Jak widać, w Arce nic się nie zmienia i wciąż nie potrafi wygrać na wyjeździe. Tym razem podopieczni Marka Jarolima musieli uznać wyższość Pogoni Siedlce i ostatecznie przegrali 1:2. Przerażająca i niewytłumaczalna jest statystyka wyjazdowych meczów Arki w tym i poprzednim sezonie. W poprzedniej kampanii, jeszcze na poziomie polskiej ekstraklasy, Gdynianie przywieźli zaledwie jedno zwycięstwo z delegacji. W trwających rozgrywkach, już w 1. lidze, ten bilans wcale nie jest lepszy. Po udanym starcie sezonu i wygraniu 1:0 w Opolu, kolejne cztery spotkania wyjazdowe to porażki. Zatem Arka Gdynia w ostatnich 22 meczach na wyjeździe zdołała wygrać zaledwie dwa razy. Władzom Arki zdecydowanie nie podoba się gra i liczba zdobytych punktów na początku tego sezonu. Bardzo prawdopodobne, że podczas zbliżającej się przerwy reprezentacyjnej Marek Jarolim straci pracę, a do Gdyni zawita nowy szkoleniowiec.
Kolejna wyjazdowa porażka
Arka Gdynia pojechała na mecz wyjazdowy do Siedlec i, jak to już ma w zwyczaju, przegrała. Pierwsza połowa spotkania w wykonaniu „Żółto-niebieskich” była co najmniej żenująca. Pogoń Siedlce, która znana jest raczej z gry defensywnej, przejęła inicjatywę i od pierwszych minut raz po raz atakowała bramkę Jędrzeja Grobelnego. Goście z Gdyni próbowali się odgryzać podopiecznym Adama Noconia, ale były to raczej dość nieśmiałe ataki. W 39. minucie ziściło się to, na co zapowiadało się od pierwszego gwizdka. Maciej Rosołek, czyli były piłkarz Arki, stał zupełnie niepilnowany kilka metrów przed bramką gości i z łatwością umieścił piłkę w siatce. Po tym trafieniu, o dziwo, arkowcy się obudzili i tym razem bardziej konkretnie ruszyli na bramkę Pogoni. Tuż przed przerwą bardzo ładnym uderzeniem zza pola karnego popisał się Konrad Gruszkowski, tym samym doprowadzając do remisu.
Po przerwie widać było, że Arka złapała trochę pewności i coraz śmielej wychodziła z atakami. Dużo wigoru do poczynań Gdynian wniósł Kuba Solecki, który pojawił się na murawie od początku drugiej połowy. Sam 19-latek miał dwie lub trzy sytuacje, które mógł, a nawet powinien zamienić na bramkę. Oprócz niego dobre okazje mieli Ambrosiewicz czy Szota, ale żadnemu z nich nie udało się znaleźć drogi do bramki Siedlczan. Jak mawia klasyk: niewykorzystane sytuacje lubią się mścić – i tak też było w tym przypadku. W 71. minucie znów niepilnowany w polu karnym znalazł się Kobusiński i skierował piłkę do praktycznie pustej bramki. Pogoń ponownie wyszła na prowadzenie, czym już chyba całkowicie odebrała Arce chęci do gry. Gdynianie rozpaczliwie próbowali doprowadzić chociażby do remisu, ale nawet liczne zmiany w składzie na niewiele się zdały.
***
Arka Gdynia przegrała kolejny, już czwarty z rzędu wyjazdowy mecz ligowy. „Żółto-niebiescy” drugi sezon z rzędu zupełnie nie potrafią grać na wyjazdach. Najgorsze dla Gdynian jest to, że nikt nie zna przyczyny takiego stanu rzeczy. Po spadku z polskiej ekstraklasy w Arce zmieniło się przecież niemal wszystko. Jest nowy trener i nowi piłkarze, a mecze wyjazdowe wyglądają tak, jakby dalej jeździł na nie Dawid Szwarga ze swoją starą kadrą.










