Jeszcze przed sezonem rozgrywek piłkarskich 2020/2021 we francuskiej prasie dużo mówiło się o tym, jak ciężko będzie przełamać passę triumfów mistrzowskich Paris Saint-Germain. Do walki o mistrza Francji brano jednak pod uwagę kilka zespołów. Wśród nich można było znaleźć Lille OSC, które od dłuższego czasu udowadnia, że jest solidnym kandydatem, aby zakończyć sezon z mistrzostwem. Mecz przeciwko Bordeaux był piątym, kolejnym zwycięstwem w lidze i pokazał, że Lille na dobre może zagościć na pierwszym miejscu w tabeli Ligue 1.
W środowy wieczór Christophe Galtier zdecydował się na zmianę składu przeciwko najbliższemu rywalowi, czyli Girondins Bordeaux i dokonał czterech zmian w zwycięskiej drużynie w starciu z Dijon. Szczególnie oczekiwano na powrót do drużyny Portugalczyka Renato Sanchesa, który pokazał, jak po przerwie powinno się wrócić na boisko. Francuski szkoleniowiec Lille postanowił kolejny raz zmienić ustawienie swojego zespołu. Pokazał tym samym, że „Les Dogues” są gotowi na wiele wariantów gry i potrafią z nimi zwyciężać w ważnych meczach.
Skuteczność, czyli mniej bramek, ale za to piekielnie istotnych
W dotychczasowych spotkaniach ekipa z północy Francji trafiała 40 razy do siatki rywali. W tej statystyce lepsze są ekipy Paryża (53), Lyonu (47) i Monaco (46). Wydawać by się mogło, że to na tle tych rywali słaby wynik, ale tylko pozornie. W dziesięciu meczach, gdzie „Les Dogues” strzelili tylko jedną bramkę, nie przegrali wówczas żadnego z tych spotkań (pięć zwycięstw i pięć remisów). Szczególnie kluczowe w tym sezonie okazały się pojedynki z Lyonem zakończonym podziałem punktów 1:1 czy remis z paryżanami 0:0. Ponadto, Lille zaliczyło wygraną z Monaco 2:1. Te wszystkie ekipy są aktualnie w tabeli najbliżej zespołu Galtiera, więc należy uznać, że wypadł on w konfrontacji z najcięższymi rywalami bardzo dobrze.
Dodatkowo, kiedy drużyna „Les Dogues” zbiera niesamowicie ważne punkty, inne ekipy potykają się raz za razem. Ostatnio zawiodło PSG, które nieoczekiwanie przegrało z będącym w strefie spadkowej Lorient 2:3.
Jeszcze jakiś czas temu Marsylia mogła włączyć się w walkę o mistrzostwo, ale ostatnie tygodnie nie są najlepsze dla marsylczyków. Przegrana o Superpuchar, zamieszki urządzane przez kibiców czy ostatnia deklaracja o swojej dymisji przekazana przez trenera Villasa-Boasa.











