Górnik Zabrze spada z rundy na rundę w walce o europejskie puchary, a ostatnią nadzieją jest potyczka z AS Monaco w fazie play-off o Ligę Konferencji. Zabrzanie zmieniają swoje położenie i rozpoczynają dwumecz od meczu przed własną publicznością. Znów oczekiwaliśmy na pierwszy gwizdek wraz z utęsknieniem na wielkie widowisko przy ulicy Roosevelta. Tak właśnie było, ponieważ wicemistrz Polski nie położył się przed drużyna z Francji, lecz uległ 2:3.
Oddelegowani żołnierze
Michal Gašparik i jego armia są znanymi postaciami i tak naprawdę możemy mieć kilka zagwozdek przed pojedynkami wicemistrzów Polski. Górnik Zabrze jest stabilny w defensywnie, bo trener nie rozbija duetu Rafała Janickiego z Josemą. W bramce stanął Philipp Schulze. Erik Janża i Michal Sacek – o nich mówimy w ciemno przy okazji bocznych defensorów Zabrzan.
Zszokował brak Kacpra Urbańskiego, który odrodził się pod wodzą słowackiego szkoleniowca. Lukas Sadilek, Maximilian Dietz i Paulo Bernardo mieli stanowić o sile 14-krotnych mistrzów Polski. Trójka najbardziej wysuniętych graczy sprawia problemy z racji konkurencji i roszad w wykonaniu 44-latka. Janis Antiste jeszcze usiadł na ławce, a Erik Prekop dostał kolejną szansę od pierwszego gwizdka. Wspierali go po skrzydłach harujący w niedzielę Peter Federico i Maksym Khlan.
Musimy zwrócić uwagę na ławkę, której brakowało w poprzednich meczach, ponieważ ujrzeliśmy nazwiska Jarosława Kubickiego i Sondre Lisetha. Pamiętamy, że zabrakło alternatywy przed tygodniem, która pojawiła się na tak mocnego rywala.
Znamy problemy AS Monaco i spojrzenie na ich zestawienie budziło nadzieję na wielki wieczór dla gospodarzy. Lukas Hradecky, Eric Dier, Denis Zakaria i Lamine Camara – o tych graczach usłyszeli fani piłki nożnej w trakcie ich dłuższych lub krótszych karier. Jednak Filipe Luiz oddelegował zawodników młodych, bo takich posiada w swojej kadrze. 8-krotny mistrz Francji wystawił młodszy skład o prawie trzy lata, w których tylko trzech piłkarzy zawyża średni wiek, wynoszący 25 lat.
Akt pierwszy
Górnik Zabrze wszedł odważnie i ofensywnie w mecz z faworyzowanym rywalem, ponieważ widzieliśmy pazernych na odbiory graczy Michala Gašparika. Pierwsze minuty pachniały zadatkiem na wyrównaną rywalizację. Josema wyprowadzał piłkę bez skrupułów i czuliśmy pozytywną energię od piłkarzy, których nakręcała „Torcida”.












