Po znakomitym widowisku, jakie zafundowali nam reprezentanci Niemiec w Monachium w meczu otwarcia przeciwko Szkotom, liczyliśmy na podobne emocje drugiego dnia Euro 2024. Tym bardziej, że czekało nas hitowe starcie Hiszpanów z Chorwatami. Do gry wkroczyli również piłkarze grupy B z obrońcami trofeum na czele. Jak minął drugi dzień europejskiego czempionatu w Niemczech?
Piłkarskie święto rozpoczęło się o godzinie 15.00 w Kolonii, gdzie w drugim meczu grupy A Szwajcarzy mierzyli się z Węgrami. Reprezentacja prowadzona przez Marco Rossiego przez wielu jest uznawana jest za potencjalnego „czarnego konia” EURO 2024. Jednak, by na ten tytuł zasłużyła, „Madziarzy” muszą solidnie poprawić się w dwóch kolejnych spotkaniach. W premierowym meczu przegrali bowiem 1:3 ze Szwajcarami, a bardzo słabo spisała się defensywa Węgrów.
Natomiast o godzinie 18.00 do gry w Berlinie wkroczyli Hiszpanie z Chorwatami. Reprezentacja z półwyspu Iberyjskiego już po pierwszej połowie prowadziła 3:0 i z przytupem weszła w turniej. Na dobrą grę Hiszpanów chcieli odpowiedzieć ich grupowi rywale Włosi. Obrońcy trofeum mimo najszybszego w historii Euro ciosu (gol w 23. sekundzie) ostatecznie wstali z kolan, pokonując dzielnych Albańczyków 2:1. Przyjrzyjmy się drugiemu dniu Euro 2024 nieco dokładniej.
Top zagrań
We wszystkich spotkaniach działo się wiele, a kibice zgromadzeni na trybunach niemieckich aren oglądali ciekawe widowiska. Zacznijmy od pierwszego z sobotnich spotkań. Do znalezienia się w naszym zestawieniu aspirował Dan Ndoye, lecz mimo efektownej gry brakowało mu… efektywności. Warto jednak obserwować tego gracza w pozostałych meczach reprezentacji Szwajcarii. Może nas jeszcze zaskoczyć, lecz dzisiaj został przyćmiony przez innych.
Efektywne było chociażby podanie z głębi pola Mikela Aebischlera do Kwadwo Duaha, które otworzyło napastnikowi drogę do bramki, a ostatecznie i wynik. Ciekawie wyglądała także akcja bramkowa Węgrów, którzy potrzebowali zaledwie sześciu podań, by przenieść ciężar gry z własnej połowy pod bramkę przeciwnika. Warto również podkreślić, że „Madziarze” wykorzystali całą szerokość boiska oraz zdominowali w tej sytuacji jego centralną część, zaskakując Szwajcarów. Nie zapominamy o bramce Breela Embolo, który musiał sobie radzić nie tylko z rywalem, ale i źle założonym ochraniaczem.












