Janusz Niedźwiedź oficjalnie dziś, 20 września 2026 roku żegna się z Miedzią Legnica. Wynik meczu ze Stalą Rzeszów był pierwszym z dwóch ciosów dla kibiców. Po serii czterech meczów bez zwycięstwa zarząd klubu zdecydował się na rozwiązanie kontraktu z 44-letnim szkoleniowcem.
Presja
Miedź Legnica rozpoczęła sezon 2026/2027 zdecydowanie lepiej niż poprzedni. Zespół znajdował się w ścisłej czołówce Betclic 1. Ligi. Jeszcze 9 września byli wiceliderami tabeli. Janusz Niedźwiedź w wywiadzie mówił wprost, że cel to awans do PKO Ekstraklasy. Na rozpoczęcie ligi z sześciu spotkań Miedź Legnica wygrała cztery mecze, zremisowała jeden oraz przegrała u siebie z Pogonią Grodzisk Mazowiecki.
Największe problemy zaczęły się od porażki w Pucharze Polski. Chrobry Głogów pokonał drużynę Janusza Niedźwiedzia 1:0. Miedź wykazała się w tym meczu dużą nieskutecznością. Według statystyk mieli wszystko, co potrzebne, by odnieść zwycięstwo. Większy procent posiadania piłki oraz oddanie ośmiu celnych strzałów na bramkę rywali jednak nie pomogło. Zawiodła skuteczność i złe nastawienie celownika przez napastników, co pokazuje oddanie dodatkowo aż 14 niecelnych strzałów.
Kolejne mecze to tylko potwierdzenie tego, że zdecydowanie coś w tej drużynie nie działało. W lidze mogli zrewanżować się przed własnymi kibicami w tym razem ligowym meczu z Głogowem, ale Igor Maliszewski z Legnicy już w 26. minucie otrzymał czerwoną kartkę, a mecz ostatecznie zakończył się remisem. Następnie nadeszła porażka z Lechią Gdańsk. Kolejny pokaz nieskuteczności oraz błędów w obronie.
Wielki dzień
19 września 2026 roku miał być jak dla klubu, tak i dla kibiców wielkim dniem. Otóż przy okazji meczu ze Stalą Rzeszów Miedź Legnica świętowała 55-lecie klubu. Wszyscy mieli nadzieję, że będzie to idealna okazja, by Janusz Niedźwiedź oraz zawodnicy pokazali kibicom odpowiednią mentalność w trudnym momencie.
Już w 14. minucie meczu Zvonimir Petrović otworzył mecz, strzelając gola dla Legnicy. Euforia nie potrwała długo z racji tego, iż siedem minut później goście odpowiedzieli z potrojoną siłą. Miedź schodziła do szatni, słysząc gwizdy kibiców. Janusz Niedźwiedź zdołał jednak zmotywować zespół na tyle, by w drugiej połowie udało się strzelić bramkę kontaktową na 2:3. To było oczywiście za mało. Po tym meczu zarząd zdecydował się na rozwiązanie kontraktu z trenerem Niedźwiedziem.
Pan Trener
Przypomnijmy, kim dokładnie jest Janusz Niedźwiedź. Największe sukcesy odnosił przede wszystkim na niższych szczeblach rozgrywkowych. Jako szkoleniowiec Stali Rzeszów wywalczył awans z 3. ligi do 2. Awansował również z Górnikiem Polkowice. Wizytówką Janusza Niedźwiedzia jest jednak awans z Widzewem Łódź do PKO Ekstraklasy w 2022 roku. Pracował również w Stali Mielec, z którą to rozstał się w trakcie sezonu 2024/2025.
44-latek to trener, który stawia głównie na organizację zespołu i przygotowanie taktyczne. W wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” Niedźwiedź mówił o przebudowie Miedzi Legnica i zmianach zachodzących w klubie. Powiedział, że poszedł za głosem szatni i tego nie żałuje. W Miedzi zdecydował się między innymi na zmianę ustawienia na trójkę środkowych obrońców, co wiązało się również z potrzebą posiadania odpowiednich wahadłowych. Dobrym przykładem jest transfer Gleba Kuchko, którego sprowadzono właśnie z takim zamysłem. Klub informował przed transferem, że było to w pełni życzenie Janusza Niedźwiedzia.
„Zielono-niebiesko-czerwoni”
Kibice w mediach społecznościowych są bardzo podzieleni na temat zwolnienia Janusza Niedźwiedzia. Część uważa, że porażki są spowodowane słabym przygotowaniem fizycznym. Kiepskie obiekty oraz brak siłowni i ewidentna różnica w szybkości zawodników na tle innych rywali na pewno robi swoje. Natomiast druga część nawet nie próbuje bronić szkoleniowca. Skarżą się na fatalną grę z piłką i złe decyzje trenera z rotacjami składu.
Zarząd Miedzi Legnica będzie miał dość dużo czasu na znalezienie nowego trenera. Następny mecz zostanie rozegrany dopiero 11 października po przerwie na reprezentację z Odrą Opole. Mając 5. miejsce w tabeli Betclic 1. Ligi, wciąż mogą walczyć o lokatę dającą bezpośredni awans. Tracą jedynie cztery punkty do lidera i dwa do wicelidera.
Janusz Niedźwiedź oficjalnie dziś, 20 września 2026 roku żegna się z Miedzią Legnica. Wynik meczu ze Stalą Rzeszów był pierwszym z dwóch ciosów dla kibiców. Po serii czterech meczów bez zwycięstwa zarząd klubu zdecydował się na rozwiązanie kontraktu z 44-letnim szkoleniowcem.
Presja
Miedź Legnica rozpoczęła sezon 2026/2027 zdecydowanie lepiej niż poprzedni. Zespół znajdował się w ścisłej czołówce Betclic 1. Ligi. Jeszcze 9 września byli wiceliderami tabeli. Janusz Niedźwiedź w wywiadzie mówił wprost, że cel to awans do PKO Ekstraklasy. Na rozpoczęcie ligi z sześciu spotkań Miedź Legnica wygrała cztery mecze, zremisowała jeden oraz przegrała u siebie z Pogonią Grodzisk Mazowiecki.
Największe problemy zaczęły się od porażki w Pucharze Polski. Chrobry Głogów pokonał drużynę Janusza Niedźwiedzia 1:0. Miedź wykazała się w tym meczu dużą nieskutecznością. Według statystyk mieli wszystko, co potrzebne, by odnieść zwycięstwo. Większy procent posiadania piłki oraz oddanie ośmiu celnych strzałów na bramkę rywali jednak nie pomogło. Zawiodła skuteczność i złe nastawienie celownika przez napastników, co pokazuje oddanie dodatkowo aż 14 niecelnych strzałów.
Kolejne mecze to tylko potwierdzenie tego, że zdecydowanie coś w tej drużynie nie działało. W lidze mogli zrewanżować się przed własnymi kibicami w tym razem ligowym meczu z Głogowem, ale Igor Maliszewski z Legnicy już w 26. minucie otrzymał czerwoną kartkę, a mecz ostatecznie zakończył się remisem. Następnie nadeszła porażka z Lechią Gdańsk. Kolejny pokaz nieskuteczności oraz błędów w obronie.
Wielki dzień
19 września 2026 roku miał być jak dla klubu, tak i dla kibiców wielkim dniem. Otóż przy okazji meczu ze Stalą Rzeszów Miedź Legnica świętowała 55-lecie klubu. Wszyscy mieli nadzieję, że będzie to idealna okazja, by Janusz Niedźwiedź oraz zawodnicy pokazali kibicom odpowiednią mentalność w trudnym momencie.
Już w 14. minucie meczu Zvonimir Petrović otworzył mecz, strzelając gola dla Legnicy. Euforia nie potrwała długo z racji tego, iż siedem minut później goście odpowiedzieli z potrojoną siłą. Miedź schodziła do szatni, słysząc gwizdy kibiców. Janusz Niedźwiedź zdołał jednak zmotywować zespół na tyle, by w drugiej połowie udało się strzelić bramkę kontaktową na 2:3. To było oczywiście za mało. Po tym meczu zarząd zdecydował się na rozwiązanie kontraktu z trenerem Niedźwiedziem.