Rozgrywki Nice 1. Ligi powoli wkraczają w decydującą fazę. Dwadzieścia jeden kolejek za nami, a trudno wskazać wyraźnego faworyta do awansu. Bardzo prawdopodobne, że drużyny będą biły się o miejsce w ekstraklasie do ostatnich spotkań. Różnice punktowe w czubie tabeli są niewielkie, dlatego też nawet ósmy aktualnie zespół ma szansę na końcowy sukces. Takim klubem jest Sandecja Nowy Sącz, która w ostatnim czasie zaskoczyła niejednego kibica polskiej piłki. Czy oglądając mecze z jej udziałem, widzimy przyszłego beniaminka LOTTO Ekstraklasy?
Po dwudziestej pierwszej kolejce spotkań Sandecja Nowy Sącz zajmuje piąte miejsce w tabeli, mając trzydzieści trzy punkty na swoim koncie. W rozegranych dziewiętnastu potyczkach dziewięć razy zwyciężyli, sześć zremisowali i cztery przegrali. Zespół prowadzony przez Radosława Mroczkowskiego ma rozegrane dwa mecze mniej od swoich ligowych rywali. W przypadku zwycięstw ze Stalą Mielec oraz GKS-em Tychy„Biało-Czarni” uplasują się na pierwszym miejscu z punktem przewagi nad Chojniczanką Chojnice. W listopadzie, w okresie, gdy kończyła się runda jesienna, Sandecja zajmowała siódmą lokatę. Strata do lidera była jednak niewielka, zresztą przez cały obecny sezon drużyna z Nowego Sącza trzyma się blisko czołówki, nie dając liderom odskoczyć na większą liczbę oczek.
Zatrudniony w styczniu 2016 roku Radosław Mroczkowski znalazł pomysł na grę drużyny, którego z pewnością brakowało w przeszłości. Dlatego na przyszłość zespołu z tym trenerem patrzy się z optymizmem. Co prawda jego podopiecznym zdarzało się przegrywać lub remisować mecze ze słabszymi rywalami, lecz trzeba przyznać, że Radosław Mroczkowski właściwie przygotował i ustawił drużynę na rozgrywki ligowe. Zauważalne jest to szczególnie w ostatnich spotkaniach rozegranych już podczas rundy wiosennej. Na to wszystko złożyło się pełne zaangażowanie zawodników na boisku, zrozumienie, pomysł na grę oraz wysoka skuteczność. W dodatku pewna obrona, dzięki której Sandecja nie straciła bramki od pięciu spotkań. Sztab szkoleniowy może być zadowolony z przygotowania drużyny, lecz należy pamiętać, że to dopiero początek walki o awans do Ekstraklasy.
Alkoholowe wieczory nie przeszkodziły na boisku
Dwa mecze, sześć punktów, bilans bramkowy 9:0. Tak rundę wiosenną rozpoczęli „Biało-Czarni”. Efektowne zwycięstwa z Pogonią Siedlce oraz Zagłębiem Sosnowiec pokazały, że przerwa pomiędzy rundami została bardzo dobrze wykorzystana i piłkarze są gotowi do gry. Szczerze mówiąc, nie sądziliśmy, że zawodnicy z taką łatwością będą radzić sobie na boisku. Wszystko przez aferę, która wybuchła podczas zgrupowania przygotowującego drużynę do dalszej części sezonu. Część piłkarzy po zakończeniu wszystkich zajęć organizowała wieczory z dużą ilością alkoholu.
Ktoś powiedziałby, że to nic wielkiego, jednak tą osobą z pewnością nie jest trener Mroczkowski. Szkoleniowiec „Biało-Czarnych” nie zareagował na początku. Zainterweniował dopiero po drugim dniu, gdy zauważył w pokoju kilkadziesiąt puszek po piwie. Piłkarze otrzymali karę w wysokości dziesięciu tysięcy złotych. Ukaranie zawodników przyniosło zamierzone skutki. Zespół odniósł dwie wygrane, w których nie dał nawet najmniejszych szans przeciwnikom. Rundy wiosennej nie dało się rozpocząć lepiej, lecz teraz najważniejsze jest, żeby tę dobrą passę utrzymać. Zważywszy na nieprzewidywalność Nice 1. Ligi, będzie o to trudno, jednak Sandecja ma potencjał, by ukończyć rozgrywki na szczycie tabeli.











