Niewiele brakowało, a Sebastian Szymański i Przemysław Frankowski zostaliby bohaterami Stade Rennais. Polacy byli autorami sensacyjnego prowadzenia ich klubu w pojedynku z PSG. Paryżanie to aktualnie najlepsza drużyna świata i udowodnili to na boisku. Remis wywalczył im mistrz świata, który zadebiutował w barwach mistrza Francji.
Nowy sezon Ligue 1 rozpoczął się 21 sierpnia 2026 roku. Obrońcy tytułu – PSG – swój pierwszy mecz ligowy rozegrali dwa dni później. Ich rywalem był Stade Rennais, w którym wystąpiło dwóch Polaków. Sebastian Szymański i Przemysław Frankowski pokazali się z naprawdę dobrej strony. Niewiele brakło, a Polacy przyczyniliby się do sensacyjnego otarcia nowych rozgrywek dla klubu z Bretanii.
Sebastian Szymański i Przemysław Frankowski rozmontowują PSG
Pierwsza połowa była wręcz bajeczna dla Stade Rennais. Gospodarze odważnie ruszali z atakami na PSG, co przyniosło szybko dobry efekt. W 9. minucie szybki kontratak zawodników z Bretanii sprawił, że Sebastian Szymański miał dużo miejsca do oddania strzału z dystansu. Polak wykorzystał bierność defensorów Paryżan oraz wolne miejsce na przedpolu bramkowym i otworzył wynik spotkania kapitalną bramką. Reprezentant Polski zdobył swoją drugą bramkę dla francuskiego klubu. Zimą trafił do niego z Fenerbahce.
Pół godziny później akcja kombinacyjna Rennais kończy się golem na 2:0. Autorem bramki był Esteban Lepaul, ale napastnik gospodarzy wykończył świetną akcję Przemysława Frankowskiego, który został uruchomiony podaniem przez Mousę Tamariego. Polak wszedł na pełnym biegu w pole karne i obsłużył świetnie kolegę z ataku.
Obaj Polacy zanotowali dobre spotkanie przeciwko PSG, ale obaj nie dotrwali do końca meczu na boisku. Sebastian Szymański został zmieniony w 78. minucie, a Przemysław Frankowski w 88. minucie. Obaj wyglądali naprawdę dobrze w pierwszej części spotkania. W drugiej połowie sprawy wyglądały już nieco gorzej, bo przyjezdni mocno rzucili się do odrabiania strat. Niewiele brakowało, a polski pomocnik zostałby MVP pierwszego meczu w nowym sezonie. Niestety tego wieczoru bohaterem został ktoś inny. Z kolei obrońca reprezentacji Polski miał naprawdę bardzo solidne 45 minut, w których potrafił grać również perfekcyjnie w obronie. W drugiej części gry napór mistrza Francji się zwiększył i pojawiło się kilka błędów po stronie 31-latka. Mimo wszystko zalicza on dobre spotkanie na tle bardzo mocnego rywala.











