We wtorek zostały rozegrane dwa ostatnie spotkania 1/8 finału Euro 2024. Nie zabrakło emocji, pięknych goli i walki do samego końca. Na trybunach również mogliśmy zobaczyć kibiców, którzy z całych sił dopingowali swoje ukochane reprezentacje. Co dokładnie wydarzyło się wczoraj na niemieckich boiskach?
Najpierw o godzinie 18:00 zmierzyli się ze sobą Holendrzy z Rumunami. Przez większość spotkania przeważała ekipa Ronalda Koemana, która dość szybko wyszła na prowadzenie. Jej rywale mieli swoje okazje, jednak nie potrafili ich zamienić na gole. Pod sam koniec zespół „Oranje” jeszcze dwukrotnie pokonał rumuńskiego golkipera i tym samym, wygrywając 3:0, awansował do kolejnego etapu turnieju.
Następnie o godzinie 21:00 mieliśmy poznać, z kim Holandia zmierzy się w ćwierćfinale. Na stadionie w Lipsku swój mecz rozegrały reprezentacje Turcji i Austrii. Drużyna Ralfa Rangnicka ledwo co weszła w to spotkanie, a już musiała odrabiać straty. „Gwiazdy Półksiężyca” stawiały duży opór i były w stanie wyjść nawet na dwubramkowe prowadzenie. Po tym ciosie Austriacy dość szybko odpowiedzieli, jednak bramki wyrównującej już nie uświadczyliśmy. Tym samym drużyna uważana przez wielu za czarnych koni tego turnieju przegrała 1:2 i odpadła z mistrzostw Europy.
Top zagrań
Przy bramce reprezentacji Holandii na 2:0 bardzo dobrą akcją popisał się Cody Gapko. 25-latek po przyjęciu futbolówki ruszył z nią do linii końcowej, wygrywając przy tym walkę o pozycję z Radu Dragusinem. Po tym świetnie odnalazł w polu karnym Malena, zagrywając mu piłkę, którą wystarczyło tylko dobić do bramki.
Radu Dragusin popisał się natomiast w innej akcji. Przy sytuacji Holendrów, kiedy to Denzel Dumfries dogrywał do Depaya, obrońca Tottenhamu świetnym wślizgiem posłał piłkę za linię końcową. Gdyby nie on, „Oranje” szybko wyszliby na dwubramkowe prowadzenie.










