Drągowski zastępuje Grabarę; Ruletka w polskiej bramce


Nie tak dawno nie mieścił się w wąskim gronie wybrańców. Dzisiaj ma przybyć na ratunek po kontuzji Kamila Grabary. Drągowski wraca do kadry

21 września 2026 Drągowski zastępuje Grabarę; Ruletka w polskiej bramce
Widzew Łódź materiały prasowe/Wojciech Czarnociński

Cztery lata temu Kamil Grabara leciał na mundial w miejsce kontuzjowanego Bartłomieja Drągowskiego. Tym razem role się odwróciły. Po zerwaniu więzadła krzyżowego przez świeżo upieczonego bramkarza Juventusu, Drągowski dostaje kolejną szansę od trenera. Do zgrupowania Jana Urbana zostaje dowołany golkiper Widzewa Łódź.


Udostępnij na Udostępnij na

Informację jako pierwszy podał Adam Sławiński z Kanału Sportowego. Wyrwa w składzie pojawiła się w najgorszym możliwym momencie. Zgrupowanie zaczyna się już w poniedziałek, a Biało-Czerwonych czekają aż cztery mecze Ligi Narodów w dwa tygodnie. Drągowski wraca więc do kadry jako ozdoba ławki rezerwowej. Wskakuje w miejsce człowieka, którego trener Urban ostatnio coraz częściej widział jako kandydata do „jedynki”. Tym razem jednak wydaje się, że wyjściowy skład ma Marcin Bułka, który przewyższa pozostałych kandydatów do angażu w bramce. Co więc wniesie dowołanie Drągowskiego w słabej formie?

Poszukiwany, poszukiwani

Na Ligę Narodów selekcjoner powołał początkowo tylko trzech golkiperów: Marcina Bułkę z saudyjskiego NEOM, Kamila Grabarę i Mateusza Kochalskiego z Wieczystej Kraków. Poza kadrą zostali Łukasz Skorupski i właśnie Drągowski. Hierarchia wydawała się jasna. Do czasu. Warto jednak pamiętać, że trener Urban już wcześniej zdjął z siebie tę decyzję. Na konferencji zapowiedział, że gdyby ktoś wypadł spośród bramkarzy, o zastępcy zdecydują Józef Młynarczyk i Andrzej Dawidziuk. Rzecznik PZPN Emil Kopański zapowiadał, że nazwisko zapadnie w niedzielę, w pierwszej połowie dnia. I zapadło. Sztab bramkarzy wskazał Drągowskiego.

„Nie ma jeszcze takiego pierwszego nazwiska wskakującego. Pod tym względem mają dużą swobodę decyzji”Jan Urban o decyzji w sprawie bramkarza w razie kontuzji

Nie powinno umknąć, że w grze byli co najmniej dwaj inni kandydaci. Skorupski ma doświadczenie, którego w polskiej bramce wciąż brakuje, ale Urban dawał do zrozumienia, że lata i częste kontuzje zaczynają ważyć więcej niż przeszłość w Serie A. Bartosz Mrozek trenował już z kadrą, tylko że dziś w Udinese nie może liczyć na regularną grę. Drągowski przynajmniej stoi między słupkami w PKO BP Ekstraklasie. W awaryjnym wezwaniu to argument, którego nie da się zlekceważyć.

Bramkarz, który broni i jednocześnie straszy

Bartłomiej Drągowski wrócił do ligi polskiej zimą, po greckim epizodzie w Panathinaikosie. Wcześniej zaliczył 129 meczów w Serie A, ma za sobą Fiorentinę, Spezię i cztery występy w dorosłej reprezentacji. To nie jest debiutant, którego trzeba oswajać z kadrą. To zawodnik, którego kibice znają aż za dobrze i to w obu odsłonach.

W ostatnich tygodniach potrafił ratować Widzew interwencjami, po których mówiło się o klasie reprezentanta. I niemal w tym samym oddechu puszczał gole, po których ta klasa stawała pod znakiem zapytania. Z Lechem Poznań bronił wyśmienicie, a w szóstej minucie doliczonego czasu wyszedł poza pole karne, machnął się i Luis Palma wtoczył piłkę do siatki. Widzew przegrał 2:3. Z Legią przy Łazienkowskiej znów wyciągnął piłkę w trudnej sytuacji, a chwilę później przepuścił strzał Rafała Augustyniaka. Delikatnie mówiąc, to już nie były tylko głupie błędy.

Biorąc pod uwagę te mecze, dowołanie Drągowskiego nie uspokoi wszystkich. Mimo to sztab bramkarzy wybrał doświadczenie i dyspozycyjność, a nie czystą bieżącą formę. W Lidze Narodów, przy czterech spotkaniach w dwanaście dni, liczy się kto jest gotów stanąć w bramce od poniedziałku. Nie kto wyglądał najlepiej w jednym, wyjętym z kalendarza meczu.

Grabara nagrał się w tym sezonie

Kamil Grabara musiał poczekać na swoją szansę w Juventusie, ale gdy już stanął między słupkami, zachował czyste konto w Lidze Europy przeciwko NEC Nijmegen i dołożył do tego asystę. Wydawało się, że to dopiero początek. 19 września, na treningu bramkarskim, pech zrobił swoje. Drużyna ćwiczyła stałe fragmenty gry, golkiperzy pracowali osobno, bez starcia, bez nacisku. Polak źle skręcił prawe kolano. Jak mówił później dziennikarz „Starej Damy”, wystarczyłaby pięć minut krótsza sesja treningowa i Grabara byłby już w szatni.

Badania w placówce potwierdziły najgorszy scenariusz. Juventus ogłosił uszkodzenie więzadła krzyżowego przedniego. Przed 27-latkiem konsultacje ortopedyczne, niemal pewna operacja i wielomiesięczna przerwa. Sezon klubowy może spisać na straty. Sezon kadrowy, na pewno w tej odsłonie do zapomnienia. Grabara, który latem trafił do Turynu na wypożyczeniu z VfL Wolfsburg, nie pojawi się na zgrupowaniu. Trener Urban traci zawodnika, który w marcowych barażach o mistrzostwa świata był już w ścisłym kręgu ulubieńców trenera.

Hierarchia wciąż otwarta

Po decyzji Młynarczyka i Dawidziuka na zgrupowaniu znów będą trzej bramkarze. Marcin Bułka przyjeżdża z Arabii Saudyjskiej, gdzie broni w NEOM. Mateusz Kochalski, niedawny golkiper Karabachu Agdam, reprezentuje dziś Wieczystą Kraków i na poprzedniej liście był największą niespodzianką. Drągowski uzupełnia trio jako człowiek z ławki, który zna już rytm kadry trenera Urbana. W marcu jechał na baraże o mundial razem z Grabarą, Kochalskim i Mrozkiem.

Kto stanie w bramce 25 września na PGE Narodowym, pozostaje sprawą otwartą. Bułka od miesięcy funkcjonuje jako naturalny pretendent do „jedynki”, zwłaszcza po tym, jak Skorupski wypadł z powołań. Kochalski dostał kredyt zaufania, którego jeszcze niedawno nikt by mu nie wróżył. Drągowski wraca, przez kontuzję kolegi, ale na dwutygodniowym obozie hierarchie potrafią się przesuwać szybciej niż w klubie. Cztery mecze to za dużo, żeby trzymać trzeciego bramkarza wyłącznie do treningów.

Mało czasu na wątpliwości

Reprezentacja Polski gra w grupie 4 dywizji B Ligi Narodów. Rywalami są Bośnia i Hercegowina, Rumunia oraz Szwecja. Zgrupowanie rusza 21 września i potrwa dwa tygodnie. 25 września na PGE Narodowym Polska podejmie Bośnię, trzy dni później zagra w Szwecji, 2 października wróci do Warszawy na mecz z Rumunią, a 5 października pojedzie do Zenicy. W listopadzie dojdą jeszcze wyjazd do Rumunii i domowy rewanż ze Szwedami.

To już nie jest okienko, w którym można schować problem pod dywan. Szwecja w marcu wyeliminowała Polaków z baraży o mundial, wygrywając 3:2. Teraz wraca w Lidze Narodów, a polska bramka traci człowieka, który miał w niej stać najpewniej. Drągowski nie zastąpi Grabary w hierarchii. Zastąpi go w szatni i na treningu. Resztę pokażą cztery wieczory, w których Biało-Czerwoni nie mogą sobie pozwolić na kolejny błąd między słupkami.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze