Zmiany, zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany. Tak najłatwiej można podsumować zimę przy ulicy Reymonta w Krakowie, bo Wisła stała się już nieco innym klubem niż choćby jeszcze trzy miesiące temu. Roszady w gabinetach, przetasowania w drużynie… Czy jesteśmy właśnie świadkami nowego początku „Białej Gwiazdy”? Czego po zespole spod Wawelu będziemy mogli się spodziewać w rozpoczynającej się już wkrótce drugiej części rozgrywek?
Animozje to już przeszłość (przynajmniej tak się wydaje), Wisła obrała teraz nowy kierunek. W 2023 rok weszła z nową werwą, a jej sympatycy mogą się spodziewać, że będzie lepiej niż jesienią. „Biała Gwiazda” zaczyna funkcjonować na zdrowych zasadach, Jarosław Królewski w roli jedynego szefa spisuje się całkiem, całkiem, a nowy-stary dyrektor sportowy z marszu rzucił się w wir pracy, której efekty są mocno widoczne. Zespół z Reymonta zasiliło jak do tej pory sześciu nowych zawodników, w tym pięciu Hiszpanów. I to nie byle jakich: Tachi, David Junca, Alex Mula, Miki Villar oraz Sergio Benito.
– Kiko Ramirez mocno wziął się do pracy, wykorzystuje swoje znajomości na rynku hiszpańskim. Piłkarze z tego kierunku zazwyczaj sprawdzali się w Wiśle, nawet obecnie najlepszym strzelcem Wisły jest Fernandez. Dużą pracę do wykonania ma Radosław Sobolewski, który musi uświadomić nowym piłkarzom, do jakiego klubu przychodzą i jakie są oczekiwania. Uważam, że trzy najważniejsze transfery Wisły jeszcze przed nią. Myślę tutaj o Urydze, Ondrasku i Kubie Błaszczykowskim. Ci zawodnicy w trudnych momentach na pewno są w stanie pociągnąć zespół, a trudnych momentów w rundzie wiosennej na pewno nie będzie brakowało – mówi nam Marcin Ryszka, krakowski dziennikarz Goal.pl.
Hiszpański zaciąg „Białej Gwiazdy”
Gorąco było tej zimy przy Reymonta. Kiko Ramirez zakasał rękawy i rzucił się w wir pracy, której efektem jest podpisanie kontraktów z sześcioma nowymi zawodnikami: jednym Polakiem i pięciorgiem nie byle jakich Hiszpanów. Czy taka polityka transferowa przyniesie zamierzony, dobry efekt? Na papierze wygląda to imponująco. Pamiętać też trzeba, że kiedy obecny dyrektor sportowy Wisły był jej trenerem, a w drużynie występowało kilku jego rodaków, stanowili oni o sile zespołu i byli jego najjaśniejszymi punktami.











