Rok temu Tymoteusz Puchacz na ostatniej prostej odrzucił ofertę z GKS-u Katowice i przeniósł się do azerskiego Sabah Baku. Jakie pomyje wylały się na niego w komentarzach! Kibice skończyli bocznemu obrońcy karierę reprezentacyjną, uznali go za influencera oraz piłkarskiego turystę, a tak w zasadzie to „w Europie nikt go nie chce”. Jednak wystarczył jeden sezon, by Tymoteusz Puchacz w najbardziej dobitny sposób pokazał hejterom, że się mylili.
Nasza „wyższość” nad ligą azerską
Z ligami zagranicznymi, które nie należą do ścisłej czołówki, jest jeden problem — w Polsce prawie nikt ich nie ogląda, a mimo to wielu lubi się na ich temat wypowiadać, gdy tylko nadarzy się okazja. Tak samo było z ligą azerską. Gdy Tymoteusz Puchacz przechodził do Sabah Baku, Premyer Liqa została w jednej chwili okrzyknięta prawie najgorszą ligą świata. W końcu frekwencja na stadionach nie za wysoka, a oprócz Karabachu same mało znane nam kluby.
Dodatkowo sam Karabach „pewnie co sezon wygrywa ligę drugim składem i skupia się na pucharach”. Więc tym bardziej nie powinniśmy powoływać stamtąd zawodników do reprezentacji. No chyba że Kochalskiego… z Karabachu. A co gorsza — najprawdopodobniej na podstawie Ligi Konferencji — polscy kibice poczuli wyższość nad ligą azerską. Do tego stopnia, że nawet GKS Katowice, który rok temu był świeżo po debiutanckim sezonie w ekstraklasie, uznano za topowy zespół na tle tamtejszych. I teraz niektórzy polscy kibice faktycznie obudzili się w świecie, w którym Puchacza „nikt nie chce w Europie”. A dokładniej to w Lidze Europy, bo azerscy kibice chcą go w Lidze Mistrzów.

Brutalna weryfikacja
Ten tydzień zapowiadał się wybitnie. Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że rozpędzony Lech Poznań rozjedzie Sabah Baku, co dostarczy niektórym kolejnej amunicji, by strzelać w Puchacza. A do tego „GieKSa”, z której rok temu na ostatniej prostej odrzucił ofertę, miała przypieczętować awans do ostatniej fazy eliminacji Ligi Konferencji. Pierwszy plan popsuł „Kolejorz”, który zaliczył kompromitację z rezerwowymi Aarhus GF jeszcze w poprzedniej rundzie eliminacyjnej. Drugi plan popsuł Puchacz, którego zespół pokonał Duńczyków 4:0 i ociera się o Ligę Mistrzów. A trzeci plan popsuł GKS Katowice, który odpadł w III rundzie el. Ligi Konferencji. Gdyby tego było mało, „GieKSa” odpadła z drużyną z Izraela. Według niektórych był to tak naprawdę drugi najgorszy scenariusz zaraz po odpadnięciu z drużyną z Ukrainy.












