Rafael Leao sprawił, że Przemysław Frankowski wyglądał przy nim jak piłkarz bez mapy. Polski wahadłowy zupełnie nie radził sobie z napastnikiem grającym na co dzień w AC Milan i był to kolejny kiepski mecz w jego wykonaniu. Jak więc przedstawia się sytuacja reprezentacji Polski na prawej flance? Potencjalni zmiennicy Frankowskiego prezentują się przeciętnie. Czy w tej sytuacji powołanie dla Matty’ego Casha to listopadowy obowiązek Michała Probierza?
Polskie prawe wahadło było w spotkaniu z Portugalią punktem zapalnym i Rafael Leao świetnie umiał to wykorzystać. Przemysław Frankowski prezentował się bardzo słabo w obronie oraz był zaskakująco niewidoczny w ofensywie. Porównując postawę zawodnika Lens do jego vis-à-vis na lewej flance – Nicoli Zalewskiego – trzeba stwierdzić, że występ byłego piłkarza Lechii Gdańsk można uznać za jeszcze gorszy. Przy ofensywnym usposobieniu Nuno Mendesa reprezentacja Polski powinna była wykorzystać lukę, którą pozostawiał w obronie Portugalczyk z PSG. U Przemysława Frankowskiego zawiodło w spotkaniu z Portugalią niemal wszystko. To polskich kibiców może bardzo martwić. Bo jak pokazuje w niemal każdym spotkaniu Nicola Zalewski, ofensywne wahadła mogą być wielkim atutem kadry Michała Probierza.
Frankowski – kolejny taki piłkarz
Przemysław Frankowski powoli zaczyna wyrastać na następnego zawodnika w dziejach reprezentacji Polski, który nie potrafi przekuć swojej formy klubowej na występy z orzełkiem na piersi. W przeszłości dywagacje w tej kwestii dotyczyły między innymi Piotra Zielińskiego, u którego coś musiało przeskoczyć. W przypadku wahadłowego Lens sytuacja wydaje się podobna. Ma już rozegranych ponad 110 spotkań w Ligue 1. Zdążył już wywalczyć historyczny awans do Ligi Mistrzów. Po przeciętnym początku tego sezonu wrócił do wyjściowej jedenastki. Na dodatek selekcjonerem został Michał Probierz, który będąc szkoleniowcem Jagiellonii Białystok, stworzył z Frankowskiego zawodnika gotowego do podboju lig zagranicznych. Warunki są więc sprzyjające, by prawe wahadło reprezentacji Polski w końcu odżyło.
Tak niestety nie jest. Reprezentacja Polski w dalszym ciągu ma na tej pozycji spore problemy. Od początku kadencji Michała Probierza Przemysław Frankowski zagrał w większości meczów o stawkę. Jego występy mogą się jednak kojarzyć bardziej z wieloma błędami w defensywie. Na Euro 2024 miał ogromne problemy z upilnowaniem Cody’ego Gakpo. To z jego strony Austriacy kilkukrotnie groźnie dośrodkowywali, a w spotkaniu ze Szkocją, obok Jakuba Kiwiora, był jednym z najgorszych Polaków na boisku. Wielokrotnie bywał spóźniony, a w ofensywie również nie potrafił dać żadnego konkretu. Szczególnie źle to wyglądało w porównaniu z Nicolą Zalewskim, który po przeciwległej stronie boiska potrafił być najgroźniejszą bronią reprezentacji Polski. Przemysław Frankowski nigdy nie był przebojowym dryblerem. Nie porywał też swoją grą w defensywie. Bazował bowiem na solidności i utrzymaniu stałego poziomu z Ligue 1, jednej z najlepszych lig na świecie.











