ŁKS Łódź fatalnie wszedł w nową kampanię Betclic 1. Ligi. Po czterech kolejkach, „Rycerze Wiosny” mieli na koncie zaledwie jeden punkt. Meczem z Wartą zapoczątkowali serię kilku wygranych spotkań z rzędu, która zakończyła się remisem na stadionie lidera – Bruk-Bet Termaliki. Oprócz znacznej poprawy wyników, można też dostrzec spory progres w grze podopiecznych Jakuba Dziółki. Czy rozbrat „eŁKaeSiaków” z elitą potrwa zaledwie rok?
Falstart Łódzkiego Klubu Sportowego
Kibice ŁKS-u nie będą mile wspominać sezonu 2023/2024. Po wygraniu pierwszoligowych rozgrywek w cuglach, fani mieli nadzieję na wywalczenie utrzymania, ale „Reprezentacja Łodzi” spadła z ligi już na parę kolejek przed końcem sezonu. Zaledwie 24 punkty po 34 meczach to dorobek słaby, by nie powiedzieć – fatalny.
Po spadku do 1. ligi, biało-czerwono-biała część Łodzi liczy na szybki powrót do PKO BP Ekstraklasy. Jak zwykle w przypadku spadkowicza, ŁKS Łódź dokonał rewolucji kadrowej. Z zespołem pożegnali się tacy zawodnicy, jak: Kay Tejan, Dani Ramirez, Rahil Mammadov, Engjell Hoti, Adrien Louveau czy Bartosz Szeliga. Każdy z wymienionych graczy był ważną częścią drużyny. Na szczęście dla łódzkich kibiców, w klubie zostało kilku istotnych piłkarzy. Pirulo, Aleksander Bobek, Michał Mokrzycki czy Husein Balić (o którym szerzej pisaliśmy w marcu) stanowili i dalej stanowią o sile spadkowicza z PKO BP Ekstraklasy.
Andreu Arasa, Mateusz Kupczak, Antonio Majcenić, Jorge Alastuey, Mateusz Wysokiński, Stefan Feiertag, Łukasz Wiech, Ivan Mihaljević – to z kolei grupa nowych piłkarzy ŁKS-u, której głównym zadaniem jest ponowne wprowadzenie klubu do PKO BP Ekstraklasy.
Łodzianie po czterech meczach sezonu 2024/2025 zgromadzili zaledwie jeden punkt. Porażka w Gdyni, remis z Górnikiem Łęczna, 0:1 w Legnicy oraz blamaż przed własną publicznością z beniaminkiem – Kotwicą Kołobrzeg. Tak prezentowały się wyniki „Rycerzy Wiosny” na początku tego sezonu. Na pewno nie tego oczekiwano od drużyny, która była wymieniana w szerokim gronie kandydatów do awansu. Oprócz katastrofalnych rezultatów, również gra ŁKS-u nie porywała. Po meczu z Kotwicą pojawiało się coraz więcej głosów mówiących o zakończeniu współpracy z trenerem Jakubem Dziółką. Sytuacja nie wyglądała najlepiej, a gniew kibiców wzrastał.
Sylwester w Grodzisku Wielkopolskim obudził drużynę
Mecz Warty z ŁKS-em był pojedynkiem dużej wagi. Obie drużyny zanotowały bardzo słaby start, a to spotkanie było idealnym wręcz momentem na przełamanie. Kibice Łódzkiego Klubu Sportowego postanowili wyrazić swoje niezadowolenie wynikające z postawy drużyny na boisku. W sektorze gości zawisł transparent o wymownej treści: eŁKSa grać, k**** mać. Następnie odpalono race, które wylądowały na murawie, a całość dopełnił pokaz fajerwerków. Gdyby raz jeszcze doszło do przerwy w grze, arbiter wręczyłby walkowera na korzyść Warty Poznań.
Ostatecznie łódzkich kibiców ukarano trzymeczowym zakazem wyjazdowym, a piłkarze po końcowym gwizdku zeszli z boiska jako zwycięzcy. Nie dowiemy się, czy oryginalne sposoby motywacji okazały się skuteczne, ale faktem jest, że mecz w Grodzisku Wielkopolskim był pierwszym wygranym spotkaniem ligowym przez ŁKS w tym sezonie.











