Przed środowym meczem o Superpuchar Francji pomiędzy Paris Saint-Germain a Olympique Marsylia większość osób stawiała paryżan w roli faworytów tego starcia. Piłkarze ze stolicy Francji potwierdzili te prognozy i pokonali marsylczyków 2:1. Silna ofensywa PSG dała o sobie znać ekipie z Lazurowego Wybrzeża. Przede wszystkim odpalił Mauro Icardi, dla którego był to drugi mecz po powrocie po kontuzji. Na boisku widać było różnicę klas. PSG dominowało zwłaszcza w pierwszej połowie, a Marsylię było stać jedynie na mocną końcówkę. Paryżanie we wczorajszym meczu byli drużyną solidniejszą i wygrali słusznie w Lens.
Bez Neymara w wielu meczach drużynie PSG grało się trudno w tym sezonie. Choć kibice mogli co prawda dalej liczyć na Kyliana Mbappe czy Angela di Marię, to jednak widać było brak Brazylijczyka na placu gry. Jego występ we wczorajszym spotkaniu był wątpliwy, więc należało postawić na kogoś innego. W jego miejsce Pochettino od początku spotkania widział wracającego po przerwie napastnika Mauro Icardiego. Już w spotkaniu z Brest Włoch zebrał dobre oceny, więc wybór argentyńskiego menedżera uznać można było za logiczny. Finalnie okazało się, że wybór ten jest strzałem w dziesiątkę
Osamotniony Thauvin i zbyt mocne PSG
Mauro Icardi, który złapał wiatr w żagle po kontuzji, spłacił z nawiązką decyzję szkoleniowca paryżan, który wstawił go na mecz z Marsylią w podstawowym składzie. Włoch jakby chciał od pierwszej minuty udowodnić, że to będzie jego mecz. Rzeczywiście był zdecydowanie najjaśniejszym punktem po stronie paryżan we wczorajszym meczu. Oczywiście oprócz strzelonej bramki piłkarza było widać dużo z przodu, Włoch szukał dla siebie miejsca i czuł się po prostu dobrze na boisku. Przed przerwą mógł trafić jeszcze kilka razy, ale było mu dane wpisać się na listę strzelców tylko jeden raz. Blisko było po jego mocnym uderzeniu, ale piłkarzom Olympique pomogła wtedy poprzeczka. To także po jego strzale piłka wpadła do siatki, ale sędzia liniowy pokazał wówczas spalonego. Wtedy kapitalnie podawał Paredes do Mbappe, a ten wyłożył do Icardiego. Bramka jednak nie została uznana.
Podczas pierwszych 45 minut praktycznie nie było widać żadnego zagrożenia ze strony Marsylii. Navas w bramce mógł się nieco nudzić. Gra toczyła się pod dyktando paryżan i w zasadzie przez całą pierwszą połowę futbolówka krążyła na połowie zespołu prowadzonego przez szkoleniowca Villasa-Boasa. Jedynie Francuz Thauvin, najjaśniejszy w zespole OM, próbował szarpać do przodu. Chciał kreować sytuacje, ale brakowało kolegów, którzy mogliby pomóc. W jednej z sytuacji nie miał innej możliwości, jak uderzyć na bramkę Navasa. Niestety było to bardzo trudne, by znaleźć drogę do bramki. Francuzowi jednak należą się podziękowania od kibiców Marsylii. Zawodnik ciągnął zespół i próbował stwarzać zagrożenie. Jednak w piłce liczy się kolektyw, a tego ewidentnie marsylczykom brakowało we wczorajszym meczu.
Analiza VAR i mocna końcówka
W drugiej części spotkania pojawili się na boisku ci, którzy dostali zielone światło po stronie PSG, czyli Presnel Kimpembe i Neymar Jr. Ten pierwszy w zasadzie nie wyróżnił się niczym na placu gry. Może jedynie siatką, jaką dostał od Thauvina, po której padła bramka kontaktowa dla Marsylii. Drugi natomiast może zaliczyć powrót po kontuzji do udanych. Był często przy piłce, próbował brać na siebie ciężar, przez co był faulowany kilkukrotnie. Finalnie zachował również zimną krew i wykończył „jedenastkę”.













