Atletico Madryt za kadencji Diego Simeone to drużyna, która potrafiła często ogrywać teoretycznie mocniejszych rywali. Jeśli w tym sezonie chce osiągnąć coś więcej w Lidze Mistrzów, to już teraz musi wspiąć się na swoje wyżyny, ponieważ czeka na nią Manchester United. Postanowiliśmy przypomnieć dwumecze, kiedy Atletico ogrywało gigantów.
Ten sezon jest dla Atletico Madryt po prostu słaby. W La Lidze urzędujący mistrz Hiszpanii zajmuje obecnie 5. miejsce, które nie daje gwarancji gry w europejskiej elicie w następnym sezonie. W Lidze Mistrzów „Los Colchoneros” wyszli z grupy dopiero w ostatniej kolejce. Wszystko to jednak zniknie na murawie. Na boisku staną naprzeciwko siebie dwie drużyny, które chcą odratować sezon. Zadanie dla ekipy z Madrytu nie jest łatwe. Przeciwnikiem będzie Manchester United z Cristiano Ronaldo na czele, ale Atletico Madryt już nieraz pokazywało, że potrafi utrzeć nosa faworytom.
Jeśli Atletico wygrywało trudne dwumecze, to nie dzięki pięknej, ofensywnej grze i dominowaniu nad przeciwnikiem, ale dzięki świetnie zorganizowanej drużynie, żelaznej defensywie i walce o każdy centymetr boiska. Przypomnijmy, w jakich okolicznościach to się działo.

Atletico Madryt – FC Barcelona 2013/2014
Atletico w tym sezonie dość zaskakująco walczyło o mistrzostwo Hiszpanii. Jeśli chodzi o europejskie rozgrywki, to do meczu z Barceloną kolejne rundy w Lidze Mistrzów nie stanowiły dla „Los Colchoneros” problemu. W fazie grupowej bez porażki ogrywało Porto, Austrię Wiedeń i Zenit Petersburg. W 1/8 finału na ekipę „Cholo” czekał będący na początku swojego kryzysu AC Milan. Pierwsze spotkanie „Los Colchoneros” wygrali 1:0, a później przypieczętowali awans do ćwierćfinału zwycięstwem 4:1. W kolejnej rundzie czekała już jednak Barcelona w galowym garniturze – z Messim, Xavim, Iniestą i Neymarem. „Duma Katalonii była faworytem do wygrania całych rozgrywek
Pierwszy mecz odbył się na Camp Nou. Atletico zaczęło odważnie i już na początku mogło prowadzić. Później jednak inicjatywę przejęła Barcelona, która napotykała na opór w „szesnastce” przeciwnika. Drugą połowę „Los Colchoneros” zaczęli od mocnego uderzenia. Diego Ribas – dziś już słabo pamiętany gracz – pięknym uderzeniem zza pola karnego pokonał bramkarza „Barcy”. Później jednak zgodnie z przebiegiem meczu „Duma Katalonii” przejęła kontrolę, czego zwieńczeniem była bramka Neymara. Do końca spotkania nie padły już gole, co było głównie zasługą Thibauta Courtoisa, który świetnie prezentował się w bramce. Atletico Madryt wywoziło ze stolicy Katalonii dobry rezultat – remis i gol strzelony na wyjeździe.
Rewanż nie mógł zacząć się lepiej dla „Los Colchoneros”. Już w pierwszych minutach Koke wyprowadził drużynę na prowadzenie. Później trzeba było jednak przetrwać nawałnicę barcelońskiej tiki-taki. Nie można jednak powiedzieć, żeby Atletico Madryt tylko się broniło. Przez cały mecz stwarzało duże zagrożenie swoimi kontratakami. Ostatecznie udało się doprowadzić do awansu do półfinału. Był to wielki triumf kolektywu i świetnie zorganizowanej defensywy.










