Według informacji przekazanych przez serwis Meczyki, właściciel Legii Warszawa, Dariusz Mioduski, jest bliski sprzedaży pakietu mniejszościowego nowemu inwestorowi ze Stanów Zjednoczonych. W ostatnich miesiącach pojawiały się już pogłoski w sprawie potencjalnego wejścia nowego kapitału do stołecznej drużyny. Teraz jednak sprawa nabrała wyraźnego rozpędu.
9 lat rządów Mioduskiego
Dariusz Mioduski po raz pierwszy związał się z Legią w 2012 roku, kiedy dołączył do jej rady nadzorczej. Dwa lata później, wraz z Bogusławem Leśnodorskim, wykupił akcje klubu od firmy ITI. W 2017 roku Mioduski odkupił udziały Leśnodorskiego oraz drugiego inwestora, Macieja Wandzla, stając się samodzielnym właścicielem stołecznego klubu. W tym momencie Legia znajdowała się na szczycie swojej potęgi. Była świeżo po występach w Lidze Mistrzów i teoretycznie miała przed sobą świetlaną przyszłość.
Niestety, rzeczywistość okazała się zupełnie inna. W pierwszych latach sytuacja była jeszcze w miarę stabilna, ponieważ udawało się regularnie zdobywać mistrzostwo Polski. Już wtedy jednak pojawiały się irracjonalne decyzje właściciela, takie jak zatrudnianie trenerów bez doświadczenia lub z opiniami szaleńców. Błędne ruchy w końcu przyniosły opłakane skutki. Legia w sezonie 2021/2022 po raz pierwszy od dekad wmieszała się w walkę o utrzymanie, osiągając najgorszy wynik w swojej powojennej historii. W kolejnych latach sytuacja stopniowo się poprawiała i za sprawą Kosty Runjaicia pojawiły się pierwsze oznaki stabilizacji. W 2024 roku ówczesny dyrektor sportowy, Jacek Zieliński, podjął jednak decyzję o zwolnieniu niemieckiego szkoleniowca i postawieniu na Gonçalo Feio. Tą decyzją wyrzucił do kosza projekt budowany przez Niemca. De facto podpisał także swoje własne zwolnienie.
Okres Feio w Warszawie był dość burzliwy. Dał jednak klubowi ogromny sukces w Europie oraz Puchar Polski, dzięki któremu „Wojskowi” ponownie awansowali do europejskich pucharów. W lidze wyniki nie były jednak takie, jakich oczekiwano. Legia zakończyła sezon na 5. miejscu, co między innymi przesądziło o odejściu Portugalczyka. Po zakończeniu jego kontraktu w stołecznym klubie doszło do masy złych decyzji: od transferowych po ponowne zatrudnienie niewłaściwych trenerów. Doprowadziły one do tego, że Legia po raz drugi w ciągu pięciu lat została uwikłana w walkę o utrzymanie. Bezpośrednią odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponosi Mioduski, który odpowiada za zatrudnianie wspomnianych ludzi. Podczas rządów 62-latka stołeczna drużyna tylko 3 razy zdobywała mistrzostwo Polski. Z klubu, który miał odjechać reszcie, Legia stała się zespołem przeciętnym.











