Jeśli ktoś przed rozpoczęciem sezonu przypuszczał, że Raków Częstochowa po ośmiu spotkaniach będzie liderem z co najmniej trzema punktami przewagi, mógł zostać uznany za odważnego „typera”. Niekoniecznie wariata, ponieważ już w zeszłym sezonie ówczesny beniaminek miewał dobre momenty, lecz mało kto przypuszczał, że częstochowianie będą drużyną najprzyjemniejszą dla oka.
Marek Papszun stworzył „potwora”. Zespół, którego po prostu nie można lekceważyć – zwłaszcza, że w ich szeregach rozkręca się Ivi Lopez. Zawodnik, który w ostatnich dwóch spotkaniach zanotował aż cztery trafienia.
Transfery kluczem do sukcesu
Hiszpan, o którym jeszcze wspomnimy, nie jest jedynym ciekawym wzmocnieniem Rakowa przed trwającym sezonem. Oprócz niego zakontraktowany został między innymi wyróżniający się w barwach Korony Kielce Marcin Cebula czy powracający po trzech latach grania w Rosji Maciej Wilusz. Wyciągnięty z pierwszoligowej Termaliki został również Vladislavs Gutkovskis. Reprezentant Łotwy strzelił dla „Słoni” 33 bramki w 112 meczach, a w barwach Rakowa ma już pięć trafień w ośmiu spotkaniach.
Drużynę „Czerwono-niebieskich” opuścili natomiast zawodnicy, po których spodziewano się trochę więcej. Ruslan Babenko wrócił na Ukrainę, Jarosław Jach próbuje swoich sił w Holandii, a Felicio Brown Forbes przeszedł do Wisły Kraków. – Przyszedłem do Wisły, żeby jej pomóc, żeby strzelić dla niej jak najwięcej goli. Mam nadzieję, że niedługo wszyscy będę zadowoleni z mojej postawy na boisku – mówił napastnik niedługo po ogłoszeniu transferu. Chociaż Kostarykanin poprzedni sezon mógł zaliczyć do udanych, to w obecnym w barwach Rakowa rozegrał zaledwie 19 minut.
Raków wszedł do ligi dopiero w zeszłym sezonie, a jego gra wygląda, jakby znał ligę od podszewki. Jeszcze jako beniaminek sprawiał spore problemy wielu drużynom i nie pękł, jak inne zespoły, które awansowały do najwyższej ligi (jak chociażby ŁKS Łódź, Zagłębie Sosnowiec czy Miedź Legnica).
Drużyna Marka Papszuna z kolei do samego końca liczyła się w walce o górną ósemkę. Ostatecznie nie udało się to, lecz zdobycie 53 punktów zapewniło spokojne utrzymanie na kilka kolejek przed końcem. Do strefy spadkowej mieli aż 13 „oczek” zapasu. Problemem nie jest również granie w Bełchatowie, o co wiele osób się martwiło. – trener Papszun po zakończeniu poprzedniego sezonu.











