Reprezentacja Polski mimo przewagi na boisku nie była w stanie wygrać u siebie z Bośnią. Było to spowodowane między innymi bardzo statyczną linią pomocy w pierwszej połowie meczu. Po jednej zmianie w drugiej części spotkania wyglądało to już zdecydowanie lepiej i drużyna Jana Urbana stworzyła kilka sytuacji. Czy więc nasza kadra powinna zdecydować się na większe zmiany w tej części boiska już w następnym spotkaniu?
Reprezentacja Polski w pierwszej połowie polegała jedynie na indywidualnościach
Reprezentacja Polski w meczu z Bośnią od początku była stawiana w roli faworyta tego spotkania. Pomijając potencjał obu drużyn, mecz odbywał się na Stadionie Narodowym, co powinno naszym piłkarzom bardzo pomóc. Selekcjoner naszej kadry Jan Urban zdecydował się nie ryzykować od początku, przez co postawił na nieco bardziej defensywne rozwiązanie w linii pomocy. Od pierwszej minuty trójkę pomocników tworzyli kolejno Piotr Zieliński, Sebastian Szymański oraz Bartosz Slisz. Niestety to rozwiązanie nie przyniosło nam zbyt dobrych minut w wykonaniu reprezentacji Polski. Generalnie gra była bardzo powolna i statyczna, przez co nie potrafiliśmy zaskoczyć naszych rywali. Szymański grał nieco wyżej, jednak po bardzo nijakich minutach zaczął schodzić nieco głębiej i starał się pomóc w wyprowadzeniu piłki. Swoje problemy miał również Bartosz Slisz, który przy szybszej grze rywali popełniał błędy w ustawieniu.
Najbardziej wyrazisty w trakcie pierwszych 45 minut był Piotr Zieliński. Mimo że również całościowo rozegrał bardzo przeciętną pierwszą połowę, miał kilka momentów, które napędziły akcje Polaków. Najlepszym przykładem było bajeczne zagranie do Matty’ego Casha, który otrzymał idealny przerzut w tempo od zawodnika Interu. Ostatecznie po dobrym zgraniu naszego wahadłowego Skóraś nie zdołał oddać strzału, jednak akcja jak najbardziej mogła się podobać. Sama gra nadal pozostawiała jednak bardzo wiele do życzenia i po przerwie musiało dojść do zmian w tej strefie boiska.
Pierwsza połowa z Bośnią pokazała, że taka linia pomocy u nas się nie sprawdza. Brakowało szybszego tempa, progresujących podań, a także pewnego rodzaju nieprzewidywalności. W skrócie można powiedzieć, że brakowało wszystkiego, co potrzebne jest w tej tercji boiska. Druga połowa pod tym względem była już zdecydowanie lepsza i mimo remisu coś na tym możemy zbudować.

Wiktor Nowak swoją zmianą dał dużo dobrego
Druga część spotkania zaczęła się od zmian w reprezentacji Polski. Na boisku zameldowali się kolejno Wiktor Nowak oraz Przemysław Frankowski, którzy zmienili Slisza oraz Kiwiora. W tym fragmencie chciałbym się jednak skupić głównie na występie piłkarza Slavii Praga. Nowak swoim wejściem dużo bardziej rozbujał naszą drugą tercję i w końcu nasza kadra zaczęła stwarzać sytuacje. Nie były to może wybitne okazje do strzelenia gola, jednak coś ruszyło, co w porównaniu z pierwszą połową jest sukcesem. Nowak miał swoje szanse na uderzenia, głównie z dystansu, i nie były to złe okazje. Cała nasza linia pomocy odżyła po wejściu młodego pomocnika, a korzystał na tym szczególnie Zieliński. Rzadko kiedy zdarza się, żeby tak dobrze czuł się w reprezentacji Polski, a zmiana na Nowaka z pewnością mu w tym pomogła.











