Sobotnie spotkania na Euro 2024 zakończył mecz Belgii z Rumunią. Tym samym każda z reprezentacji grająca na tym turnieju ma już za sobą dwa starcia. Udało się przy tym poznać kolejną drużynę, która jest pewna udziału w fazie pucharowej mistrzostw Europy. Co jeszcze wydarzyło się wczoraj na niemieckich boiskach?
Dziewiątego dnia Euro 2024 zobaczyliśmy spotkania o dużej intensywności, które mogły przykuć uwagę widza. Wszystko zaczęło się od starcia Gruzji z Czechami. Przez cały mecz znaczną przewagę mieli nasi południowi sąsiedzi, ale to Gruzini w ostatnich sekundach mogli wyjść na prowadzenie. Ostatecznie obydwie ekipy strzeliły po jednej bramce i spotkanie zakończyło się podziałem punktów.
Później na boisku w Dortmundzie zameldowały się reprezentacje Turcji i Portugalii. Tutaj ponownie mogliśmy być świadkami jednostronnego widowiska, lecz tym razem z innym wynikiem. Drużyna z Cristiano Ronaldo na czele dużo bardziej wyróżniała się na boisku, co w połączeniu z dziurawą obroną Turków zakończyło się zwycięstwem zespołu z Półwyspu Iberyjskiego aż 3:0.
Ostatnim spotkaniem wczorajszego dnia był pojedynek Belgów z Rumunami. Oba zespoły wykazały się charakterem na boisku, przez co od pierwszej do ostatniej minuty byliśmy świadkami bardzo dobrego widowiska. Jednak przy bramce rywala to „Czerwone Diabły” okazały się skuteczniejsze i wygrały 2:0.
Top zagrań
W spotkaniu reprezentacji Belgii z Rumunią świetną akcją popisał się Kevin De Bruyne. Piłkarz Manchesteru City przyjął piłkę na własnej połowie i ruszył z rajdem, zwodząc przy tym rywali. Akcję zakończył podaniem do Lukebakio, który oddał dobry strzał, ale jeszcze lepszą interwencją popisał się golkiper.
Trzeba pochwalić także to, co w meczu przeciwko reprezentacji Czech wyprawiał Giorgi Mamardaszwili. W jednej z akcji „Czeskich Lwów” 23-latek popisał się dwiema fantastycznymi interwencjami w ciągu kilku sekund. Gruziński bramkarz był wczoraj w genialnej dyspozycji, a ta sytuacja idealnie to pokazuje.
Poprzednie dwie akcje z pewnością zwróciły uwagę każdego kibica oglądającego te spotkania. Mimo wszystko trzeba również wspomnieć o sytuacji, która wydarzyła się w meczu Portugalii z reprezentacją Turcji. Po niecelnym podaniu Joao Cancelo wydawało się, że zagrożenie przy bramce Turków zostało zażegnane. Wtedy do akcji wkroczył Samet Akaydin. Nie skupiając się w pełni na tym, gdzie znajduje się golkiper jego drużyny, podał piłkę wprost w światło bramki. Futbolówki nie udało się już zatrzymać i Portugalia mogła się cieszyć z drugiego gola w tym spotkaniu. To trafienie jest niekwestionowanym kandydatem do stania się najbardziej kuriozalną bramką Euro 2024.










