
Słowak, który ze Spartakiem Trnawa trzy razy wygrał Puchar Słowacji, a z Górnikiem Zabrze Puchar Polski 2026.
Michal Gašparík urodził się 19 grudnia 1981 roku w Trnawie, w rodzinie związanej ze Spartakiem. Jego ojciec, również Michal, od wiosny 1974 roku grał w pierwszej drużynie klubu jako skrzydłowy, do którego wprowadził go Anton Malatinský. Strzelił w niej 53 gole, a ze Spartakiem dwukrotnie zdobył Puchar Czechosłowacji. Syn jako dziecko grał równolegle w hokeja i w piłkę, od szóstego roku życia trenował w Spartaku, a na mecze chodził stawać przy sektorze zagorzałych kibiców. Idolami byli dla niego Marek Ujlaky i Igor Bališ z czasów trenera Karola Peczego, bo patrzył głównie na ofensywnych graczy. Najdłużej prowadził go w młodzieży Pavol Krchnák; do dziś co jakiś czas spotyka się z kolegami z klasy sportowej, a trener zawsze przychodzi. Do pierwszej drużyny wciągnął go z juniorów Anton Jánoš.
Jako piłkarz był szybkim, technicznym, lewonożnym pomocnikiem. Regularnie grywał w Spartaku od sezonu 2000/2001 za trenera Petera Zelenského. W styczniu 2006 roku, jako 24-latek, wyjechał do czeskiego Baníka Most, ostatniej drużyny ligi. Narzekał, że w mieście nie znalazł ani rynku, ani deptaka, a w bloku zamieszkał obok słowackiego bramkarza Jaroslava Belaňa. Potem grał w Teplicach i w Dunajskiej Stredzie, gdzie jesienią 2010 roku był najlepszym zawodnikiem DAC. W styczniu 2011 roku trafił do Górnika Zabrze pod wodzą Adama Nawałki: debiutował 27 lutego w bezbramkowym remisie z Polonią Warszawa, a tydzień później uczestniczył w wysokiej wygranej z Zagłębiem Lubin, w której jedną z bramek przypisuje mu się nieoficjalnie. Wrócił do Trnawy, występował też w Dunajskiej Stredzie, a karierę kończył w niższych ligach Austrii. Sam mówi dziś, że nie lubi piłkarzy takich, jakim był: nie szedł w twarde pojedynki, nie wślizgiwał się i nie wygrywał główek.
W Czechach zaczął zaocznie studiować ekonomię w Pradze i zdobył tytuł inżyniera, a po powrocie na Słowację uzupełnił studia pedagogiczne na Uniwersytecie Świętych Cyryla i Metodego w Trnawie. Za najważniejszych trenerów z czasów gry uważa Zdeňka Ščasnego i Nawałkę.
O pracy trenera zaczął myśleć około trzydziestki. Zapisywał ćwiczenia i formy treningowe, które znał od własnych trenerów, i korzysta z tych notatek do dziś. Po zakończeniu kariery został w Spartaku: miał uczyć dzieci, ale poprosił o drużynę U19. Od 2017 roku prowadził juniorów starszych, a w styczniu 2019 roku wszedł na krótko do sztabu pierwszej drużyny jako asystent. Generalny manager klubu mówił wtedy, że wykonuje świetną pracę w młodzieży i może ją teraz połączyć z futbolem seniorskim. Potem wrócił do młodzieży. Przed objęciem seniorów odbył staże, między innymi u Maurizia Sarriego w Napoli, dzięki Markowi Hamšíkowi, oraz w Ajaksie i w akademii Dinama Zagrzeb.
2 stycznia 2021 roku Spartak, w którym w sezonie 2020/2021 pracował już trzeci trener po Michalu Šarmírze i Norbercie Hrnčárze, zatrudnił go na miejsce Hrnčára. Cała sprawa rozstrzygnęła się w jeden dzień, a ojcu powiedział o niej zaledwie kilka godzin przed dogadaniem się z zarządem. Piłkarze pytali go, czy mają mówić mu per pan. Połowę kadry znał z U19, a z kilkoma starszymi, jak Dobrivoj Rusov czy Ľuboš Kamenár, jeszcze grał. Drużyna była piąta po 17 meczach, zarząd szukał większych emocji i siły mentalnej, a nowy trener mówił, że klub tej rangi nie może grać tylko z kontry. Od początku apelował o stabilizację, bo w Trnawie co pół roku wymieniano szatnię. Dostał szerokie kompetencje: odpowiadał za całą stronę sportową, stopniowo przejął zadania dyrektora sportowego i sam wybrał sztab, w którym byli Marian Hodulík i Tomáš Prisztács. W grudniu 2021 roku ukończył kurs UEFA Pro, a w pracy końcowej analizował systemy obronne w Fortuna Lidze.
8 maja 2022 roku Spartak pokonał w Bratysławie mistrza kraju, Slovana, 2:1 po dogrywce i zdobył Puchar Słowacji. Przed finałem Gašparík przez dwa tygodnie zmieniał ustawienie, bo Spartak nie strzelił Slovanowi gola w lidze, a wcześniej grał 4-3-3. 1 maja 2023 roku obronił trofeum, wygrywając ze Slovanem 3:1 po dogrywce w Trnawie; klub nigdy wcześniej nie obronił Pucharu Słowacji. Latem 2023 roku Spartak wyeliminował w kwalifikacjach Ligi Konferencji Audę Ķekava, Lecha Poznań i ukraińskie Dnipro-1, w odwecie z którym Gašparík w dogrywce zdjął jednego stopera i zmienił system, żeby uniknąć rzutów karnych. W fazie grupowej Spartak, pierwszy raz od pięciu lat w europejskiej grupie, trafił na Fenerbahçe, Ludogorec i Nordsjælland. Po porażce 1:2 z Fenerbahçe w Trnawie powiedział piłkarzom, że w przerwie byli znakomici. Z 11 nazwisk w składzie rywala trafił dziewięć, a w końcówce przeszedł na 3-5-2. Po 0:4 w Stambule, w ostatniej kolejce, mówił, że trudno wymagać od młodych, gdy bramki strzela Edin Džeko, który zarabia więcej, niż wynosi budżet całego klubu. Sam awans do grupy nazwał bonusem.
W 2024 roku Spartak przegrał finał krajowego pucharu z Ružomberokiem, a po odpadnięciu z eliminacji Ligi Konferencji część kibiców domagała się jego odejścia. Odpowiadał, że krytykę czuje, zna wielu z tych ludzi, ale taka jest Trnawa: jako piłkarz, kibic i trener widział tu wymianę wielu dobrych trenerów. 1 maja 2025 roku Spartak wygrał z Ružomberokiem ten sam finał 1:0 w Dunajskiej Stredzie, a w marcu tego roku wygrał 1:0 w Bratysławie ze Slovanem i zadedykował zwycięstwo kibicom, którzy przez karę nie mogli być na trybunach. W lidze drużyna kończyła sezony na trzecim miejscu. Za 2021 i 2022 rok eksperci i trenerzy wybrali Gašparíka drugim najlepszym trenerem na Słowacji, za Vladimírem Weissem seniorem.
Spartak opuścił po czterech i pół roku, 6 czerwca 2025 roku, i do Górnika Zabrze zabrał asystentów Prisztácsa i Hodulíka. Mówił, że miał trzy oferty z Arabii Saudyjskiej, ale pieniądze były dla niego mniej ważne niż kolejny krok w karierze. Zabrze i ligę znał, a po jednym spotkaniu z dyrektorem sportowym Łukaszem Milikiem uznał, że to dobry wybór. Do Polski przygotowywał się długo: w 2022 roku założył ze swoimi asystentami grupę na WhatsAppie o nazwie „Polska”, w której śledzili Ekstraklasę, kupił podręcznik do polskiego i słuchał polskiego radia w samochodzie.
Górnik zakończył poprzedni sezon na dziewiątym miejscu. Latem 2025 roku do klubu przyszło 14 nowych piłkarzy i Gašparík pracował z dziewięćdziesięcioma procentami z nich od pierwszego zgrupowania. Zmienił to, co przywiózł ze Słowacji: rzuty rożne i wolne, które w Trnawie bronił indywidualnie, w Zabrzu bronił strefą, i przebudował mikrocykl, bo Polacy byli przyzwyczajeni do innego. Jesienią Górnik był wiceliderem Ekstraklasy. Gašparík przesunął z pomocy do ataku Sondre Lisetha, a z Ousmane'em Sowem dzień po dniu ćwiczył schodzenie z prawego skrzydła do środka na lewą nogę; Sow odszedł do Brøndby w styczniu 2026 roku. Najtrudniejszą sytuacją w pierwszym roku nazwał ograniczenie boiskowej roli Lukasa Podolskiego. Czuł wtedy dystans z jego strony, ale gdy przyszły wyniki, Podolski nabrał do niego zaufania. Kapitan Erik Janża mówił zimą, że przy tym trenerze nie ma lekko, a Podolski, już jako właściciel klubu, tłumaczył wybór trenera tak: kandydatów było wielu, ale liczył się charakter i podejście w rozmowach, a Gašparík „od początku miał głód”.
2 maja 2026 roku Górnik pokonał na PGE Narodowym Raków Częstochowa 2:0 i zdobył Puchar Polski po raz pierwszy od 1972 roku. Było to pierwsze trofeum klubu od 1988 roku. Do finału zespół dotarł bez ani jednego meczu u siebie, wygrywając wyjazdy m.in. w Gdańsku z Lechią i w Poznaniu z Lechem (1:0). Ekstraklasę Górnik skończył na drugim miejscu, co dało mu start w eliminacjach Ligi Mistrzów. Latem 2026 roku w eliminacjach europejskich pucharów trafił na Fenerbahçe, Ferencváros i Monaco i nie awansował do fazy ligowej.
Gašparík buduje drużynę od obrony. W 2021 roku mówił, że jako trener „zakłada” swoją pracę na dobrej defensywie, a w Górniku wprowadził wyższą intensywność treningów, żeby zespół był lepiej zorganizowany z tyłu. Zaznaczał przy tym, że nie chodzi o grę defensywną: ofensywa ma zostawiać piłkarzom swobodę, defensywa jasne zadania. W sezonie 2025/2026 ustawiał Górnik niemal zawsze z czterema obrońcami, najczęściej w 4-1-4-1 i 4-3-3. Lubi włoską szkołę: Sarri był jego pierwszą inspiracją, a w Trnawie stosował jego ćwiczenia i dążył do 4-3-3 lub 4-1-4-1 w jego stylu, choć, jak podkreślał, ostatecznie decyduje jakość zawodników, nie system. Wiele obronnych elementów systemu Francesca Calzony, asystenta Sarriego i selekcjonera Słowacji, stosuje też w Trnawie.
Plan na mecz zaczyna od przeciwnika. Sam opisuje, że drużyna ma stałe „DNA”, a w obronie zmienia sposób pressingu: czasem broni wysoko, czasem nisko, czasem do pressingu wychodzą napastnik i dziesiątka, a czasem tylko skrzydłowi. Odprawy w Trnawie trwały około godziny, w Zabrzu mieści się w 20–30 minutach. W Słowacji grał bardziej z blokiem, a w Zabrzu, mając piłkarzy lubiących piłkę, pozwolił zespołowi więcej grać. Po pierwszym sezonie w Polsce mówił, że zaskoczyło go przygotowanie klubów do stałych fragmentów i fizyczność ligi. Starał się dostosować do tego grę Górnika, co jego zdaniem było widać w ostatnich 10–15 meczach sezonu. Woli wygrać 1:0 niż 4:3, bo przy takim wyniku „jest chaos”, a on lubi kontrolę.
Zasady ustala z góry i wymaga ich przestrzegania; jak mówi, potrafi być wobec piłkarzy bardzo nieprzyjemny. W przerwie wchodzi do szatni raz spokojnie, raz podniesionym głosem, zależnie od tego, czy zawodnicy coś odpuścili. Po porażce nie chce z nikim rozmawiać i od razu ogląda mecz na wideo, po zwycięstwie też, żeby ocenić, co było dobre. Od Nawałki podziwia porządek na boisku, który obowiązywał także w szatni. Nigdy nie grał w Football Managera. Dużo pracuje indywidualnie z zawodnikami. Kacperowi Urbańskiemu dał zaufanie, spokój i swobodę, a ten wrócił do reprezentacji po prawie dwóch latach. Przed pucharowymi meczami Górnik trenuje rzuty karne, a Gašparík notuje, kto je dobrze wykonuje. W krajowym pucharze wystawia podstawowy skład. Główną część treningów prowadzi sam, a sztab dzieli się rolami: Prisztács jest analitykiem i przygotowuje m.in. mapy podań rywala, Hodulík jest najbliżej piłkarzy. Transfery wybiera razem z dyrektorem sportowym i skautami: najpierw określają profil zawodnika, potem skauci przygotowują listę, którą ogląda sztab.
Z szatnią trzyma dystans i, jak mówi, nie jest w niej dyktatorem. Za najlepszego taktyka Ekstraklasy uważa Marka Papszuna.
„Jak jest 4:3, to znaczy, że jest chaos. A ja nie lubię chaosu. Lubię kontrolę.” (Interia, styczeń 2026)
60
meczów
1,73
punktu na mecz
30
zwycięstw · 14 remisów, 16 porażek
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| od czerwca 2025Ekstraklasa | Ekstraklasa | 60 | 30-14-16 | 1,73 | |
| 2021–2024 | 4 | 2-1-1 | 1,75 | ||
| 2017–2018 | Sereď |
wtorek, 27 października · Puchar Polski, 1/16 finału
piątek, 30 października · Ekstraklasa, 13. kolejka





