Michał Skóraś nie dokończył spotkania z Como w 4. kolejce fazy ligowej Ligi Mistrzów. Polski wahadłowy rozpoczął starcie w podstawowym składzie RC Lens, ale po pierwszych 45 minutach został niestety zmieniony. Tymczasem jego drużyna przeżywała prawdziwy koszmar i straciła aż dziewięć goli.
Michał Skóraś nie wyszedł na drugą połowę
Sytuacja Michała Skórasia w RC Lens w ostatnim czasie nie wygląda najlepiej. W dwóch poprzednich spotkaniach polski zawodnik nie odgrywał większej roli. W jednym z nich pojawił się na murawie zaledwie na pięć minut, natomiast kolejne starcie w całości przesiedział na ławce rezerwowych.
Mecz z Como miał być okazją do przełamania tej sytuacji, ponieważ reprezentant Polski znalazł się w wyjściowym składzie. Rozegrał jednak tylko 45 minut. Rywal już w pierwszej połowie postawił wysokie warunki i do przerwy prowadził 3:0. Sztab szkoleniowy szukał zatem pomysłu na to, by odwrócić losy meczu po przerwie, i ucierpiał na tym właśnie Polak. Jego występ dodatkowo nie był wybitny, więc zmiana była jak najbardziej zrozumiała.
Como zdemolowało RC Lens
Wszelakie pomysły na to, by wrócić do tego meczu, okazały się żmudne. Como po przerwie dalej bawiło się znakomicie i ostatecznie wygrało aż 9:1.
Dla Skórasia i całej drużyny RC Lens był to zatem wyjątkowo nieudany wieczór w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Ten wynik pobił kilka rekordów francuskiego futbolu i nie tylko. Drużyna Skórasia jako pierwsza w historii tych rozgrywek straciła u siebie dziewięć goli. Dodatkowo RC Lens jest pierwszą drużyną, która przegrała u siebie ośmioma golami. Na dokładkę… jest to oczywiście pierwszy francuski zespół, który przegrał aż tak wysoko w Lidze Mistrzów. Koszmar.
Michał Skóraś do tej pory zagrał w każdym z czterech spotkań fazy ligowej Ligi Mistrzów. RC Lens wygrało zaledwie raz, w pierwszej kolejce 3:2 ze Slavią Praga. Następne trzy mecze były porażkami: 0:2 ze Sportingiem CP, 0:3 z Club Brugge i w środowy wieczór 1:9 z Como. Nie jest to najlepszy czas w ich wykonaniu w pucharach.
Como za to buduje swoją piękną historię. Włoska drużyna debiutuje w tym sezonie w Lidze Mistrzów i od razu osiąga potężny wynik, który trudno będzie powtórzyć. Chociaż… skoro można rozbić w taki sposób francuskiego rywala, to kto wie, do czego zdolna jest drużyna Cesca Fabregasa.











