To był ostatni sprawdzian przed rewanżowym spotkaniem w Lidze Europy. Jeśli ktoś liczył na jakiś dodatkowy powód do optymizmu na odwrócenie losów dwumeczu z węgierskim zespołem, to w sobotę go otrzymał. Górnik Zabrze, mimo wystawienia drugiego garnituru, pokonał Radomiaka Radom 3:1. Bohaterem Peter Federico, autor dwóch goli.
Górnik Zabrze po wielu latach znów musi łączyć grę w PKO Ekstraklasie z europejskimi pucharami. Dla wielu polskich ekip nie jest to łatwe zadanie. Ze Śląskiem co prawda wygrali, ale nie było to przekonujące zwycięstwo. Zaś ostatni czwartkowy mecz w ukropie mocno nadwyrężył siły śląskiego zespołu. Przed spotkaniem Erik Janza podkreślał jednak, że pomimo zmęczenia „Żabole” zrobią wszystko, by wywieźć z Radomia komplet punktów.
– Chcemy w Radomiu wygrać, bo to też to będzie dodatkowa energia na rewanż z Ferencvaros. Zrobimy wszystko, żeby wygrać. Trenerzy będą na pewno patrzeć, jak wyglądamy fizycznie, bo dużo sił kosztował nas mecz w Budapeszcie – Erik Janża przed spotkaniem z Radomiakiem Radom
Górnik Zabrze zdominował pierwszą połowę
I trzeba oddać, że nie skłamał Erik. Już w 4. minucie śląski zespół miał możliwość wyjścia na prowadzenie. Na 20 metrze fatalny błąd zanotował Ibrahima Camará, dzięki czemu pomocnik gości zyskał sporo wolnej przestrzeni i zagrał prostopadłą piłkę do Lisetha. Norweg ładnie zakręcił obroną Radomiaka, ale Kryspin Szcześniak w ostatniej chwili wybił piłkę.
Radomiak odgryzł się strzałem Luquinhasa. Kilka minut później strzał Jana Grzesika po dwójkowej akcji z Ouattarą minął bramkę strzeżoną przez Schulzego. Wspomniany wyżej Brazylijczyk, trochę dzięki szczęściu przy przebitkach, zyskał fantastyczną okazję w 17. minucie, gdy popędził na zabrzańską bramkę. Jednak jego strzał, częściowo pod naciskiem defensorów rywala, był mocno nieudany.
O ile jeszcze 10 minut było w miarę wyrównane, tak z upływem czasu Górnik Zabrze, choć w częściowo rezerwowym składzie, zamykał Radomiak na własnej połowie.
Federico wykorzystuje błąd gospodarzy
I w końcu ten Radomiak się pomylił. Adrian Dieguez fatalnie się zachował pod własnym polem karnym i zagrał piłkę, którą przeciął Peter Federico. Dominikańczyk opanował sytuację i popędził na bramkę Majchrowicza, by po chwili precyzyjnym strzałem wyprowadzić Zabrzan na prowadzenie.











