Tymoteusz Puchacz niejednokrotnie był mocno deprecjonowany przez polską opinię publiczną, ale udowodnił, że warto walczyć o swoje. Kariera wychowanka Lecha Poznań miała wiele wzlotów i upadków, lecz teraz jest na zdecydowanej hossie. Lewy obrońca jeszcze rok temu pozostawał tak naprawdę bez klubu. Co prawda był zawodnikiem Holstein Kiel, ale Niemcy nie zabrali go na obóz przygotowawczy, ani nie zgłosili do ligi. Puchacz był bardzo blisko podpisania kontraktu z GKS-em Katowice, ale ostatecznie dopiero na początku września został wypożyczony do azerskiego Sabah Baku. Zaledwie rok później 27-latek wraz ze swoim zespołem przeszedł wszystkie cztery rundy kwalifikacji i melduje się w fazie ligowej Ligi Mistrzów. Pytanie czy naprawdę dobra forma Puchacza sprawi, że we wrześniu otrzymanie powołania do reprezentacji od Jana Urbana?
Fenomen Sabah Baku
Klub Sabah Baku powstał w 2017 roku, czyli rok po tym kiedy polski zespół grał ostatnio w Lidze Mistrzów. Azerowie zaledwie w kilka lat zdołali podbić swoje krajowe podwórko, a także zameldować się w fazie ligowej Champions League. W sezonie 2024/2025 Sabah zdobyło pierwszy Puchar Azerbejdżanu. Minione rozgrywki były dla podopiecznych Valdasa Dambrauskasa szczególnie udane, ponieważ oprócz ponownego zdobycia Pucharu wygrali również ligę. Drużynie Tymka Puchacza udało się zdetronizować Karabach Agdam, który od lat był najlepszym azerskim zespołem. Duża w tym zasługa Polaka, który w poprzednim sezonie strzelił 2 bramki i zanotował aż 12 asyst.
Tymoteusz Puchacz w Lidze Mistrzów
Droga Tymka Puchacza do Ligi Mistrzów była bardzo kręta i wyboista, ale w końcu doprowadziło go do upragnionego celu. Kiedy przed rokiem okazało się, że Puchacz zagra w barwach Sabah Baku to większość kibiców drwiła z tego ruchu. Mało kto przypuszczał, że dziś ta drużyna będzie miała na swoim koncie Puchar i Mistrzostwo Azerbejdżanu oraz awans do Ligi Mistrzów. Tym bardziej, że Sabah, aby zagrać w Champions League musiało przejść wszystkie cztery rundy kwalifikacji.
W pierwszej z nich podopieczni trenera Dambrauskasa pewnie pokonali walijskie The New Saints 4:1 w dwumeczu. W drugiej rundzie Azerowie musieli wyeliminować fińskie KuPS, z którym całkiem niedawno mierzyły się również polskie zespoły. Puchacz i spółka zdołali wygrać oba mecze i zameldowali się w trzeciej rundzie, gdzie czekał na nich wygrany z pary Lech Poznań – Aarhus. Jak dobrze wiemy było bardzo blisko, aby „Puszka” zagrał ze swoim dawnym klubem, ale ostatecznie musiał stawić czoła Mistrzowi Danii. Sabah przegrało pierwszy mecz z Aarhus 1:2, ale w rewanżu rozgrywanym w Azerbejdżanie rozbiło Duńczyków aż 4:0.
Ostatnia runda w wykonaniu drużyny Puchacza to był istny rollercoaster. Podobnie jak z Aarhus, Sabah przegrało pierwszy mecz z Hapoelem Beer Sheva 1:2 i musiało odrabiać straty na swoim stadionie. Rewanż rozpoczął się od bramki dla drużyny z Izraela, ale Azerowie zdołali wyrównać jeszcze przed przerwą. Druga połowa to ponowne prowadzenie Hapoelu, przez co drużynie Puchacza brakowało jeszcze dwóch bramek, aby doprowadzić chociaż do dogrywki. Kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry Sabah zdołało wyrównać. W 94. minucie miało z kolei rzut rożny, który wykonywał Tymek Puchacz, a po jego dośrodkowaniu do bramki trafił Mutallimov. Drużyna Polaka rzutem na taśmę zdołała doprowadzić do dogrywki, w której od setnej minuty grała w przewadze jednego zawodnika. Chwilę po czerwonej kartce dla Hapoelu, Sabah trafiło na 4:2, a potem jeszcze ustaliło wynik na 5:2. Tym samym Mistrz Azerbejdżanu z Polakiem w składzie wywalczył historyczny awans do Ligi Mistrzów.
Tymoteusz Puchacz we łzach! 🫠
Sabah Baku zagra w fazie ligowej Ligi Mistrzów UEFA! 🏆⭐
📺 Oglądaj mecze eliminacyjne w CANAL+: https://t.co/XS8msOYQlF pic.twitter.com/3axaQtncdk
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 25, 2026
Czy Tymoteusz Puchacz doczeka się powołania do reprezentacji?
Tymoteusz Puchacz czeka na rozegranie meczu z orzełkiem na piersi od listopada 2024 roku. Wówczas selekcjonerem naszej reprezentacji był jeszcze Michał Probierz, a Puchacz wystąpił w przegranym spotkaniu ze Szkocją. 27-latek w barwach Sabah Baku od roku pokazuje bardzo dobrą formę. W poprzednim sezonie na azerskim podwórku zdobył 2 bramki i zanotował aż 12 asyst, czym znacząco pomógł swojej drużynie w zdobyciu krajowego dubletu. Ten sezon rozpoczął równie dobrze, bo przecież ma już na swoim koncie 5 asyst w 8 meczach kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Wydaje się, że Puchacz obecnie w pełni zasługuje na powołanie do reprezentacji. A to już niedługo, bo we wrześniu. Polacy rozegrają aż 4 spotkania Ligi Narodów, a zmierzą się z Bośnią i Hercegowiną, Szwecją i Rumunią.
Opinia publiczna domaga się od Jana Urbana sporych zmian. Po pierwsze, aby poszukał nowych, świeżych nazwisk do reprezentacji, a po drugie, aby postawił na grę czwórką obrońców. Puchacz może zagrać w jednym i drugim systemie, na lewej obronie lub lewym wahadle. Szczególnie w formacji z czterema obrońcami na lewej stronie nie ma zbyt wielu zawodników do gry. Puchacz pasowałby tam jak ulał, ale nie wiadomo jakie plany ma selekcjoner. Wiemy, że Jan Urban ma swoich stałych żołnierzy i nie jest skory do powoływania nowych nazwisk. Jednak brak „Puszki”, który od roku prezentuje taką formę, na wrześniowym zgrupowaniu można by uznać co najmniej za nieporozumienie.