12 października 2024 roku przeszedł już na zawsze do historii polskiej piłki. Mimo wielkich emocji, mimo wizyty Cristiano Ronaldo na Stadionie Narodowym w Warszawie wieczór ten nie będzie wspominany przez polskich kibiców jednak zbyt dobrze. Polska walczyła, ale niestety ostatecznie poległa z Portugalią 1:3. Gole dla gości strzelali Bernardo Silva oraz wspomniany wcześniej Ronaldo. Bramkę samobójczą dołożył na konto Portugalczyków Jan Bednarek. Honorowego gola dla „Orłów” Probierza zdobył Piotr Zieliński. Czas wyciągnąć wnioski z tej rywalizacji.
Pod względem czystych emocji polskich kibiców przed meczem i podczas meczu było to jedno z ważniejszych gatunkowo spotkań naszej reprezentacji w ostatnich latach. To było widać również na samych trybunach, które zapełniły się po brzegi. W dodatku były one żywe podczas samego meczu, co codziennością nazwać na PGE Narodowym nie można.
Zanim przejdziemy do części głównej tego artykułu, najpierw wspomnimy sobie trochę o tym, co działo się przed pierwszym gwizdkiem… Odbyło się oficjalne pożegnanie dwóch legend reprezentacji Polski, a więc Grzegorza Krychowiaka oraz Wojciecha Szczęsnego. My również jako redakcja czujemy się zobowiązani, aby im podziękować… DZIĘKUJEMY!
Teraz przejdziemy do kwestii nieco mniej przyjemnych…
Polska przegrała… Niestety, momentami nie wygra się meczu
Słaby Bednarek, słaby Dawidowicz, słaby Oyedele, słaba reprezentacja Polski. Poza wspomnianymi w tytule akapitu momentami nic nie wyglądało tak, jak powinno. Kiedy były te lepsze chwile dla naszej kadry? Na początku, pod koniec + kilka pojedynczych sytuacji. Wyłączając jednostkowe zrywy Piotra Zielińskiego, Sebastiana Szymańskiego czy Kacpra Urbańskiego, naprawdę nie wyglądało to najlepiej…
Kolokwialnie mówiąc, Portugalia robiła, co chciała. Kompletnie Polaków stłamsiła i była pod niemal każdym względem od naszej drużyny lepsza. Tu nawet nie chodzi o sam wynik, ale prezencję „Biało-czerwonych”. Nie kreowali, byli kompletnie niestabilni w grze defensywnej. Dramat! Wszystko robili źle! Zaskoczenie? Niestety niezbyt. Polski kibic przyzwyczaił się już do porażek, apatii i polegania na indywidualnościach. Czy jesteśmy jednak rozczarowani? Zdecydowanie mamy do tego powody. Nie tak to miało wyglądać i koniec, kropka…
Michał Probierz kompletnie nie trafił z planem na ten mecz i niestety krótko się wyrażając, zawiódł. W sumie niestety po raz kolejny możemy mieć co do jego osoby pewne wątpliwości. Tematu zwolnienia oczywiście nie ma, natomiast czy reprezentacja posiada ten entuzjazm, za który była chwalona na początku kadencji byłego trenera Jagiellonii Białystok? No właśnie. Niekoniecznie.












