Tomasz Kędziora od lat jest obecny w reprezentacji Polski, ale trudno powiedzieć, aby obecnie odgrywał w niej istotną rolę. 32-latek nadal otrzymuje powołania, choć na aktualnym zgrupowaniu nie pojawił się na boisku. Czy jego doświadczenie wciąż jest wystarczającym argumentem i kto ewentualnie mógłby zająć jego miejsce?
Orzełek na piersi
Tomasz Kędziora po raz pierwszy w reprezentacji Polski pojawił się za sprawą Adama Nawałki. Debiutował w 2017 roku w przegranym 0:1 towarzyskim meczu z Meksykiem. Przez kolejne lata nie był murowanym pewniakiem w składzie. Został powołany do kadry na EURO 2020, ale nie zagrał tam ani minuty.
Mimo wszystko właśnie od 2021 roku zaczął w końcu znaczyć coś więcej. Częstsze występy przyniosły jedynego gola dla reprezentacji strzelonego przez niego w meczu przeciwko San Marino. Na ten moment na koncie ma 38 występów z orzełkiem na piersi.
Piłka klubowa
W PAOK-u Tomasz Kędziora przeszedł transformację z prawego obrońcy w środkowego defensora. Samo Dynamo, ogłaszając jego powrót w czerwcu 2026 roku, podkreślało tę zmianę i fakt, że w Grecji stał się jednym z mocniejszych zawodników na tej pozycji. Z PAOK-iem zdobył również mistrzostwo Grecji w 2024 roku.
Aktualny zawodnik Dynama Kijów w obecnym sezonie ma na koncie 10 występów w klubie. Trener Igor Kostyuk korzysta z jego elastyczności i nie ogranicza wystawiania Kędziory tylko do jednej pozycji. Oprócz środka obrony często pojawia się też na prawej stronie.
Z 10 spotkań, w których wystąpił Tomasz Kędziora, Dynamo wygrało pięć. W lidze ukraińskiej Polak radzi sobie dość dobrze, ale nie jest w żadnych topowych statystykach dla obrońców na tle całej ligi. Jeśli chodzi o europejskie podwórko, to Dynamo z Tomkiem przegrało wszystkie mecze eliminacji do Ligi Europy.
Dylemat
Pora omówić argumenty przemawiające za i przeciw Kędziorze w reprezentacji. Pierwszym z nich bez dwóch zdań jest możliwość grania na dwóch pozycjach oraz jego duże doświadczenie za granicą. Wychowanek Lecha Poznań ponad 8 lat spędził łącznie w Grecji i Ukrainie.
Ligi może nie powalają na kolana, ale dzięki nim Tomasz Kędziora regularnie grał w Lidze Mistrzów, Lidze Europy oraz Konferencji. Przez lata spotkał się z wieloma selekcjonerami oraz trenerami, dzięki czemu nauczył się różnych szkół.
Mimo tych argumentów, Tomasz Kędziora nigdy w reprezentacji Polski nie był numerem jeden na dłuższy czas. Jeżeli zawodnik jest powoływany, ale w najważniejszych momentach nie jest wykorzystywany, to jaki jest właściwie cel jego obecności w kadrze?
Możliwości
Tu nasuwa się pytanie – kto mógłby zająć jego miejsce? Pierwszym oczywistym kandydatem jest Wojciech Mońka, który dzięki zwolnieniu miejsca przez Kędziorę miałby większe szanse, by w końcu pojawić się na boisku. Dodatkowo nie musiałby martwić się o powołanie.
Drugą możliwością jest Jakub Krzyżanowski, który zalicza dobre występy w ekstraklasie w barwach Wisły Kraków. Aktualny reprezentant U21 mógłby dać świeżość na lewej obronie w naszej kadrze. To samo w przypadku Michała Gurgula, ale jego przypadek jest znany.
Dwie ostatnie możliwości to powrót do reprezentacji Kamila Piątkowskiego lub powołanie Brighta Ede. Pierwszy z nich ma już reprezentacyjne doświadczenie i pokazywał dobrą formę w poprzednim miejscu w Ekstraklasie w barwach Legii. Natomiast Bright Ede – zawodnik hiszpańskiego Deportivo La Coruña ma na koncie 4 występy w La Liga i rywalizuje o miejsce z Jose Marią Gimenezem. Mimo małej liczby minut jest bardzo ciekawym profilem obrońcy, za który ceni go jego aktualny trener i na poziomie reprezentacyjnym mógłby się przydać.











