Legia Warszawa wygrywa w Białymstoku. Marek Papszun ogrywa Adriana Siemieńca.


Legia Warszawa pokonała Jagiellonię Białystok w trenerskim pojedynku Marka Papszuna z Adrianem Siemieńcem.

20 września 2026 Legia Warszawa wygrywa w Białymstoku. Marek Papszun ogrywa Adriana Siemieńca.
Mateusz Kostrzewa | Legia Warszawa

Legia Warszawa udała się na teren uczestnika Ligi Europy, aby rywalizować o punkty w 9. kolejce PKO BP Ekstraklasy. Podopieczni Marka Papszuna mieli w pamięci swój ostatni mecz wyjazdowy, który zakończył się wygraną. Jagiellonia Białystok nie wyszarpała punktu w Pireusie i chciała poprawić nastroje przed przerwą na reprezentację. Ostatecznie to 52-latek triumfował 3:1 na Chorten Arena.


Udostępnij na Udostępnij na

Poprawić statystyki

Legia Warszawa plasowała się wyżej w PKO BP Ekstraklasie, ale nie była faworytem tego pojedynku. Marek Papszun mierzył się po raz piąty z Adrianem Siemieńcem i były to ciekawe liczby. Trenerzy pokonali się po razie, a dwa razy padł wynik 2:2. Tak było wiosną, gdy Jagiellonia strzeliła cztery gole w Białymstoku. Jednak dwa z nich były trafieniami samobójczymi.

Goście nie przegrali od 12 spotkań na krajowym podwórku i nie planowali przerwania tej passy. Skład personalny pokazywał, jak 52-letni trener rotuje swoimi zawodnikami. W ataku postawił na Jana Kuchtę. Mateusz Szczepaniak wybiegł od pierwszych minut, a Łukasz Zjawiński i Rafał Adamski usiedli na ławce.

Mecz, w którym obserwowaliśmy reprezentantów Polski, był weryfikacją formy Norberta Wojtaszka, Sławomira Abramowicza i Dawida Drachala. Eryk Kozłowski dostał zaproszenie do drużyny do lat 20 na mecze Elite League. Otto Hindrich otrzymał powołanie do kadry Rumunii. Jan Urban pominął między innymi Bartosza Kapustkę i Pawła Wszołka.

Jagiellonia Białystok chciała podtrzymać dobrą dyspozycję na własnym obiekcie. Śląsk Wrocław uległ 1:2 podopiecznym Adriana Siemieńca, który wierzył w kolejny triumf na Chorten Arena. Zwłaszcza że „Pszczółki” przegrały ostatnie spotkania z Wisłą Kraków i Olympiakosem.

Bramkarze w rolach głównych

Legia Warszawa musiała od początku pozostawać w pełni skoncentrowana, ponieważ „Pszczółki” dobrze operowały piłką w środku pola. Klynge oddał strzał, ale Otto Hindrich poradził sobie z tym uderzeniem. Warszawiacy oczekiwali na rywala na własnej połowie, lecz nie trwało to długo. Przyjezdni zaprezentowali się jako ekipa, która pressuje na całym boisku i nie daje przeciwnikowi zbyt wiele swobody. Konsekwentna gra gości przyniosła korzyści szybciej, niż mogliśmy się spodziewać. Ten mecz nie rozpieszczał kibiców efektownymi akcjami, lecz taktycznymi szachami.

Legia Warszawa jako pierwsza wykorzystała błąd rywala. Sławomir Abramowicz sfaulował Pawła Wszołka, ponieważ zabrakło odpowiedniej komunikacji między bramkarzem a Apostolosem Konstantopoulosem. Prawy wahadłowy legionistów powalczył po długim zagraniu, które nie powinno zagrozić Jagiellonii Białystok. Rafał Augustyniak strzelił swojego czwartego gola w lidze i otworzył wynik rywalizacji.

Piłkarze Marka Papszuna nie byli zadowoleni z jednobramkowego prowadzenia i poszli za ciosem. Rzut rożny zaskoczył Adriana Siemieńca, a Janowi Kuchcie dopisało szczęście. Najpierw Sławomir Abramowicz odbił próbę Pawła Wszołka, lecz piłka pozostała w polu karnym gospodarzy. Zoran Arsenić zgrał ją głową do Czecha, a ten wpakował futbolówkę do siatki za pośrednictwem Nika Prelca.

Jednak Legia Warszawa spłaciła dług z pierwszego kwadransa. Zawodnicy w zielonych koszulkach niechlujnie budowali atak w okolicy pola karnego. Jagiellonia Białystok nacisnęła, a Ruben Vinagre się pomylił. Karol Arys po raz drugi w tym spotkaniu wskazał na jedenasty metr. Otto Hindrich rzucił się pod nogi napastnika „Pszczółek”, a arbiter musiał użyć gwizdka. Jesús Imaz zdobył bramkę kontaktową dla swojej ekipy.

Duet portugalsko-hiszpański mógł doprowadzić do wyrównania, lecz Jesús Imaz zmarnował podanie od Guilherme’a Montoi. Lewy obrońca wypatrzył partnera, a ten z ósmego metra nie zdołał umieścić piłki w bramce. Była to najgroźniejsza sytuacja przed przerwą, na którą schodziliśmy przy wyniku 1:2 dla Legii Warszawa.

Polsko i żywo

Druga połowa zapowiadała się na żywą potyczkę, w której liczyliśmy na kolejne gole. Nikt się nie okopał, lecz nieustannie trwało poszukiwanie sposobu na ukąszenie rywala. W 66. minucie Jesus Imaz kręcił głową z poirytowania i niedowierzania. Hiszpan zachował się sprytnie w „szesnastce” rumuńskiego bramkarza. Napastnik opanował odbitą piłkę, ale Otto Hindrich nie nabrał się na drobne ruchy rywala i skutecznie interweniował.

Szkoleniowcy nie przyglądali się biernie tej rywalizacji i poza okrzykami reagowali zmianami. Na placu gry ujrzeliśmy między innymi duet Adamski–Zjawiński, czyli dwie wieże w talii Legii Warszawa. Jakub Żewłakow miał swój wielki moment w Lublinie i wszedł na murawę w Białymstoku na ponad pół godziny. Tylko Otto Hindrich i Zoran Arsenić wyróżniali się w ekipie Marka Papszuna, ponieważ pozostali piłkarze pochodzili z Polski.

Adrian Siemieniec oddelegował do boju Jeremiego Agbonifo i Sergio Lozano. Wejście tego pierwszego miało wpływ na losy meczu. Jagiellonia Białystok napierała, a to Legia Warszawa sprawiła psikusa. Rafał Augustyniak wrzucił piłkę z autu z bardzo dużej odległości. Futbolówka odbiła się od murawy. Swoje pięć groszy dołożył Zoran Arsenić, ponieważ piłka doleciała aż na dalszy słupek. Tam Paweł Wszołek poszedł za akcją i zdążył umieścić futbolówkę w bramce. Szok zapanował na Podlasiu, a fani ze stolicy fetowali błysk swoich podopiecznych.

Karol Arys po raz trzeci wskazał na punkt oddalony o jedenaście metrów od bramki. Sędzia uznał, że Bartosz Kapustka faulował dryblującego szwedzkiego skrzydłowego. Jednak arbitrzy VAR zaprosili głównego do obejrzenia tej sytuacji i rzut karny został anulowany.

Legia Warszawa biegała za piłką w drugiej połowie, lecz nie przeszkodziło jej to w spokojnym dograniu spotkania. Goście, poukładani i zorganizowani, dotrwali do ostatniego gwizdka i mogli świętować podbój trudnego terenu. 29 października 2022 roku Kosta Runjaić rozgromił Macieja Stolarczyka w Białymstoku, prowadząc drużynę ze stolicy do zwycięstwa. Marek Papszun podbił Podlasie po raz pierwszy od czterech lat jako szkoleniowcem Legionistów.

 

Tabela jest nieubłagana

Legia Warszawa nadrobiła dwa punkty do Górnika Zabrze i plasuje się na drugim miejscu w tabeli. Tylko Lech Poznań może zepchnąć drużynę Marka Papszuna z tej lokaty. Mistrz Polski ma do rozegrania mecz z Radomiakiem Radom oraz zaległe spotkanie z Wisłą Płock. 52-latek wyciska ze swoich zawodników solidny wynik. Legioniści nie prezentują wirtuozerii, lecz kolekcjonują kolejne „oczka”.

Jagiellonia Białystok traci do lidera z Zabrza już 10 punktów. Adrian Siemieniec nie zremisował w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy, ponieważ „Pszczółki” wygrały i przegrały po cztery razy. Uczestnik Ligi Europy jest w podobnej sytuacji jak „Kolejorz”, gdyż czeka go odrobienie ligowego spotkania. Jednak zespół z Podlasia musi wrócić do regularniejszego punktowania, jeśli marzy o zajęciu wysokiej lokaty.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze