mecz rozgrywany był w Monachium, więc chyba jakiś duch Neuera uniósł się nad Allianz Arena.












