Jak podaje hiszpańska „Marca”, po wczorajszym meczu Ligi Mistrzów Malaga złożyła oficjalny protest do UEFA. Zdaniem włodarzy hiszpańskiego klubu nie będzie zgody na tak rażące wypaczenie przez sędziów wyniku spotkania.
– Jesteśmy oburzeni niesprawiedliwością, która nas spotkała. Oficjalny protest trafił z boiska wprost do gabinetów działaczy UEFA. Prosimy władze europejskiej federacji o reakcję. Jeśli wymaga się od organizatorów spotkań spełnienia wielu wymogów, to dlaczego nie wymaga się wysokiego poziomu od sędziów? – powiedział „Marce” Vicente Casado, dyrektor generalny klubu z Malagi.
Złości nie krył również właściciel klubu z Andaluzji, szejk Abdullah ben Nasser Al Thani, który ostro skomentował to, co zdarzyło się we wtorkowy wieczór. – Mam nadzieję, że UEFA dokładnie zbada okoliczności, w których hiszpański zespół odpadł z rywalizacji. Nie było w tym sportowego ducha. To nie jest piłka nożna, to zwykły rasizm.
Teorię spiskową snuje Joaquin Sanchez Rodriguez: – Podejrzewam, że Platini i inni nie chcieli nas w Lidze Mistrzów. Nie jesteśmy Realem i łatwiej było nas wyrzucić z rozgrywek – wyznał Hiszpan.
We wczorajszym spotkaniu Malaga prowadziła od 82. minuty 2:1 po bramce Eliseu… która również padła z pozycji spalonej. W doliczonym czasie gry Borussia zdołała strzelić dwa gole, z czego ostatni, rozstrzygający, zdobyty został nieprawidłowo.
W piłce nożnej suma szczęścia równa się zero, jak skomentował całą tę sytuację dziennikarz Polsatu Sport, Mateusz Borek.









