Wisła Kraków zdobyła 17 punktów w pierwszych dziewięciu meczach po powrocie do Ekstraklasy i wygrała wszystkie spotkania u siebie. Zespół Mariusza Jopa nie czeka na błędy rywali: naciska wysoko, gra ofensywnie i korzysta ze zgrania wypracowanego w 1. lidze. Najtrudniejsze pytanie brzmi teraz: czy utrzyma ten poziom również poza Reymonta?
Dlaczego Wisła wygrywa u siebie? Pressing i zgranie
Wisła Kraków, wracając do PKO Ekstraklasy, najbardziej wyróżnia się podczas domowych spotkań przy Reymonta 22. Już na samym początku pierwsze, co można dostrzec, to stadion wypełniony do ostatniego miejsca. Taki widok zdecydowanie dodaje dużo samemu wydarzeniu i z pewnością w tym aspekcie Wisła ma powody do dumy. Przechodząc do spraw czysto boiskowych, drużyna trenera Jopa jak na razie może się podobać. Jest to zespół nastawiony na ofensywną piłkę, który stara się za każdym razem atakować swoich rywali i tworzy sobie sporo okazji. Bilans bramkowy w domowych spotkaniach Wisły wynosi 10:3, co jest bardzo dobrym wynikiem w skali całej ligi. Lepsza pod tym względem jest tylko Legia Warszawa. Punktowo jednak Wisła Kraków odjechała reszcie ligi i po 9. kolejce to jedyny zespół z kompletem punktów u siebie.
Opisując styl gry Wisły Kraków przy Reymonta, można szukać porównań do hiszpańskich zespołów. Jest to bardzo wysoki pressing i chęć narzucenia swoich warunków rywalowi. Obrona stoi wysoko, co niby zdaje się być ryzykowne, ale dzięki bardzo dobrej organizacji środka pola rywale Wisły rzadko kiedy mogą wyprowadzić groźną kontrę. Przy piłce Wisła jest jeszcze lepsza, szczególnie gdy ma możliwość szybkiego przetransportowania jej na skrzydła bądź bliżej bramki rywala. Było to szczególnie widoczne podczas meczu z Jagiellonią, w którym Wisła zabrała niemal wszystkie argumenty zespołowi trenera Siemieńca. Drużyna Mariusza Jopa nie gra jak stereotypowy beniaminek, który dopiero uczy się ligi. Niemal od razu Wisła stała się klubem bardzo solidnym na rozgrywki PKO Ekstraklasy, dodatkowo oferującym atrakcyjny futbol. Pomaga w tym bardzo dobra technika ofensywnych graczy „Białej Gwiazdy”. Największy plus Wisły to jednak fakt, że jest ona bardzo zgranym zespołem.
Z reguły w przestrzeni medialnej mówi się głównie o takich piłkarzach jak Ángel Rodado, Julius Ertlthaler czy Kacper Duda. Są to oczywiście bardzo dobrzy jakościowo gracze, bez których Wisła nie byłaby tak mocna. Jednak główną siłą krakowskiego klubu wydaje się być jedność oraz zgranie, które po latach gry w 1. lidze daje swoje korzyści. Jeśli jednak należy kogoś indywidualnie docenić z Wisły, to należy spoglądać w stronę defensywy.
Alan Uryga w poprzednim sezonie w barwach Wisły Kraków rozegrał ledwie 62 minuty z powodu bardzo poważnej kontuzji kolana. Mało osób jednak zakładało, że doświadczony gracz „Białej Gwiazdy” otrzyma jeszcze szansę na regularne występy. Ostatecznie trener Jop postanowił dać mu szansę i wygląda na to, że była to świetna decyzja. Mimo bardzo niemrawego początku sezonu w jego wykonaniu, ostatecznie zdołał się odkręcić, dając swojemu klubowi bardzo ważne bramki w meczach z Koroną i Śląskiem. Historia ta może być przykładem dla każdego zawodnika w Wiśle, co tylko może napędzić cały zespół i zbudować wyjątkową atmosferę. Uryga, mimo że nie wyróżnia się zbytnio w indywidualnych statystykach, bez wątpienia jest bardzo ważnym elementem drużyny.
Wprowadził on potrzebny spokój i doświadczenie, których wiele razy brakowało Wiśle w 1. lidze. W zeszłym sezonie „Biała Gwiazda” była niedościgniona, lecz zdarzały się jej niewytłumaczalne zagrania i błędy, które sprawiały spory niepokój. Nie twierdzę, że Uryga całkowicie rozwiązał te problemy, jednak zdecydowanie widzimy dużo mniej kuriozalnych goli na niekorzyść Wisły. Sama defensywa „Białej Gwiazdy” także zaliczyła progres w stosunku do tego, jak wyglądała w 1. lidze.
Łubik, Youan i środek pola: kto daje Wiśle przewagę?
Przechodząc do innych graczy Wisły Kraków, na starcie należą się laury również Marcelowi Łubikowi. Jego wypożyczenie na Reymonta było dosyć zaskakujące, pamiętając jeszcze jego niedawne świetne występy w Górniku Zabrze. Ten ruch okazał się prawdziwym strzałem w dziesiątkę, a Łubik bardzo szybko zyskał sympatię kibiców „Białej Gwiazdy”. Ciekawie zapowiada się również Elie Youan, który swoimi umiejętnościami może się okazać jednym z ciekawszych skrzydłowych w naszej lidze. Francuz, poza świetnym dryblingiem i przyspieszeniem, ma również dobre parametry fizyczne i nie jest łatwo go pokonać w pojedynkach bark w bark. Jeśli tylko poprawi wykończenie akcji oraz zacznie podejmować lepsze decyzje boiskowe, Youan może stać się prawdziwą gwiazdą PKO Ekstraklasy.
W pomocy oczywiście świetni są zarówno Ertlthaler, jak i Duda. Austriak jest jednym z lepszych graczy pod względem posyłania kluczowych podań w naszej lidze. Dodatkowo wnosi także bardzo dużą intensywność w środkowej fazie boiska. Kacper Duda z kolei wyróżnia się w odbiorach, będąc drugim piłkarzem w lidze pod tym względem, a także stwarza wiele dogodnych sytuacji pod polem karnym przeciwnika. Polak natomiast ma jeszcze momenty zawahania, które sprawiają, że zdarzają mu się słabsze mecze.
Do tej listy z pewnością trzeba byłoby dopisać jeszcze Jordiego Sancheza. Ten jednak w dziwnych okolicznościach pożegnał się z krakowskim klubem, przenosząc się do Pogoni Szczecin. Wokół tego transferu wybuchła niemała afera i nawet sam prezes Wisły Kraków Jarosław Królewski miał wątpliwości wobec działań szczecińskiego klubu. Ostatecznie jednak zapowiada się na to, że odejście najlepszego strzelca PKO Ekstraklasy tego sezonu może nie być aż tak bolesne. Transfer ten spowodował, że do pierwszej jedenastki na stałe wrócił Ángel Rodado, który małymi krokami buduje swoje konto bramkowe. To wszystko sprawia, że Wisła aktualnie jest bardzo wysoko w tabeli. Jednak czy zdoła to utrzymać przez dalszą część sezonu?
Czy Wisła Kraków uniknie scenariusza Widzewa?
Wisłę Kraków z początku obecnego sezonu można nieco porównać do tego, co było w Widzewie, gdy ten awansował do PKO Ekstraklasy. Oba zespoły zanotowały mocne starty, prezentując przy tym fajną dla oka grę. Nawet szkoleniowcy mają pewne podobieństwa, nie tylko w filozofii piłkarskiej. Pytanie jednak, czy Wisła utrzyma obecne tempo i do końca będzie walczyć o coś więcej. Widzew Janusza Niedźwiedzia po I rundzie plasował się na bardzo wysokim, 5. miejscu. Później jednak w następnych 16 spotkaniach Łodzianie zebrali na swoim koncie ledwie 11 punktów. Wisła Kraków oczywiście wydaje się być dużo mocniejsza niż Widzew z tego okresu, jednak patrząc na kadry innych drużyn w obecnym sezonie, „Biała Gwiazda” może mieć równie ciężko.
Nie sądzę, aby doszło do aż takiej zapaści, jaka miała miejsce wtedy w Widzewie. Wisła Kraków prezentuje się na tyle dobrze, że spokojnie można przewidywać, iż skończy gdzieś w środku ligowej stawki. Mimo to już teraz pokazuje, że jest bardzo niewygodnym rywalem, nawet dla tych największych klubów w Polsce. Jest to dobry prognostyk na przyszłe sezony, bo klub daje sygnał, że jak najbardziej może być konkurencyjny. Nie należy jednak narzucać zbyt dużej presji wokół samego zespołu w tym sezonie, nawet jeśli wyniki będą fantastyczne. Wisła to nadal nieskończony projekt, który będzie musiał przejść jeszcze wiele etapów, aby regularnie występować w Europie i walczyć o mistrzostwo Polski.
Niemniej wątpię, aby kazus Widzewa się powtórzył i Wisła Kraków aż tak bardzo obniżyła loty. Już nawet patrząc z dzisiejszej perspektywy, łódzki klub, mimo bardzo dużych inwestycji, wygląda gorzej niż beniaminek z Krakowa. Oczywiście w trakcie trwania sezonu ta sytuacja może ulec znaczącej zmianie, gdyż kadrowo Widzew wygląda lepiej. Mimo tego trudno jest sobie wyobrazić, aby zespół Mariusza Jopa spadł tak bardzo, jak miało to miejsce w przypadku drużyny Janusza Niedźwiedzia.
Zbigniew.H
Co może zatrzymać Wisłę? Głębia kadry i wyjazdy
Wisła Kraków już zdążyła narobić sporo pozytywnego chaosu wokół siebie. Mimo gorszej dyspozycji na wyjazdach, „Biała Gwiazda” nadal utrzymuje się w czubie tabeli. Jak najbardziej można nazwać zespół Jopa czarnym koniem tegorocznych rozgrywek PKO Ekstraklasy. Mimo sporych ambicji, nie można jednak wykluczyć faktu, że drużyna w którymś momencie zacznie grać gorzej.
Nadal jest to mocno świeża kadra jak na warunki naszej ligi i w pewnych momentach może jej brakować doświadczenia. Pokazał to mecz z Piastem, kiedy Wiśle Kraków brakowało ekstraklasowego wyrachowania, które ma Piast. Mimo to nikt wtedy nie bił na alarm i jeśli zdarzy się seria bez wygranej, to też nie można dramatyzować. „Biała Gwiazda” może naprawdę pewnie spoglądać w przyszłość, bo ma na czym budować. Jednak czy to już nastąpi w obecnym sezonie? Szczerze wątpię, ale niczego nie wykluczam, bo swego czasu blisko pucharów była nawet Warta Poznań, która wówczas też była beniaminkiem. Na dziś Wisła Kraków przede wszystkim musi się skupić na rozwijaniu własnej marki, pozyskiwaniu nowych sponsorów czy organizowaniu eventów, mających na celu przyciągnięcie nowych fanów. Mecze „Białej Gwiazdy” w Krakowie to prawdziwe święto, na które przychodzi sporo osób, co tylko potwierdza, że popyt na Wisłę jest ogromny.
Sportowo jeszcze należy poczekać, bo klub musi odpowiednio się przygotować do realizacji takich celów jak mistrzostwo czy gra w europejskich pucharach. Mimo wszystko budżet Wisły nie jest największy w Polsce i z pewnością nie pozwala na wielkie plany tu i teraz. Z każdym następnym rokiem Wisła powinna coraz bardziej się rozwijać.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Wisła Kraków zdobyła 17 punktów w pierwszych dziewięciu meczach po powrocie do Ekstraklasy i wygrała wszystkie spotkania u siebie. Zespół Mariusza Jopa nie czeka na błędy rywali: naciska wysoko, gra ofensywnie i korzysta ze zgrania wypracowanego w 1. lidze. Najtrudniejsze pytanie brzmi teraz: czy utrzyma ten poziom również poza Reymonta?
Dlaczego Wisła wygrywa u siebie? Pressing i zgranie
Wisła Kraków, wracając do PKO Ekstraklasy, najbardziej wyróżnia się podczas domowych spotkań przy Reymonta 22. Już na samym początku pierwsze, co można dostrzec, to stadion wypełniony do ostatniego miejsca. Taki widok zdecydowanie dodaje dużo samemu wydarzeniu i z pewnością w tym aspekcie Wisła ma powody do dumy. Przechodząc do spraw czysto boiskowych, drużyna trenera Jopa jak na razie może się podobać. Jest to zespół nastawiony na ofensywną piłkę, który stara się za każdym razem atakować swoich rywali i tworzy sobie sporo okazji. Bilans bramkowy w domowych spotkaniach Wisły wynosi 10:3, co jest bardzo dobrym wynikiem w skali całej ligi. Lepsza pod tym względem jest tylko Legia Warszawa. Punktowo jednak Wisła Kraków odjechała reszcie ligi i po 9. kolejce to jedyny zespół z kompletem punktów u siebie.
Opisując styl gry Wisły Kraków przy Reymonta, można szukać porównań do hiszpańskich zespołów. Jest to bardzo wysoki pressing i chęć narzucenia swoich warunków rywalowi. Obrona stoi wysoko, co niby zdaje się być ryzykowne, ale dzięki bardzo dobrej organizacji środka pola rywale Wisły rzadko kiedy mogą wyprowadzić groźną kontrę. Przy piłce Wisła jest jeszcze lepsza, szczególnie gdy ma możliwość szybkiego przetransportowania jej na skrzydła bądź bliżej bramki rywala. Było to szczególnie widoczne podczas meczu z Jagiellonią, w którym Wisła zabrała niemal wszystkie argumenty zespołowi trenera Siemieńca. Drużyna Mariusza Jopa nie gra jak stereotypowy beniaminek, który dopiero uczy się ligi. Niemal od razu Wisła stała się klubem bardzo solidnym na rozgrywki PKO Ekstraklasy, dodatkowo oferującym atrakcyjny futbol. Pomaga w tym bardzo dobra technika ofensywnych graczy „Białej Gwiazdy”. Największy plus Wisły to jednak fakt, że jest ona bardzo zgranym zespołem.
Z reguły w przestrzeni medialnej mówi się głównie o takich piłkarzach jak Ángel Rodado, Julius Ertlthaler czy . Są to oczywiście bardzo dobrzy jakościowo gracze, bez których Wisła nie byłaby tak mocna. Jednak główną siłą krakowskiego klubu wydaje się być jedność oraz zgranie, które po latach gry w 1. lidze daje swoje korzyści. Jeśli jednak należy kogoś indywidualnie docenić z Wisły, to należy spoglądać w stronę defensywy.
Alan Uryga w poprzednim sezonie w barwach Wisły Kraków rozegrał ledwie 62 minuty z powodu bardzo poważnej kontuzji kolana. Mało osób jednak zakładało, że doświadczony gracz „Białej Gwiazdy” otrzyma jeszcze szansę na regularne występy. Ostatecznie trener Jop postanowił dać mu szansę i wygląda na to, że była to świetna decyzja. Mimo bardzo niemrawego początku sezonu w jego wykonaniu, ostatecznie zdołał się odkręcić, dając swojemu klubowi bardzo ważne bramki w meczach z Koroną i Śląskiem. Historia ta może być przykładem dla każdego zawodnika w Wiśle, co tylko może napędzić cały zespół i zbudować wyjątkową atmosferę. Uryga, mimo że nie wyróżnia się zbytnio w indywidualnych statystykach, bez wątpienia jest bardzo ważnym elementem drużyny.
Wprowadził on potrzebny spokój i doświadczenie, których wiele razy brakowało Wiśle w 1. lidze. W zeszłym sezonie „Biała Gwiazda” była niedościgniona, lecz zdarzały się jej niewytłumaczalne zagrania i błędy, które sprawiały spory niepokój. Nie twierdzę, że Uryga całkowicie rozwiązał te problemy, jednak zdecydowanie widzimy dużo mniej kuriozalnych goli na niekorzyść Wisły. Sama defensywa „Białej Gwiazdy” także zaliczyła progres w stosunku do tego, jak wyglądała w 1. lidze.
Łubik, Youan i środek pola: kto daje Wiśle przewagę?
Przechodząc do innych graczy Wisły Kraków, na starcie należą się laury również Marcelowi Łubikowi. Jego wypożyczenie na Reymonta było dosyć zaskakujące, pamiętając jeszcze jego niedawne świetne występy w Górniku Zabrze. Ten ruch okazał się prawdziwym strzałem w dziesiątkę, a Łubik bardzo szybko zyskał sympatię kibiców „Białej Gwiazdy”. Ciekawie zapowiada się również Elie Youan, który swoimi umiejętnościami może się okazać jednym z ciekawszych skrzydłowych w naszej lidze. Francuz, poza świetnym dryblingiem i przyspieszeniem, ma również dobre parametry fizyczne i nie jest łatwo go pokonać w pojedynkach bark w bark. Jeśli tylko poprawi wykończenie akcji oraz zacznie podejmować lepsze decyzje boiskowe, Youan może stać się prawdziwą gwiazdą PKO Ekstraklasy.
W pomocy oczywiście świetni są zarówno Ertlthaler, jak i Duda. Austriak jest jednym z lepszych graczy pod względem posyłania kluczowych podań w naszej lidze. Dodatkowo wnosi także bardzo dużą intensywność w środkowej fazie boiska. Kacper Duda z kolei wyróżnia się w odbiorach, będąc drugim piłkarzem w lidze pod tym względem, a także stwarza wiele dogodnych sytuacji pod polem karnym przeciwnika. Polak natomiast ma jeszcze momenty zawahania, które sprawiają, że zdarzają mu się słabsze mecze.
Do tej listy z pewnością trzeba byłoby dopisać jeszcze Jordiego Sancheza. Ten jednak w dziwnych okolicznościach pożegnał się z krakowskim klubem, przenosząc się do Pogoni Szczecin. Wokół tego transferu wybuchła niemała afera i nawet sam prezes Wisły Kraków Jarosław Królewski miał wątpliwości wobec działań szczecińskiego klubu. Ostatecznie jednak zapowiada się na to, że odejście najlepszego strzelca PKO Ekstraklasy tego sezonu może nie być aż tak bolesne. Transfer ten spowodował, że do pierwszej jedenastki na stałe wrócił Ángel Rodado, który małymi krokami buduje swoje konto bramkowe. To wszystko sprawia, że Wisła aktualnie jest bardzo wysoko w tabeli. Jednak czy zdoła to utrzymać przez dalszą część sezonu?
Czy Wisła Kraków uniknie scenariusza Widzewa?
Wisłę Kraków z początku obecnego sezonu można nieco porównać do tego, co było w Widzewie, gdy ten awansował do PKO Ekstraklasy. Oba zespoły zanotowały mocne starty, prezentując przy tym fajną dla oka grę. Nawet szkoleniowcy mają pewne podobieństwa, nie tylko w filozofii piłkarskiej. Pytanie jednak, czy Wisła utrzyma obecne tempo i do końca będzie walczyć o coś więcej. Widzew Janusza Niedźwiedzia po I rundzie plasował się na bardzo wysokim, 5. miejscu. Później jednak w następnych 16 spotkaniach Łodzianie zebrali na swoim koncie ledwie 11 punktów. Wisła Kraków oczywiście wydaje się być dużo mocniejsza niż Widzew z tego okresu, jednak patrząc na kadry innych drużyn w obecnym sezonie, „Biała Gwiazda” może mieć równie ciężko.
Nie sądzę, aby doszło do aż takiej zapaści, jaka miała miejsce wtedy w Widzewie. Wisła Kraków prezentuje się na tyle dobrze, że spokojnie można przewidywać, iż skończy gdzieś w środku ligowej stawki. Mimo to już teraz pokazuje, że jest bardzo niewygodnym rywalem, nawet dla tych największych klubów w Polsce. Jest to dobry prognostyk na przyszłe sezony, bo klub daje sygnał, że jak najbardziej może być konkurencyjny. Nie należy jednak narzucać zbyt dużej presji wokół samego zespołu w tym sezonie, nawet jeśli wyniki będą fantastyczne. Wisła to nadal nieskończony projekt, który będzie musiał przejść jeszcze wiele etapów, aby regularnie występować w Europie i walczyć o mistrzostwo Polski.
Niemniej wątpię, aby kazus Widzewa się powtórzył i Wisła Kraków aż tak bardzo obniżyła loty. Już nawet patrząc z dzisiejszej perspektywy, łódzki klub, mimo bardzo dużych inwestycji, wygląda gorzej niż beniaminek z Krakowa. Oczywiście w trakcie trwania sezonu ta sytuacja może ulec znaczącej zmianie, gdyż kadrowo Widzew wygląda lepiej. Mimo tego trudno jest sobie wyobrazić, aby zespół Mariusza Jopa spadł tak bardzo, jak miało to miejsce w przypadku drużyny Janusza Niedźwiedzia.
Zbigniew.H
Co może zatrzymać Wisłę? Głębia kadry i wyjazdy
Wisła Kraków już zdążyła narobić sporo pozytywnego chaosu wokół siebie. Mimo gorszej dyspozycji na wyjazdach, „Biała Gwiazda” nadal utrzymuje się w czubie tabeli. Jak najbardziej można nazwać zespół Jopa czarnym koniem tegorocznych rozgrywek PKO Ekstraklasy. Mimo sporych ambicji, nie można jednak wykluczyć faktu, że drużyna w którymś momencie zacznie grać gorzej.
Nadal jest to mocno świeża kadra jak na warunki naszej ligi i w pewnych momentach może jej brakować doświadczenia. Pokazał to mecz z Piastem, kiedy Wiśle Kraków brakowało ekstraklasowego wyrachowania, które ma Piast. Mimo to nikt wtedy nie bił na alarm i jeśli zdarzy się seria bez wygranej, to też nie można dramatyzować. „Biała Gwiazda” może naprawdę pewnie spoglądać w przyszłość, bo ma na czym budować. Jednak czy to już nastąpi w obecnym sezonie? Szczerze wątpię, ale niczego nie wykluczam, bo swego czasu blisko pucharów była nawet Warta Poznań, która wówczas też była beniaminkiem. Na dziś Wisła Kraków przede wszystkim musi się skupić na rozwijaniu własnej marki, pozyskiwaniu nowych sponsorów czy organizowaniu eventów, mających na celu przyciągnięcie nowych fanów. Mecze „Białej Gwiazdy” w Krakowie to prawdziwe święto, na które przychodzi sporo osób, co tylko potwierdza, że popyt na Wisłę jest ogromny.
Sportowo jeszcze należy poczekać, bo klub musi odpowiednio się przygotować do realizacji takich celów jak mistrzostwo czy gra w europejskich pucharach. Mimo wszystko budżet Wisły nie jest największy w Polsce i z pewnością nie pozwala na wielkie plany tu i teraz. Z każdym następnym rokiem Wisła powinna coraz bardziej się rozwijać.