Wielki talent, który ma zastąpić Hellebranda – sylwetka Paulo Bernardo


Nowym piłkarzem Górnika Zabrze został 24-letni Paulo Bernardo. Portugalski pomocnik jest wychowankiem Benfiki, a w przeszłości występował w młodzieżowych reprezentacjach Portugalii. Do Zabrza przychodzi z Celticu Glasgow, gdzie nie miał szans na regularną grę.

7 sierpnia 2026 Wielki talent, który ma zastąpić Hellebranda – sylwetka Paulo Bernardo
Materiały prasowe Górnika Zabrze

Swoją karierę zaczynał w Benfice, gdzie udało mu się przebić do pierwszego składu. Potem jednak, w poszukiwaniu większej liczby minut, trafił do Celticu. Był wówczas jednym z zawodników sprowadzonych przez obecnego trenera Al-Nassr, Ange’a Postecoglou. Po dość nieregularnych występach w Glasgow kolejnym krokiem w karierze 24-letniego Paulo Bernardo będzie Górnik Zabrze. Portugalczyk do drużyny wicemistrza Polski trafił w ramach wypożyczenia z opcją wykupu.


Udostępnij na Udostępnij na

Początki w Benfice

– Kiedy przyszedłem do Benfiki, Paulo był pierwszym piłkarzem, którego zobaczyłem i od razu wiedziałem, że będzie grał na najwyższym poziomie. Powiedziałem to wszystkim. To, jak radził sobie przeciwko starszym zawodnikom, było niewiarygodne. Paulo jest bardzo inteligentnym piłkarzem. Doskonale rozumie grę i wie, gdzie powinien znajdować się na boisku. Ma świetną technikę, ale jego największym atutem jest to, że dostrzega rzeczy, których inni piłkarze nie widzą – mówił w rozmowie z „A Bola” Luís Castro, który był pierwszym trenerem Bernardo w drużynie U-18, a także w rezerwach.

Bernardo swoją karierę zaczynał w Benfice Lizbona, której barwy reprezentował już od 8. roku życia. Od tego momentu pomocnik regularnie przechodził wszystkie szczeble akademii i był uznawany za jeden z większych talentów. W sezonie 2018/2019 był ważną częścią zespołu Benfiki do lat 19, który dotarł do finału Młodzieżowej Ligi Mistrzów. Ówczesny trener Castro wspominał po tamtym meczu, że brak młodego Portugalczyka był jednym z czynników, które przesądziły o porażce. Rok po tamtym spotkaniu Bernardo zadebiutował w drugim zespole Benfiki. W 2021 roku po raz pierwszy pojawił się na boisku, grając dla pierwszego zespołu. Z początku wydawało się, że 19-letni wówczas Portugalczyk szybko zwojuje ligę portugalską, o czym mówił sam Castro:

– Kiedy oglądałem Paulo, zakładałem się z ludźmi, że zostanie piłkarzem pierwszej drużyny Benfiki i klub sprzeda go za duże pieniądze.

Sytuacja jednak okazała się taka, że w pierwszym sezonie w seniorskiej piłce zagrał w Benfice przez 781 minut (8 pełnych spotkań). Bernardo zadebiutował wówczas również w Lidze Mistrzów, w której rozegrał wtedy łącznie 44 minuty. pO tamtej kampani stało się jasne, że nie udało mu się na stałe przebić do pierwszego składu. Po tamtym sezonie w Lizbonie uznano, że nie jest jeszcze gotowy na wielkie granie i postanowiono go wypożyczyć.

Wypożyczenie i transfer

– Gdy Paulo trafił do Paços de Ferreira, był bardzo profesjonalnym i sumiennym zawodnikiem. Zawsze przychodził pierwszy na trening i wychodził jako ostatni. Był jednak przyzwyczajony do gry w wielkim klubie, dominującej drużynie walczącej o najwyższe cele, a więc do zupełnie innego futbolu niż ten, który mogliśmy grać. To był styl gry, jaki chciałem wprowadzić w Pacos, ale nie zawsze było to możliwe – powiedział w rozmowie z „A Bola” César Peixoto, wówczas trener wspomnianej portugalskiej drużyny, a obecnie szkoleniowiec Wolverhampton Wanderers.

Gdy stało się jasne, że konkurencja w Benfice, w której wówczas zaczął się objawiać Joao Neves oraz pojawiło się kilku bardzo dobrych graczy, jest za duża, Bernardo został wypożyczony do Pacos de Ferreira. Z początku grał bardzo mało. Jego problemy z wejściem do nowej drużyny były związane z wcześniej wspomnianą zmianą sytuacji, ale także z niedostatecznym dostosowaniem tempa do danych sytuacji oraz złymi reakcjami po stracie piłki. Jednak jak podkreśla trener, z czasem młody pomocnik naprawił te mankamenty.

– Paulo brakowało odpowiedniego przyspieszenia i zwolnienia tempa, zmiany rytmu gry oraz właściwej reakcji po stracie piłki. Porozmawiałem z nim o tym, a on od razu wykazał chęć do pracy. Zrozumiał, że to ważne, i zrobił postępy, bo sam chciał się rozwijać. Poprawił zmianę tempa i reakcję po stracie piłki, grając znacznie agresywniej w pojedynkach z rywalami. To są elementy, których potrzebują piłkarze występujący w wielkich klubach – mówił Peixoto.

Bernardo podczas pobytu na transferze czasowym zanotował łącznie 13 występów, które przekładają się na 751 minut gry (czyli ponad 8 pełnych meczów). Tak ten okres ocenił Peixoto:

– Paulo Bernardo wyjechał z Paços de Ferreira znacznie silniejszy pod względem mentalnym. Stał się lepszym piłkarzem, bardziej dojrzałym człowiekiem, bardziej doświadczonym, walecznym, pewnym siebie i odporniejszym niż wtedy, gdy do nas przyszedł.

Po roku na wypożyczeniu Bernardo wrócił do macierzystego klubu. Tam jednak przez zbyt dużą konkurencję nie miał już zbytnio czego szukać i musiał zrobić kolejny krok w swojej karierze. Został on skierowany w stronę Szkocji.

Transfer do Celticu

–  Bernardo był obserwowany przez skautów jeszcze za kadencji Ange’a Postecoglou, ale został sprowadzony, gdy trenerem był już Brendan Rodgers. Brendan miał inną wizję niż Ange i nie był zainteresowany rozwijaniem żadnego z zawodników, którzy trafili do klubu w tamtym oknie transferowym. W tej grupie byli między innymi Luis Palma, Gustaf Lagerbielke, Maik Nawrocki, Yang (który nadal jest w Celticu) oraz Tomoki Iwata. Żaden z nich nie dostał prawdziwej szansy od Brendana, a wszyscy później radzili sobie bardzo dobrze. Paulo spisywał się z nich najlepiej, szczególnie w dużych meczach – mówi nam dziennikarz zajmujący się tematem Celticu, Paul Brennan.

Paulo Bernardo trafił do Celticu we wrześniu 2023 roku w ramach wypożyczenia z opcją definitywnego wykupu. Z początku trener nie był do niego przekonany i dawał mu mało szans. Z czasem jednak Bernardo przekonał go do siebie bardzo dobrymi występami w ważnych meczach – jak np. z Rangersami pod koniec roku. 21 Letni wówczas gracz  strzelił wtedy gola i całościowo zagrał świetny mecz. Tak jego grę w pierwszym półroczu oceniał były piłkarz Celticu, Peter Grant:

– Robił mnóstwo drobnych rzeczy, których się nie zauważa, a które są niezwykle ważne. Bardzo rzadko tracił piłkę. Kiedy po raz pierwszy zagrał obok Calluma McGregora i Matta O’Rileya, świetnie rozumiał rotacje pozycji. Ludzie myślą, że to łatwe, ale tak nie jest. Widać było dobrą równowagę i zrozumienie tego, kto w danym momencie powinien znaleźć się w określonym miejscu. Jak na młodego zawodnika wykazywał się dużą dojrzałością.

Po dobrym półroczu trener Celticu jednak nie dał Bernardo zbyt wielu szans na grę. W swoim debiutanckim sezonie w barwach Celticu wystąpił w 28 spotkaniach w lidze krajowej i Lidze Mistrzów, co przełożyło się na 1218 minut (czyli 13 pełnych spotkań). Mimo różnych problemów, dla 21-latka był to wówczas dobry początek w nowym klubie, który zaowocował decyzją o wykupie go za kwotę 6 mln euro.

Zahamowany rozwój

– Jego sytuacja była trudna. W Celticu nie dostał odpowiedniej liczby szans, mimo że szczególnie w meczach z Rangersami potrafił pokazać bardzo wysoki poziom. Miał udział przy kilku ważnych momentach. Zdobył zwycięskiego gola, stworzył sytuację na bramkę dającą remis oraz wykreował zwycięskiego gola w finale pucharu.  Jego rozwój został jednak zahamowany przez brak regularnej gry – mówi Brennan.

W sezonie 2024/2025 Brendan Rodgers mocno rotował pierwszym składem. Miało to swoje przełożenie na formę Bernardo, która była wyraźnie gorsza niż w poprzednim sezonie. 22-letniemu wówczas Portugalczykowi brakowało regularnej gry. Przez całą kampanię 2024/2025 wystąpił w 36 spotkaniach na 41 możliwych. Tylko 13 razy wychodził w pierwszym składzie i zanotował łącznie 1508 minut. De facto na 41 możliwych do rozegrania spotkań wystąpił w pełnym wymiarze tylko w 16. W kolejnym sezonie Celtic przechodził pewne zawirowania. W październiku z posady trenera zrezygnował Rodgers, następnie przez kilka miesięcy funkcję sprawował Wilfried Nancy, jednak został dość szybko zwolniony. Jego następcą został legendarny szkoleniowiec Celticu, Martin O’Neill. Jak mówi Brennan, wielu myślało, że powrót legendarnego szkoleniowca zmieni sytuację portugalskiego pomocnika, jednak nic takiego się nie stało:

– Wszyscy spodziewaliśmy się, że Paulo dostanie szansę po odejściu Brendana Rodgersa i przyjściu Martina O’Neilla, ale był poza zespołem tak długo, że moim zdaniem nie był już gotowy, by od razu wejść do gry. Jeśli dostanie odpowiedni okres przygotowawczy i regularne występy, wróci do swojej najlepszej formy.

Ostatecznie Bernardo w sezonie pełnym zawirowań dla Celticu zanotował raptem 448 minut. Po zakończeniu kampanii stało się jasne, że musi znaleźć nowy klub.

Plusy i minusy

Pytany o mocne strony Bernardo, Brennan podkreśla jego piłkarski zmysł przy kreowaniu akcji i wysokie umiejętności w obronie. Brennan dodaje również, że Bernardo w Celticu wzniósł się na poziom, którego Luis Palma nigdy tam nie osiągnął:

– Paulo jest zawodnikiem dobrze operującym piłką, potrafi kreować sytuacje i odzyskiwać futbolówkę, mimo że jest raczej niskim zawodnikiem. Dobrze podaje w ostatniej tercji boiska i rzadko traci piłkę. W pierwszym sezonie w Celticu zdobył zwycięską bramkę przeciwko Rangersom, później stworzył akcję, która dała punkt w kolejnym meczu z nimi, a następnie wykreował jedynego gola w finale pucharu przeciwko Rangersom. To były występy na poziomie, którego Luis Palma nigdy nie osiągnął.

Castro, który trenował Bernardo na początku jego drogi, podkreśla stojący na bardzo wysokim poziomie mental Portugalczyka:

– Robi różnicę w meczach, wykonując zagrania, których inni nie potrafią. Nawet jako bardzo młody chłopak miał fantastyczne podejście. Ma niezwykle silny charakter. Zawsze walczy o zwycięstwo, bez względu na to, z kim się mierzy.

Wśród największych wad Bernardo, Brennan podkreśla brak dostosowania do tempa gry w Szkocji, jednak ten problem wynika również z braku dostatecznego ogrania:

– Największym problemem jest intensywność gry. W Szkocji tempo jest bardzo wysokie i pomocnicy muszą dużo pracować bez piłki. Paulo nie zawsze był najlepszy w zamykaniu przestrzeni i pressingu.

O problemach z tempem wspominał wcześniej Peixoto, który jednak zauważył, że Bernardo potrafi sobie z tym poradzić – musi tylko regularnie grać. To w Górniku powinien mieć zapewnione.

Dziennik „Daily Record” w jednym z artykułów dodaje również, że rozwój Bernardo wyhamowała konkurencja w kadrze Portugalii czy w samym Celticu.  Po odejściu O’Rileya do Brighton wydawało się, że to Bernardo wskoczy do składu. Tak się jednak nie stało, ponieważ sprowadzono nowego pomocnika za kwotę 11 mln funtów, który nie pozwolił w pełni rozwinąć się Poerugalczykowi:

– W sezonie 2024/2025 Brendan sprowadził Arnego Engelsa za 11 milionów funtów, który grał na tej samej pozycji. To był koniec szans Paulo w Celticu. Kibice tutaj wiedzą, że miał po prostu pecha. Potrzebuje regularnej gry, odpowiedniej kondycji i może okazać się świetnym transferem dla Górnika – mówi nam Brennan.

Oczekiwania w Górniku

– Po odejściu Patrika Hellebranda w środku pola Górnika Zabrze powstała dziura. Odszedł zawodnik, który zarządzał organizacją gry całego zespołu. Maximilian Dietz, który trafił do Górnika kilka dni przed pierwszym meczem z Fenerbahçe, jest z profilu zupełnie innym zawodnikiem niż Patrik. Paulo Bernardo trafia do Zabrza, żeby wypełnić tę lukę po czeskim zawodniku. Dostał nawet numer po Patriku – mówi nam Dawid Kuca, dziennikarz „Polskiego Zwierciadła Futbolu”, zajmujący się tematem Zabrza.

Profil wypożyczonego z Celticu Bernardo jest bardzo podobny do Hellebranda, o czym mówił Peixoto:

– Widzę go w trzyosobowym środku pola, po jednej lub drugiej stronie, jako numer osiem. Może też grać w duecie w środku pola, tak jak Kökçü czy João Neves, gdy za nimi występuje Florentino. To pomocnik typu box-to-box – dobrze wchodzi w pole karne, potrafi uderzyć na bramkę.

Bernardo wydaje się być idealnym następcą lidera pomocy Górnika z poprzedniego sezonu. Jego największe zalety, które objawiały się w Szkocji i Portugalii – takie jak dobre operowanie piłką czy zmysł kreacji na wysokim poziomie – powinny być jeszcze bardziej widoczne w Ekstraklasie. Jego problemy związane z dostosowaniem do tempa gry mogą być w Polsce mniej odczuwalne niż w Szkocji czy Portugalii.

Kilka słów na koniec

Kiedy rok temu do polskiej ligi przychodził Luis Palma, był w podobnej sytuacji jak Bernardo. Skrzydłowy również szukał możliwości gry i chciał odbudować swoją karierę. 24-letni Portugalczyk przychodzi z bagażem tych samych doświadczeń, jednak piłkarsko jest bardziej ukształtowany od Honduranina. Bernardo teraz wie, że ma wszystkie karty w swoim ręku. Portugalczyk w Górniku ma dobre środowisko do tego, aby pokazać, na co go stać. Jeśli nie będzie miał żadnych problemów pobocznych, to możemy spodziewać się, że 24-latek zostanie jednym z najbardziej wyróżniających się graczy w naszej lidze.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze