Wisła Kraków vs. GKS Katowice – mecz pełen pasji i ognia


Wisła Kraków wróciła do rozgrywek PKO BP Ekstraklasy po ponad 1500 dniach przerwy i znów aspiruje do miana najlepszego zespołu w Polsce

26 lipca 2026 Wisła Kraków vs. GKS Katowice – mecz pełen pasji i ognia
Wiktor Cyran

Wisła Kraków zmierzyła swoje siły w 1. kolejce PKO BP Ekstraklasy z piąta ekipą poprzedniego sezonu. GKS Katowice sprawdził dyspozycje mistrza Betclic 1. Ligi, który wybiegł na murawę bez swojej największej gwiazdy. Angel Rodado obserwował z ławki rezerwowych swoich kolegów, którzy niesieni dopingiem spragnionych fanów, dali z siebie wszystko. Ostatecznie wszystko ułożyło się korzystnie dla 13-krotnych mistrzów Polski.


Udostępnij na Udostępnij na

Bez taryfy ulgowej

Wisła Kraków rozpoczęła swoje pierwsze spotkanie na najwyższym szczeblu rozgrywek bez Angela Rodado i to było wielkie osłabienie na papierze. Jordi Sanchez wybiegł jako najwyżej ustawiony zawodnik. Jednak taryfy ulgowej nie dostał nowy stoper „Białej Gwiazdy” Maxence Maisonneuve. 27-letni Francuz zadebiutował w naszej lidze i od razu zapoznał się gorącą krakowską publiką. Mariusz Jop postanowił wystawić młodą krew na starcie z GKS-em Katowice. Maciej Kuziemka, Kacper Duda i Jakub Krzyżanowski musieli opanować oddech i udźwignąć ciężar debiutanckiej rywalizacji.

GKS Katowice nie odpuścił starcia przy ulicy Reymonta i Rafał Górak oddelegował najsilniejszą jedenastkę. Bartosz Nowak i Bartosz Wolski mieli kreować grę podopiecznych 53-latka. Pau Resta tworzył trio obrońców z Arkadiuszem Jędrychem i Lukasem Klemenzem. Uczestnik kwalifikacji do Ligi Konferencji nie dał odpocząć swoim pierwszoplanowym postaciom przed rewanżem z MSK Żilina.

Emocje opanowane

Wisła Kraków i GKS Katowice wyglądały przez pierwszą połowę jak dwaj równorzędni siebie przeciwnicy. Nikt nie był w stanie pokonać bramkarza, ale nikt nie potrafił postawić wyraźnego stempla na swojej dominacji. Goście jako pierwsi zagrozili bramce strzeżonej przez Marcela Łubika, lecz ten nie dał się zaskoczyć. Eman Marković miał bardzo dobrą sytuację do pokonania byłego zawodnika Górnika Zabrze, ale 22-latek popisał się skuteczną paradą.

„Biała Gwiazda” nie chciała być dłużna i momentalnie stwarzała zagrożenie pod polem karnym rywala. Podopieczni Mariusza Jopa znajdowali piłce trasę w „szesnastkę” Gabriela Kobylaka, lecz brakowało przekucia tego na klarowne okazje. Postrach i różnorodność prób były po stronie beniaminka. Krakowianie budowali akcję w ataku pozycyjnym, ale z kontry siali zamęt w szeregach GKS-u. Bomba z ostrego kąta autorstwa Raoula Gigera była ostatnim akcentem pierwszej połowy.

Wiślacy szukali drogi do bramki zza pola karnego, ale strzały były niecelne lub blokowane. Maciej Kuziemka i Marko Bozić starali się rozszczelnić defensywę rywala we współpracy z bocznymi obrońcami. GKS Katowice nie miał na murawie graczy, którzy przykuli uwagę czymś specjalnym.

Tak się bawi Wisełka!

Wisła Kraków zameldowała się jako druga na drugie 45 minut i zrozumieliśmy od razu, że ten czas został kapitalnie wykorzystany. Beniaminek był zmotywowany i nakręcony, a to przełożyło się na bramki. Fani szaleli i poświęcili całych siebie w tym wyjątkowym dniu. Akcje Federico Duarte i Jakuba Krzyżanowskiego okazały się preludium do tego, co najlepsze.

„Biała Gwiazda” zamknęła rywala w polu karnym i swoją pazernością wywalczyła rzut karny. Marko Bozić nie pękł na robocie i wpisał się jako pierwszy na listę strzelców po powrocie do PKO BP Ekstraklasy. Jednak piłkarze Mariusza Jopa nie zatrzymali się, lecz napierali z jeszcze większą pasją. Mogliśmy odnieść wrażenie w pierwszej połowie, że dośrodkowania graczy Wisły Kraków nie poszukiwały Jordiego Sancheza. Raoul Giger poczęstował niezwykle dokładną centrą hiszpańskiego snajpera, a ten z najbliżej odległości podwyższył wynik. 31-latek świętował drugiego gola w tej rywalizacji, lecz weryfikacja VAR anulowała to trafienie.

Punkt zapalny

GKS Katowice przebudził się, gdy został zmuszony do gonitwy. Wisła Kraków była rozochocona i pojawiały się momenty do szybkiego ataku. Eman Marković miał drugą dogodną okazję do pokonania Marcela Łubika, ale trafił obok dalszego słupka. Piłka bywa okropna, bo jeden błąd może wszystko zmienić. Przekonała się o tym Wisła Kraków, która zachowała się raz zbyt pasywnie pod własna bramką i została skarcona. Miękka wrzutka do Bartosza Nowaka, a ten niekonwencjonalnie przedłużył wrzutkę. Szymon Bartlewicz nabiegł na swobodnie pełzającą futbolówkę i tchnął życie do ekipy gości. Borja Galan szukał podania, aż w końcu postraszył niebezpiecznym strzałem kilka chwil po golu na 2:1.

Jednak Wisła Kraków nie straciła już więcej koncentracji i dowiozła triumf do ostatniego gwizdka arbitra. Łukasz Kudźma zapalał chwilami nie tylko zawodników, lecz także kibiców swoimi decyzjami. Ostatecznie wiślacy dojrzale dotrwali do końca meczu, szukając swoich szans w kontrach.

Jedni się cieszą, a drudzy smucą

Musimy przypisać Wiśle Kraków pochwalę jako kompaktowej i uzupełniającej się drużynie. Mariusz Jop przygotował zespół na tak istotne wydarzenie w jego pracy trenerskiej. Tylko trzech piłkarzy z pierwszej jedenastki zaznało smaku PKO BP Ekstraklasy. Zmiennicy wchodzili i musieli momentalnie odnaleźć się w nieznanej sobie rzeczywistości ekstraklasowej. Pojawił się Angel Rodado wraz z Juliusem Erthalerem w 67. minucie, a wiemy, jaką jakością dysponują ci gracze. Oddanie i determinacja pozwoliły 13-krotnym mistrzom Polski zwyciężyć w pierwszej kolejce nowego sezonu. Piłkarze Mariusza Jopa dokonali tej sztuki jako jedyni z grona trzech beniaminków.

GKS Katowice dołączył do Rakowa Częstochowa jako drugi zespół, który przegrał w lidze po potyczce na europejskiej scenerii. Rafał Górak musi podnieść swoich piłkarzy po drugiej porażce z rzędu. 1:2 z MSK Żylina i Wisłą Kraków – takimi wynikami szczyci się piąty zespół poprzedniego sezonu w kampanii 2026/2027. Nie jest to dobry początek naszego pucharowicza.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze