Legia Warszawa udała się na teren uczestnika Ligi Europy, aby rywalizować o punkty w 9. kolejce PKO BP Ekstraklasy. Podopieczni Marka Papszuna mieli w pamięci swój ostatni mecz wyjazdowy, który zakończył się wygraną. Jagiellonia Białystok nie wyszarpała punktu w Pireusie i chciała poprawić nastroje przed przerwą na reprezentację. Ostatecznie to 52-latek triumfował 3:1 na Chorten Arena.
Poprawić statystyki
Legia Warszawa plasowała się wyżej w PKO BP Ekstraklasie, ale nie była faworytem tego pojedynku. Marek Papszun mierzył się po raz piąty z Adrianem Siemieńcem i były to ciekawe liczby. Trenerzy pokonali się po razie, a dwa razy padł wynik 2:2. Tak było wiosną, gdy Jagiellonia strzeliła cztery gole w Białymstoku. Jednak dwa z nich były trafieniami samobójczymi.
Goście nie przegrali od 12 spotkań na krajowym podwórku i nie planowali przerwania tej passy. Skład personalny pokazywał, jak 52-letni trener rotuje swoimi zawodnikami. W ataku postawił na Jana Kuchtę. Mateusz Szczepaniak wybiegł od pierwszych minut, a Łukasz Zjawiński i Rafał Adamski usiedli na ławce.
Mecz, w którym obserwowaliśmy reprezentantów Polski, był weryfikacją formy Norberta Wojtaszka, Sławomira Abramowicza i Dawida Drachala. Eryk Kozłowski dostał zaproszenie do drużyny do lat 20 na mecze Elite League. Otto Hindrich otrzymał powołanie do kadry Rumunii. Jan Urban pominął między innymi Bartosza Kapustkę i Pawła Wszołka.
Jagiellonia Białystok chciała podtrzymać dobrą dyspozycję na własnym obiekcie. Śląsk Wrocław uległ 1:2 podopiecznym Adriana Siemieńca, który wierzył w kolejny triumf na Chorten Arena. Zwłaszcza że „Pszczółki” przegrały ostatnie spotkania z Wisłą Kraków i Olympiakosem.
Bramkarze w rolach głównych
Legia Warszawa musiała od początku pozostawać w pełni skoncentrowana, ponieważ „Pszczółki” dobrze operowały piłką w środku pola. Klynge oddał strzał, ale Otto Hindrich poradził sobie z tym uderzeniem. Warszawiacy oczekiwali na rywala na własnej połowie, lecz nie trwało to długo. Przyjezdni zaprezentowali się jako ekipa, która pressuje na całym boisku i nie daje przeciwnikowi zbyt wiele swobody. Konsekwentna gra gości przyniosła korzyści szybciej, niż mogliśmy się spodziewać. Ten mecz nie rozpieszczał kibiców efektownymi akcjami, lecz taktycznymi szachami.
Legia Warszawa jako pierwsza wykorzystała błąd rywala. Sławomir Abramowicz sfaulował Pawła Wszołka, ponieważ zabrakło odpowiedniej komunikacji między bramkarzem a Apostolosem Konstantopoulosem. Prawy wahadłowy legionistów powalczył po długim zagraniu, które nie powinno zagrozić Jagiellonii Białystok. Rafał Augustyniak strzelił swojego czwartego gola w lidze i otworzył wynik rywalizacji.











