Wisła Kraków zaczęła sezon katastrofalnie. Wyniki były słabe, gra wyglądała tragicznie, a kibice domagali się zwolnienia Radosława Sobolewskiego. Wydawało się, że kolejne rozgrywki i marzenia o szybkim powrocie do ekstraklasy będą stracone. Ostatnie tygodnie dały jednak nadzieję na poprawę sytuacji drużyny, a zwycięstwa z Lechią Gdańsk w Pucharze Polski i przekonujące ze Zniczem Pruszków w lidze mogą być zalążkiem dobrego.
– Początek sezonu w wykonaniu „Białej Gwiazdy” nie jest przekonujący. 4 zwycięstwa w 11 meczach ligowych oraz 17 punktów na koncie to nie jest wynik, którego wszyscy się spodziewaliśmy przed rozpoczęciem rozgrywek. Na papierze ten zespół jest mocniejszy niż rok temu, natomiast drużyna Radosława Sobolewskiego na chwilę obecną radzi sobie gorzej niż ekipa Jerzego Brzęczka w sezonie 2022/23. Jak dotąd Wisła nie wykorzystuje potencjału, którym dysponuje. I to jest największy problem – mówi nam Vladyslav Zhuzhelskyi z magazynu radiowego „Krakoska Piłka”.
– Trudno oceniać pozytywnie początek sezonu w wykonaniu Wisły, szczególnie tą początkową fazę, bo jeżeli u siebie zespół w 4 pierwszych spotkaniach gromadzi 5 punktów i dodatkowo na wyjazdach tylko 5, to coś musi być nie tak. Pamiętamy przecież, że rok temu na tym samym etapie zespół prezentował się dużo lepiej – dodaje Mateusz Prochowicz, prowadzacy wiślacki podcast „Biała Gwiazda pod lupą”.
Faworyt, który przegrywał z samym sobą
Wisła Kraków to uznana marka. Rzesza oddanych kibiców, wielu świetnych wychowanków, bardzo dobre zaplecze, jednak sytuacja sportowa zespołu jest ostatnimi czasy mizerna. Drugi sezon z rzędu w Fortuna 1. Lidze odbija się czkawką, a wyniki osiągane przez drużyne Sobolewskiego są katastrofalne i z pewnością żaden z sympatyków klubu nie wyobrażał sobie podobnego scenariusza. Przed startem sezonu 2023/2024 „Chłopcy z Reymonta” byli największym faworytem do awansu, ale pierwsze kolejki pokazały, że łatwo nie będzie – oprócz boiskowych rywali Wiślacy muszą mierzyć się również z własnymi słabościami.
Ostatnie mecze z Lechią Gdańsk w Pucharze Polski czy ligowy ze Zniczem Pruszków pokazują, że ta ekipa ma ogromny ofensywny potencjał, jednak jej największą bolączką, kluczową w tym momencie, jest defensywa.
– Wisła wygrała z drużynami, które „nie bały się” grać w piłkę. Motor, Znicz czy nawet Lechia w PP grali ofensywnie, co dawało piłkarzom „Białej Gwiazdy” więcej przestrzeni i możliwość gry z kontry. Wisła cudownie się odnajduje w takich warunkach i potrafi zmasakrować rywala w grze „bez środka pola”. Czy to jest wkroczenie na właściwą ścieżkę? Uważam, że potrzebujemy więcej czasu, żeby to ocenić. Po zwycięstwach w Lublinie i w PP wydawało się, że to już jest dobra droga, lecz spotkanie z Wisłą Płock ponownie przyniosło rozczarowanie. Przed Wisłą spotkania z ekipami, które są zamieszane w walkę o utrzymanie (Resovia, Podbeskidzie, Zagłębie Sosnowiec). Sądzę, że każda z wymienionych drużyn będzie celować w co najmniej remis, więc „Biała Gwiazda” może mieć problem w kreowaniu akcji.











