Ivi Lopez nie zagra w wyjazdowym spotkaniu drugiej rundy eliminacyjnej Ligi Konferencji Europy na Astana Arena. Ten fakt zapewne zaniepokoiłby wszystkich kibiców wspierających nasze drużyny na arenie międzynarodowej, gdyby nie pięciobramkowa przewaga z pierwszego meczu.
Piłkarz sezonu ekstraklasy 2021/2022 niedawno przedłużył kontrakt z ekipą wicemistrza kraju do 2026 roku. Jego ogromnego wpływu na styl i rezultaty drużyny nie sposób bagatelizować. 33 punkty 28-latka w ligowej oraz pucharowej klasyfikacji kanadyjskiej zeszłego sezonu dawało prawie 50% udziału przy całej zdobyczy bramkowej zespołu Rakowa Częstochowa.
To, co robi Ivi, znacząco przerosło oczekiwania. Nie sądziłem, że będzie miał tak duży wpływ na zespół. Nie chodzi tylko o strzelanie goli, ale też o jego mentalną rolę w drużynie. Nie jest gwiazdą czekającą tylko na podania od kolegów, ale oddaje serce drużynie. Muszę przyznać, że tego się nie spodziewałem. Marek Papszun dla Weszło
Mocny drugi start w Europie
Częstym zarzutem wobec Lopeza była słaba postawa podczas zeszłorocznej przygody częstochowian w europejskich pucharach. Ivi w dwumeczach z Suduvą Mariampol, Rubinem Kazań oraz KAA Gent nie zanotował zresztą żadnej asysty ani gola, choć warto wziąć pod uwagę, że wówczas zdarzało mu się grać jako środkowy pomocnik, nie zaś jak zawsze za plecami napastnika.
Drugie podejście początkowo wygląda od tej strony bardzo dobrze. To właśnie Hiszpan był niekwestionowanym zawodnikiem domowego meczu z Astaną i otworzył wynik tego spotkania, a w dalszej części zapisał sobie jeszcze na koncie dwie asysty (do Vladislavsa Gutkovskisa na 3:0 i Władysława Koczergina na 4:0), które były zagraniami światowej klasy.
Świetnie oglądało się Iviego, który nieprzerwanie długimi momentami potrafił zabawiać się w polu karnym bezradnych Kazachów i rewelacyjnie odnajdywał się w małych gierkach z kolegami z drużyny. Aż było żal, kiedy hiszpański pomocnik musiał zejść z boiska, mimo że już wcześniej zgłaszał przemęczenie i lekkie obciążenia. Sam trener na pomeczowej konferencji przyznał, że jego zmiana była profilaktyczna. Dlatego też nie zdziwiło pozostawienie go w tym tygodniu w Częstochowie.
Szkoleniowiec Rakowa wierzy, że najistotniejsze ogniwo jego układanki będzie już gotowe na następne mecze w lidze i w Europie. Przy Limanowskiego 83 muszą dmuchać i chuchać, aby uniknąć ewentualnych komplikacji zdrowotnych gracza z Madrytu. Dalekie od rzeczywistości jest stwierdzenie, że „Rakowiacy” są uzależnieni od tego piłkarza, ale trudno ukryć, że to on musi chwycić za kierownicę, jeśli drużyna liczy jesienią na fazę grupową LKE.











