Legia Warszawa poszła śladami Jagiellonii Białystok i na szczęście wygrała z FK Molde 2:0 (w dwumeczu 4:3). Nie zdołała załatwić tego w regulaminowym czasie, jednak zrobiła to po 120 minutach gry. W kolejnej rundzie zmierzy się z angielską Chelsea, która pokonała w dwumeczu FC Kopenhagę.
Legia Warszawa ma za sobą jeden z najważniejszych meczów w tym sezonie (o ile nie najważniejszy). Wszystko to dlatego, że po niekorzystnym wyniku w pierwszym starciu Legia musiała odrabiać straty, co zrobiła skutecznie. Co ciekawe, jest to pierwsze w historii zwycięstwo „Wojskowych” nad FK Molde… Gole dla stołecznego klubu zdobyli Ryoya Morishita oraz Marc Gual.
Dotychczasowy bilans w rywalizacji na linii Legia – Molde prezentuje się następująco:
- pięć meczów,
- trzy porażki,
- dwa remisy,
- jedno zwycięstwo.
Legia zasłużyła
Legia Warszawa nie rozegrała wybitnego dwumeczu – powiedzmy sobie szczerze. Dla kilku piłkarzy był to występ przeciętny lub nawet słaby (choćby dla Marca Guala, Kacpra Chodyny czy Rafała Augustyniaka). Legia jednak całościowo zdecydowanie na ten awans zasłużyła. Była bardziej konsekwentna i najzwyczajniej w świecie lepsza. Trener Goncalo Feio wyciągnął odpowiednie wnioski z poprzedniego pojedynku z Molde, rezygnując z takiego Claude’a Goncalvesa czy zastępując elektrycznego w tamtym starciu Jana Ziółkowskiego Arturem Jędrzejczykiem. Nie mówiąc już o roszadzie na pozycji bramkarza (o niej w kolejnym akapicie). Legia miała, tak czy siak, to spotkanie pod względną kontrolą, nie pozwalając rywalom na zbyt dużo.
Jedynie można mieć do Legii pretensje za okresową bierność w ataku, gdyż patrząc na słabość Molde, dało się ten mecz zamknąć jednak dużo szybciej. Co by jednak nie mówić, Legia koniec końców tego dokonała, za co należy ten zespół docenić. Atakowali jednak więcej i byli jednak bardziej skuteczni.

Tobiasz > Kovacević
Najwięksi wygrani tego meczu? Pewnie Goncalo Feio, którego notowania poszły zdecydowanie w górę… a także Kacper Tobiasz. Ostatnim razem krytykowaliśmy jego konkurenta, Vladana Kovacevicia. Dziś Kacper Tobiasz pokazał, że jest od Bośniaka dużo pewniejszy i może grać w sposób doprawdy zadowalający. Miał interwencje i przy każdej z nich wyglądał doprawdy pewnie (no, może poza jedną, jednak możemy to tłumaczyć złymi warunkami pogodowymi). I to momentami niełatwe, a biła od niego pewnego rodzaju „aura” gościa, który tego wieczoru wybroniłby wszystko.
Samego Tobiasza też nie chcemy jakoś idealizować – wiemy, że jest to bramkarz w pewien sposób „stworzony do wielkich meczów”, co znowu łączy się z jego chwiejnością. A za chwilę może okazać się, że w kolejnych spotkaniach będzie wyglądał dużo gorzej. Wybór ten nie jest wymarzony, bo zawsze trzeba to w przypadku wystawiania Tobiasza brać pod uwagę, jednak obecnie wydaje się jak najbardziej optymalny. Z dostępnym materiałem ludzkim… na pewno!











