Zestaw Kibica Betclic 1 Ligi: Lechia Gdańsk – chaos i wielka niewiadoma


Spadkowicz z PKO BP Ekstraklasy przystępuje do nowego sezonu po bardzo burzliwych przygotowaniach

22 lipca 2026 Zestaw Kibica Betclic 1 Ligi: Lechia Gdańsk – chaos i wielka niewiadoma
Lechia Gdańsk/materiały prasowe

Lechia Gdańsk zmaga się z problemami sportowymi i pozasportowymi. To też powoduje, że start sezonu może być dla spadkowicza z ekstraklasy bardzo trudny. Kadra nie jest nadal kompletna, w klubie są oczekiwania na poprawę sytuacji finansowej - by móc zarejestrować nowych graczy. Zapewne dużo czasu będzie musiało minąć, by Lechia weszła na dobre tory i na dziś trudno przewidywać kiedy to może nastąpić.


Udostępnij na Udostępnij na

Drużyna Lechii przygotowania do sezonu rozpoczęła 22 czerwca. Był to jednak bardzo specyficzny start, gdyż po spadku z klubu odeszło większość osób ze sztabu – z trenerem na czele. Paolo Urfer nie zdążył dogadać się z następcą Johna Carvera, zatem na początku treningi z zawodnikami prowadzili Kevin Blackwell i Krzysztof Brede. Anglik także był w gronie osób, które odchodzą z klubu, lecz stało się to nieco później. Blackwell poza prowadzeniem pierwszych treningów, skupiał się mocno na odpowiednim wprowadzeniu młodego Bakarego Sonko. Brede za to powrócił do Lechii i był szykowany na asystenta pierwszego trenera, gdy ten już dołączy do klubu.

Lechia Gdańsk nie wyjeżdżała z Gdańska i trenowała na własnych obiektach przy ulicy Traugutta 29. Od początku praca nie była łatwa, bo w bardzo okrojonej kadrze. Swoją przygodę z klubem zakończyło bowiem wielu wypożyczonych zawodników, a dodatkowo kilku czołowych graczy miało dołączyć do przygotować nieco później. Po trudnych poszukiwaniach, nowego trenera udało się ogłosić 1 lipca. Nieudane próby pozyskania polskiego szkoleniowca zmusiły Paolo Urfera do szukania za granicą i finalnie właściciel klubu postawił na Ukraińca. Nowym trenerem został Władysław Łupaszko, który był niedawno bardzo chwalony w swoim kraju. Jego filozofia futbolu przypadła do gustu Urferowi i to jemu powierzył misję przywrócenia Lechii do PKO BP Ekstraklasy.

Trudne sparingi

Jeszcze przed przybyciem trenera Łupaszki, Lechia Gdańsk rozegrała pierwszy letni mecz kontrolny. 27 czerwca do Gdańska zawitał rumuński Petrolul Ploiesti, który przygotowywał się do sezonu na północy Polski. Sztab nie miał wielkiego wyboru i musiał desygnować do gry praktycznie samych młodzieżowców. Efektem tego była wysoka porażka aż 0:5, lecz trudno było się temu dziwić. Należy dodać, że młodzieżowa drużyna Lechii nie osiągała w ostatnim czasie wybitnych wyników i z takim rywalem trudno było oczekiwać dobrego rezultatu.

Na początku lipca w pełny trening weszło wielu zawodników pierwszej drużyny i na kolejny sparing sytuacja kadrowa wyglądała znacznie lepiej. Jednak nie była to nadal idealna sytuacja, co idealnie uwypukliła Olimpia Grudziądz, wygrywając z Lechią bardzo spokojnie 3:1. W tym meczu na ławce trenerskiej był jeszcze Krzysztof Brede, a trener Łupaszko przyglądał się temu wszystkiemu z boku. Jedynego gola dla „biało-zielonych” strzelił Michał Głogowski.

Kolejne dwa sparingi poprowadził już Władysław Łupaszko, który na dobre rozpoczął pracę z drużyną. Nieoficjalny debiut był dla niego udany, gdyż Lechia Gdańsk pokonała 2:1 rezerwy Norwich City. Nie był to rywal z najwyższej półki, lecz każde zwycięstwo przy takich problemach zawsze należy doceniać. Na listę strzelców w tamtym meczu wpisali się Wojciech Madej i Iwan Żelizko. W ostatnim meczu kontrolnym przed startem ligi Lechia Gdańsk mierzyła się z Randers FC, co było już konkretnym sprawdzianem. Nie wyszło to bardzo źle, gdyż udało się zremisować z Duńczykami 2:2, a do siatki rywala ponownie trafił Iwan Żelizko. Dodatkowo swojego pierwszego gola w nowych barwach strzelił Samuel Kopasek. Na pewno taki wynik mógł wlać trochę nadziei w drużynę, jednak wszystko zweryfikuje liga.

Planowane odejścia i blokada kolejnych

Jak już wspominaliśmy wyżej, po sezonie z klubem pożegnali się wypożyczeni zawodnicy. Z Lechii odeszli – Anton Carenko, Alex Paulsen, Aleksandar Cirković i Maksym Diaczuk. Oczywiste było, że poza nimi z biegiem czasu odejdą także kolejni gracze. Tak też się działo. Już w połowie czerwca kontrakt rozwiązał Matej Rodin, co było bardzo na rękę Lechii – z racji jego wysokiego kontraktu. Szukając oszczędności, spadkowicz z ekstraklasy rozwiązał następnie kontrakty z Dawidem Kurminowskim i Bartłomiejem Kłudką – co wywołało spore zadowolenie wśród kibiców. W podobnym czasie z klubem pożegnał się Matus Vojtko, który skorzystał z możliwości jednostronnego rozwiązania umowy. Słowak tuż po tym związał się kontraktem z Wieczystą Kraków, zostając tym samym na poziomie PKO BP Ekstraklasy.

W tle tego wszystkiego były słowa Paolo Urfera, dodawane do komunikatów o odejściu kolejnych zawodników. „Polski Związek Piłki Nożnej (PZPN) poniesie odpowiedzialność za nieodwracalne szkody wyrządzone naszemu Klubowi.” Ma to oczywiście związek z odjętymi punktami i sprawą złożoną do CAS. Właściciel klubu nadal wierzy w to, że uda się zawiesić karę, co może przywrócić Lechię do ekstraklasy. Nawet komunikat o rozpoczęciu sprzedaży karnetów na nadchodzący sezon miał zawarty dopisek, sugerujący wiarę w powodzenie złożonej skargi. „Karnety na sezon 2026/2027 będą obowiązywać zarówno w ramach Betclic 1. Ligi, jak i – w przypadku powrotu do PKO Bank Polski Ekstraklasy – na najwyższym szczeblu rozgrywkowym„. Cóż, ciekawe jak cała sprawa się rozwiąże, a ma to nastąpić już niedługo.

Kończąc temat odejść, wraz z wygaśnięciem umowy z Lechią pożegnali się jeszcze Miłosz Kałahur i Bohdan Sarnawski. Ich odejście było jak najbardziej spodziewane już w trakcie rundy wiosennej, z racji braku szans na regularną grę. W trwającym letnim oknie transferowym dojdzie zapewne do kolejnych pożegnań, lecz Paolo Urfer nie zamierza już pozbywać się piłkarzy za darmo. Istotną kwestią będzie teraz to, czy do klubu wpłynie odpowiednia oferta. Zainteresowanie najlepszymi zawodnikami jest coraz większe, zatem należy poczekać na rozwój wydarzeń. Trudno zatem rozpatrywać przykładowo Bobcka jako zawodnika kadry na nowy sezon, bo zapewne już niedługo ktoś odpowiednią sumę wyłoży.

Wzmocnienie drużyny rozpoczęte

Władysław Łupaszko tuż po przejęciu sterów w Lechii jasno deklarował, że potrzebuje zawodników na każdą pozycję. Nie było w tym ani grama przesady, patrząc na stan kadry i możliwe kolejne odejścia. Transfery do klubu stały się jednak skomplikowane, a wszystko spowodował zakaz rejestracji nałożony przez Komisję ds. Licencji Klubowych. Stało się tak oczywiście z racji opóźnień w wypłatach. Paolo Urfer nawet mając nadzór finansowy i obowiązek wysyłania potwierdzeń przelanych wypłat, dotarł do momentu kolejnych opóźnień. Taka sytuacja słusznie zirytowała Komisję i do bana transferowego od FIFA (zaległości transferowe) doszła także i kara z PZPN.

Taki zakaz nie powoduje jednak, że nie można przeprowadzać transferów. Po długich oczekiwaniach w końcu w klubie zaczęli pojawiać się nowi zawodnicy, a na początku postanowiono wzmocnić defensywę. Jako pierwszy kontrakt z Lechią podpisał Ukrainiec Danyło Małow. 19-letni lewy obrońca wygląda na solidne wzmocnienie, mając na uwadze jego bardzo dobre występy w młodzieżowej reprezentacji Ukrainy. Udało się także pozyskać prawego defensora, a dokładnie Słowaka Samuela Kopaska. W tym przypadku mowa o jednym z najbardziej perspektywicznych bocznych obrońców na Słowacji i to wygląda na wielkie wzmocnienie Lechii. Kopasek imponował nie tylko w MSK Żylinie, ale także w reprezentacjach młodzieżowych na wielu szczeblach. Wspomniany gol w sparingu już potwierdził jego możliwości.

Trzecim i ostatnim do tej pory wzmocnieniem jest Jakub Adkonis. Defensywny pomocnik, mogący grać też nieco wyżej był praktycznie dogadany z Lechią jeszcze w momencie gry w PKO BP Ekstraklasie. Spadek nie przeszkodził Lechii w pozyskaniu młodego gracza, który rozwiązał kontrakt z Legią Warszawa. Kwestie papierkowe trochę trwały, gdyż trzeba było pozmieniać zapisy w umowie, ale ostatecznie udało się sfinalizować ten transfer. Jest to na pewno solidny ruch do środka pola, a sam Adkonis posiada spory talent. Czas to udowodnić na boisku i na pewno w nowym sezonie dostanie na to szansę.

Do tego grona dodać jeszcze można Bartosza Szczepankiewicza, powracającego po wypożyczeniu do Sokoła Kleczew. 19-letni defensywny pomocnik podczas meczów kontrolnych był testowany z przymusu na środku defensywy. Nie wychodziło mu to zbyt dobrze, a teraz przez jakiś czas będzie poza grą z powodu urazu.

Rifet Kapić i jego gra słowami

Wróćmy jeszcze na moment do ewentualnych odejść z klubu. Jasne jest, że najlepsi zawodnicy pragną zmienić otoczenie, lecz każdy podchodzi do tego inaczej. Najgorzej w tym wszystkim wypada kapitan Rifet Kapić, a wszystko zaczęło się po ostatnim meczu minionego sezonu. Wtedy padły od niego słowa, że zagrał ostatni mecz w Lechii, co usłyszało kilku dziennikarzy. Bośniak następnie starał się wypierać tych słów i obraził się na wiele osób, finalnie nie chcąc oficjalnie odnosić się do tego zdarzenia.

Jakiś czas później zaczęła się rozgrywać w tle opcja przenosin do Pogoni Szczecin. Kapić zaczął dalej stroić fochy, a dodatkowo nie pojawił się na sparingu z Olimpią Grudziądz, mimo oficjalnego wpisania do kadry meczowej. Być może zaszedł tam błąd – wszystko się może wydarzyć, aczkolwiek wiele głosów padało o tym, że kapitan myślami jest już zdecydowanie poza Gdańskiem. Apogeum jego zachowania miało miejsce podczas sparingu z Randers FC, gdzie podczas dyskusji z kibicami padły od niego słowa, że „3 lata grał za darmo”.


Kibice najchętniej by już ujrzeli informację o rozstaniu z Kapiciem, aczkolwiek Paolo Urfer twardo negocjuje z Pogonią. Fakt jest taki, że 31-latek rozgrywa to w fatalny sposób, strasznie psując swój wizerunek. Chce odejść? Nic w tym złego, ale sam się godził na grę w Lechii, dobrze wiedząc jaka jest sytuacja. Zamiast faktycznie opowiedzieć o opóźnieniach, problemach, wolał pójść na łatwiznę i ciekawe czy zdaje sobie sprawę jak jego słowa wybrzmiały. Chociaż… pewnie ma to już gdzieś, bo czeka tylko na zmianę otoczenia. Powodzenia w nowym klubie kapitanie i szkoda, że zburzyłeś wszystko na co tu zapracowałeś. Kibice akurat byli za Tobą murem, a ten mur został zburzony.

Szukając pozytywów – warto docenić nowe koszulki meczowe

W tle tych wszystkich zawirowań i niepewności, pojawiło się w Lechii coś, czym można cieszyć oko. Nie są to niestety kwestie sportowe, bo mowa tu o zaprezentowanych nowych koszulkach, w których będą występować zawodnicy w Betclic 1 Lidze. Po raz kolejny słuszne pochwały można słać w kierunku Adidasa, który ma świetne szablony i Lechia Gdańsk świetnie z tego skorzystała. Koszulki zostały pozytywnie przyjęte wśród kibiców – i to nie tylko gdańskiego klubu. Ba, nawet niektórzy kibice zza miedzy pozytywnie wypowiadali się o strojach największego rywala.

Nowe stroje nie są przypadkowe. Zostały stworzone w taki sposób, by idealnie pokazać tożsamość klubu, o czym tuż też na łamach mediów klubowych wspomina Michał Perling – Menedżer ds. marketingu i CSR:
Specjalnie na potrzeby prezentacji nowych strojów meczowych stworzyliśmy monogram „BKS”, któremu nadaliśmy znaczenie: Biało-zielony Klub Sportowy. Firmuje on kampanię sprzedażową i ma na celu zarówno podkreślić istotę naszej tożsamości i identyfikacji, a więc biało-zielone barwy, jak i elegancję, jaką zyskały nasze koszulki, dzięki zastosowaniu kołnierzyka, pierwszy raz od sezonu 2013/14. 

Dodatkowo Lechia Gdańsk wypuściła trzeci komplet, o którym poinformowała kilka godzin później. Jest w nim powrót do odcieni czerwonych, lecz tym razem w formie burgundowej – podobnie jak w przypadku zielonej wersji, także ze złotymi wstawkami. Trzeba przyznać, że tu wszystko się zgadza i oby zawodnicy zdołali z czasem grać tak dobrze, jak wyglądają te koszulki.

Przewidywany skład

Zapraszam teraz na wróżenie z fusów – czyli próbę odgadnięcia jaki może być podstawowy skład Lechii na początek sezonu. W bramce trwa nadal walka o szansę na grę, a i w tle jest wspomniany Axel Holewiński, o ile uda się dopiąć te przenosiny. Czy Szymon Weirauch może być pewny gry? Wydaje mi się, że nie, gdyż Kacper Gutowski jest ciekawym utalentowanym bramkarzem i zasłużył sobie na poważniejszą szansę. Stawiam jednak na Weiuracha z racji tego, że ma na koncie występy na boiskach ekstraklasy i w ostatnim sparingu wyszedł w podstawowym składzie.

Jak może wyglądać defensywa? Do zdrowia nadal wraca Indrit Mavraj, a nie jest wiadome co dalej z Bujarem Pllaną. Wracam zatem do sparingów i zanosi się na to, że duet stoperów stworzą Antoni Ziółkowski i Wojciech Madej. Nie ma opcji na ponowne wystawienie Bartosza Szczepankiewicza, gdyż doznał on urazu w meczu z Randers FC po… starciu z niepewnie interweniującym Szymonem Weirauchem. Jego pauza ma wynieść nawet pół roku. Boki obrony byłby dosyć jasne, gdyby udało się zarejestrować nowych zawodników. Pewne jest, że na tych pozycjach mają docelowo grać Samuel Kopasek i Danyło Małow. Pierwszy mecz mogą jednak opuścić, z przyczyn wiadomo jakich…

Środek pola na ten moment mają tworzyć Iwan Żelizko, Tomasz Neugebauer i Jakub Adkonis. Ten ostatni również czeka na rejestrację, zatem trudno rokować kto go może ewentualnie zastąpić. Skrzydła to kompletna niewiadoma, chociaż docelowo powinni to być Kacper Sezonienko i Igor Bambecki, lecz w przypadku problemów z rejestracją, Bambecki może grać na lewej obronie. Nie wiadomo ile w klubie zostanie Camilo Mena, ale na dziś wrócił do Kolumbii, co uzgodnił z klubem. W ataku wydaje się, że sporo minut może otrzymać Michał Głogowski, lecz na ten moment leczy on kontuzję. Nie ma go w sumie kto zastąpić, jeżeli nie uda się zgłosić Bakarego Sonko. Nic tylko współczuć trenerowi Łupaszce sytuacji przed pierwszym meczem ligowym. Oby się to wszystko szybko poprawiło. Do tego jednak potrzeba uregulowania pensji.

Lechia Gdańsk powalczy o przetrwanie i spróbuje osiągnąć założony cel

Bez wątpienia Lechia Gdańsk zacznie sezon z wielkimi problemami i kompletnie nie wiadomo kiedy uda się je w pełni opanować. Rywale mogą z dużym optymizmem podchodzić do starć drużyną z Trójmiasta, gdyż przy dobrej organizacji gry będzie można ich na początku mocno nękać. Jeżeli jednak już drużyna będzie bardziej kompletna, kto wie jak może się dla nich potoczyć nadchodzący sezon. Przy poprzednim awansie również były spore problemy na początku, a i tak skończyło się to awansem.

Na pewno taki cel jest postawiony przed Władysławem Łupaszko i sam Ukrainiec zdaje sobie z tego sprawę. Pewne jest też to, że dojdzie do kolejnych wzmocnień, bo bez tego trudno będzie należycie funkcjonować. Oby te opóźnienia w pensjach odeszły na jakiś czas w niepamięć i także oby udało się spieniężyć kilku zawodników, co też poprawi na jakiś czas ogólną sytuację. W klubie drzemie pewien potencjał, lecz na razie trudno będzie go pokazać w Betclic 1 Lidze. Standardowo – czas pokaże jak się to potoczy dalej.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze