Ruch Lwów oficjalnie skierował do FIFA sprawę dotyczącą niedoszłego transferu Witalija Romana do Lechii Gdańsk. Ukraiński klub domaga się od polskiej strony wypłaty 700 tysięcy euro. To kolejny etap sporu, o którym na iGol.pl informowaliśmy już we wrześniu 2025 roku.
To, co jeszcze rok temu było zapowiedzią dalszych kroków prawnych, dziś stało się faktem. Jak udało mi się ustalić, Ruch Lwów zwrócił się do Izby ds. Statusu Zawodników FIFA w związku z sytuacją dotyczącą transferu Witalija Romana do Lechii Gdańsk.
Ukraiński klub żąda wypłaty 700 tysięcy euro, a FIFA oficjalnie rozpoczęła rozpatrywanie sprawy. Obecnie postępowanie znajduje się przed właściwym organem światowej federacji.
Ruch spełnił wcześniejsze zapowiedzi
Już 11 września 2025 roku opisywaliśmy na iGol.pl kulisy niedoszłego transferu ukraińskiego obrońcy. Ruch zarzucał wówczas Lechii, że gdański klub nie wywiązał się z podpisanej umowy.
Według informacji przekazanych wówczas przez dyrektora sportowego Ruchu Wołodymyra Łapyckiego kluby doszły do porozumienia w sprawie rocznego wypożyczenia Romana. Kwota to 350 tysięcy euro, z obowiązkiem wykupu za kolejne 350 tysięcy euro. Cała operacja miała być więc warta 700 tysięcy euro.
Umowy zostały podpisane, a zawodnik przygotowywał się już do rozpoczęcia nowego etapu kariery w Polsce. Pierwsza transza miała zostać opłacona do 18 sierpnia 2025 roku. Zgodnie z relacją strony ukraińskiej pieniądze jednak nie wpłynęły, a Lechia nie złożyła także wniosku umożliwiającego przeprowadzenie transferu za pośrednictwem systemu FIFA TMS.
Roman został w zawieszeniu
Cała sytuacja miała szczególnie dotknąć samego zawodnika. Roman podpisał indywidualną umowę z Lechią, wynajął mieszkanie w Gdańsku i rozpoczął formalności związane z pobytem w Polsce. Ostatecznie do rejestracji piłkarza jednak nie doszło.
Ruch podkreślał jednocześnie, że w związku z zawartym porozumieniem stracił możliwość sprzedaży zawodnika do innego klubu w letnim oknie transferowym.
W umowie miała znajdować się również klauzula przewidująca 100 tysięcy euro kary w przypadku niedotrzymania określonego terminu. We wrześniu 2025 roku Ukraińcy domagali się od Lechii zapłaty należności oraz rozwiązania sytuacji kontraktowej zawodnika, zapowiadając, że w przeciwnym razie zwrócą się do FIFA i UEFA.
Lechia przedstawiała inną wersję
Już wówczas w Gdańsku można było usłyszeć inną interpretację wydarzeń. Według informacji, do których dotarł iGol.pl, Roman podczas treningów miał nie przekonać przedstawicieli Lechii, którzy zaczęli mieć wątpliwości, czy zawodnik jest wart kwoty zapisanej w umowie.
Z naszych ówczesnych ustaleń wynikało również, że Lechia nie planowała publikować oficjalnego komunikatu, ponieważ przedstawiciele klubu uważali, że postąpili zgodnie z zapisami zawartego porozumienia.
To oznaczało, że już wtedy obie strony zupełnie inaczej interpretowały skutki podpisanej umowy.
Sprawę rozstrzygnie FIFA
Ruch nie ograniczył się ostatecznie do zapowiedzi. Z moich informacji wynika, że klub oficjalnie zwrócił się do Izby ds. Statusu Zawodników FIFA, domagając się wypłaty 700 tysięcy euro.
FIFA wszczęła procedurę i sprawa znajduje się obecnie na etapie rozpatrywania przez właściwy organ federacji. Na tym etapie nie zapadło jeszcze rozstrzygnięcie, dlatego roszczenie Ruchu pozostaje stanowiskiem strony ukraińskiej. Dopiero decyzja FIFA przesądzi, czy i w jakim zakresie Lechia będzie zobowiązana do zapłaty.
Dla Ruchu to realizacja zapowiedzi sprzed ponad roku. Dla Lechii to kolejny spór dotyczący zobowiązań transferowych, który tym razem trafił już na poziom światowej federacji.











