171 dni czekali kibice Łódzkiego Klubu Sportowego na bramkę swoich ulubieńców na własnym stadionie. W piątek piłkarze ŁKS-u w końcu trafili do siatki i to aż trzy razy, a do tego zainkasowali taką samą liczbę punktów. Czy zwycięstwo nad Wartą to dobry prognostyk na dalszą część sezonu?
ŁKS po raz ostatni strzelił gola na własnym boisku 17 września 2024 roku podczas wygranego 3:1 spotkania z Wisłą Kraków. Od tamtej pory łodzianie ponieśli u siebie 7 porażek z rzędu (6 ligowych i 1 pucharową), legitymując się w tym czasie bilansem bramkowym 0:8. Żeby jeszcze lepiej zrozumieć, jak długo trwała indolencja strzelecka łodzian, wystarczy przytoczyć 3 fakty. W tamtym momencie Wojciech Szczęsny przebywał jeszcze na piłkarskiej emeryturze. Kurs Euro oscylował wokół 4,30 zł, a mieszkańcy południowej Polski zmagali się z tragicznymi skutkami powodzi. Zaryzykujemy też stwierdzenie, że obecny szkoleniowiec ŁKS-u Arieal Galeanu, który trenował wtedy Club Libertad Asunción, pewnie nawet nie wiedział, gdzie dokładnie na mapie leży Polska.
Nieudana jesień ŁKS-u
To właśnie z osobą nowego trenera kibice w Łodzi wiążą nadzieję na lepsze czasy dla ekipy z al. Unii 2. Po prawdzie jest tak, gdyż inne punkty zaczepienia… trudno znaleźć. „Rycerze Wiosny” mocno rozczarowują i zamiast walczyć o awans, znajdują się w środkowym rejonie tabeli. Znacząca część dorobku punktowego łodzian to efekt doskonałej passy biało-czerwono-białych właśnie z sierpnia i września, gdy klub z centralnej Polski zdobył 16 oczek na 18 możliwych do uzyskania. Później nastąpił kryzys, za który utratą posady zapłacił Jakub Dziółka. Ełkaesiacy punktowali słabo, ale były szkoleniowiec łodzian może być rozczarowany. Wszak dyrektor sportowy ŁKS-u Robert Graf jeszcze w grudniu zapowiadał, że jeżeli Dziółka pozostanie zimą na stanowisku trenera, to będzie pełnił tę funkcję do końca sezonu.
Jeśli do jakichkolwiek zmian dojdzie, to na pewno dowiecie się o tym przed startem przygotowań do rundy wiosennej. Bez względu na to, jaki będzie scenariusz, nie przewiduję zwolnienia trenera po dwóch pierwszych kolejkachRobert Graf w grudniu 2024 r.
W ŁKS-ie słowa rzucane na wiatr
Jak to bywa w polskiej piłce, zapowiedzi jedno, a życie – drugie. Dziółki dziś w ŁKS-ie nie ma. Pożegnano go… dokładnie po 2 jesiennych kolejkach, niejako wpisując się w klubową tradycję z ostatnich lat.











