Legia Warszawa fazę grupową Ligi Konferencji rozpoczęła od niespodziewanego zwycięstwa z Aston Villą. Zespół z Warszawy zaprezentował się świetnie, a w jego składzie nie zabrakło piłkarzy, którzy mogą ściągnąć na siebie uwagę skautów z większych klubów. Komu Europa otworzy drzwi do mocniejszej ligi? Na kim zarobi Legia?
Mamy w ostatnich latach kilka przypadków z polskich klubów, które pokazują, że gra w europejskich pucharach może pomóc w wytransferowaniu swojego zawodnika do poważnego klubu za poważne pieniądze. M.in. Michał Skóraś czy Jakub Moder. Jacy zawodnicy Legii Warszawa mogą podzielić los wyżej wspomnianych piłkarzy?
Ernest Muci
Przed tym sezonem wobec Albańczyka miano duże oczekiwania. Podsyciły je świetne występy w sparingach, jednak początek sezonu nie był w wykonaniu napastnika najlepszy. Natomiast ostatnio coś w jego grze drgnęło i Muci staje się jednym z liderów stołecznej ekipy. 22-latek już nie ogranicza się do ładnej gry, z której zbyt wiele nie wynika. Chociażby w meczu z Aston Villą wyglądał świetnie. Pomińmy fakt, że wykończył dwie sytuacje jak „dziewiątka” światowej klasy. Oczywiście to należy docenić, ale to wiedzą wszyscy.
Musimy jednak dostrzec, że ogólnie w ataku Albańczyk miał bardzo wiele do powiedzenia. Błyszczał szybkością, a koledzy podając do niego, mieli podobną gwarancję utrzymania piłki, co chowając ją do sejfu. Muci dryblował, przytrzymywał piłkę i rozgrywał.
Pamiętajmy też, że już latem dużo mówiło się o zainteresowaniu Celty Vigo, która miała być gotowa wyłożyć za niego 4 miliony euro. Czy Hiszpanie wrócą po niego po sezonie lub zimą? Ile wtedy będą musieli wyłożyć? Mamy pewne podejrzenia, że Legia teraz już może nie chcieć za niego czterech milionów, a bliżej sześciu. Oczywiście opieramy to tylko na grze, ale jeśli Muci utrzyma taką formę strzelecką, to w zasadzie taka kwota będzie bardzo realna. Czy wtedy Celta sprosta oczekiwaniom? Może być też tak, że klub ze stolicy będzie musiał kogoś sprzedać, a wtedy cena nie będzie windowana.
Bartosz Slisz
Prowadzenie kariery przez Bartosza Slisza może trochę przypominać Mateusza Wieteskę. Wypromował się na dobrym poziomie w ekstraklasie, trafił do Legii, ugruntował swoją pozycję i mimo że wielu w niego nie wierzyło, zapracował sobie na transfer. Tylko w kontekście Slisza różnice są dwie: na razie nie ma transferu, choć nie wierzymy, aby zainteresowania nie było, a druga – Slisza ocenia się bardzo pozytywnie. W końcu rozwinął się piłkarsko w sposób niesamowity i niespodziewany.
Jeszcze rok temu były zawodnik Zagłębia Lubin nie grzeszył techniką piłkarską i właściwie trudno wyobrazić sobie, widząc Slisza sprzed roku i tego dzisiejszego, że to ten sam piłkarz. Potrafi kontrolować piłkę, holować, rozgrywać jedną i drugą nogą czy pod presją. Jest naprawdę gotowy do wyjazdu. Do tego w interesie Legii jest go sprzedać, bo jego kontrakt wygasa z końcem 2024 roku, a ze stolicy dochodzą sygnały, że negocjacje nie idą najlepiej.











