Jan Bednarek i Jakub Kiwior zagrali na Estadio do Dragao tak, jakby stałe fragmenty gry wymyślono właśnie dla nich. Dwa rzuty rożne i dwa gole. FC Porto notuje pierwszą wygraną w tegorocznej Lidze Mistrzów, nie pozostawiając żadnych złudzeń SSC Napoli.
Francesco Farioli przed pierwszym gwizdkiem mówił Sport TV, że ten wieczór jest wyjątkowy właśnie dlatego, że to Liga Mistrzów, i że priorytet jest prosty: wreszcie zacząć zbierać punkty. Obiecywał wersję FC Porto, którą wszyscy będą lubić oglądać. Kibice dostali ją tego wieczoru z nawiązką. Lider ligi portugalskiej, po 4:0 z Estorilem, przyjeżdżał na własny stadion z kompletem porażek w fazie ligowej Ligi Mistrzów. 0:2 z Manchesterem City, 2:3 z Betisem i 0:1 z PSV oraz pozycja w samym dole tabeli. Naprzeciw stanęło Napoli Allegriego, też poturbowane z siedmioma rezerwowymi, w tym dwoma bramkarzami. Jak widać, nie pomogło to w uniknięciu porażki 1:4.
Zaczarowana bramka
Już w pierwszej minucie Antonio Vergara zarobił żółtą kartkę za wejście w Bednarka. Chwilę później Pepe włożył piłkę do siatki Alexa Mereta, ale gol poszedł do kosza. Okazało się później, że był spalony. Potem bramkę dla gości, też ze spalonego, strzelił Kevin De Bruyne. Rasmus Hojlund gnał z własnej połowy i skończył tuż obok słupka. Gabri Veiga z wolnego muskał boczną siatkę. To nie był mecz dla ludzi, którzy lubią spokojny herbaciany rytm. Na Dragao piłka co chwilę lądowała albo w siatce, albo o centymetry obok. Według portugalskiego „Dia de Jogo” gospodarze skończyli z 52 procentami posiadania piłki i 20 strzałami. Napoli odpowiedziało 11 uderzeniami. Suche statystyki i tak nie oddają tego, co działo się w obu szesnastkach. Tam decydowały centymetry.
Bednarek na wysokościach
11. minuta. „O Jogo” opisało to po portugalsku krótko i celnie: „Bednarek na wysokościach”. Rzut rożny z prawej, wywalczony przez Alberto Costę, dośrodkował Gabri Veiga. Polski stoper wskoczył przy linii jedenastu metrów sam, bez żadnego krycia, i głową wbił piłkę w lewy róg. Meret nie miał nawet cienia szansy na reakcję, która dałaby możliwość interwencji.
Dla Bednarka to pierwsza bramka w Lidze Mistrzów.
W debiucie w tych rozgrywkach, dwa tygodnie wcześniej z PSV, daleko było od stwierdzenia, że Polak ma szanse w najbliższym czasie to zmienić. Sezon w Porto zaczął z opóźnieniem, bo odpoczywał po czerwonej kartce z poprzedniej kampanii, a mimo to ten gol jest już szóstym w barwach Smoków. Komentatorzy przy transmisji chwalili nie tyle siłę wyskoku, co ustawienie. Trzeba było tam być, zanim piłka w ogóle doleciała. Cały mecz Bednarek zagrał jak rasowy defensor, kontrolując całą linię defensywną i rzucając wyzwanie Hojlundowi mierzącemu blisko 1,90 m.
Napoli zostawiło Polakowi tyle miejsca w polu karnym, że aż trudno uwierzyć w to na tym poziomie. Na przerwę niestety i tak schodzono po 1:1. W 43. minucie Diogo Costa najpierw wybił strzał Matteo Politano, potem z bliska zatrzymał Hojlunda, a na dobitkę McTominaya już nie zdążył. Szkot wpakował piłkę pod poprzeczkę.
Dominacja Smoków
Druga połowa rozpoczęła się od dynamicznego wejścia FC Porto. Mimo że Napoli na początku podejmowało rękawicę, wraz z trwaniem meczu ich zapał gasł. W 56. minucie, znów po rożnym Veigi, Porto zagroziło gościom. Osiem minut później w tę samą poprzeczkę huknął sam Hiszpan. Między jednym a drugim Meret bronił kolejny strzał Pablo Rosario. To już nie były przelewki. Smoki prowadziły prawdziwą nawałnicę na bramkę Włochów. W 71. minucie Santiago Gimenez, świeżo wprowadzony za Borję Sainza, wypuścił Veigę sam na sam. Hiszpan, siódmy raz w tym sezonie i jako najlepszy strzelec Smoków, schował piłkę Meretowi między nogami. Było 2:1, ale wciąż to było za mało dla zespołu gospodarzy. Kibice i zawodnicy FC Porto czuli, że mają szansę na domknięcie tego wieczoru i zapisanie w tej Lidze Mistrzów trzech punktów.
Spokój przyniosła druga polska bramka. W 80. minucie Hwang, który chwilę wcześniej zmienił Veigę, dośrodkował z rożnego. „A Bola” napisała, że Kiwior wjechał na drugie piętro, żeby uspokoić wynik dla FC Porto. Główka z centrum pola karnego, lewy dolny róg, 3:1. Dla obrońcy pierwsze trafienie w Lidze Mistrzów w biało-niebieskiej koszulce. Tuż po debiutanckim golu Bednarka przyszła też kolej na jego kolegę z linii defensywnej. Ten sam gest co u Bednarka, ta sama strefa, inny akt tego samego przedstawienia. Dwa stałe fragmenty Smoków, dwóch Polaków, dwie bramki, które odwróciły europejską, smutną jesień dla FC Porto.
Napoli zdążyło jeszcze dostać po nosie. W końcówce Rafa Marin faulował w polu karnym Samu Aghehowę i zobaczył czerwoną kartkę. Samu wykorzystał rzut karny. 4:1 i pierwszy komplet punktów trenera Farioliego w tej fazie ligowej. Sędzia Michael Oliver skończył spotkanie, szczędząc Napoli dalszej fali upokorzenia.
Pietuszewski tylko na ławce
Oskar Pietuszewski tego wieczoru nie zaliczył ani minuty. 18-latek wrócił do treningów po problemie mięśniowym z rozgrzewki w Barcelos i opuścił przez to trzy kolejne mecze, z Gil Vicente, Academico de Viseu i Estorilem. Ostatni raz wyszedł na boisko 20 października, właśnie w Lidze Mistrzów, przeciwko PSV. „O Jogo” podało, że jest w kadrze meczowej, ale ocena jego występu miała potrwać do samego wyjścia na murawę. Trener Farioli tłumaczył „Recordowi”, że skrzydłowy jest z zespołem, nie zacznie i że dzień wcześniej zrobił na treningu ledwie kilka minut. Forma fizyczna wciąż jeszcze nie dojeżdża, a trener nie chce ryzykować kolejnej kontuzji. Jednak Farioli wolał mieć go pod ręką, w razie w.
We wrześniu Urban sięgał po niego dodatkowym powołaniem, na Szwecję, Rumunię oraz Bośnię i Hercegowinę. FC Porto wspominało, że Pietuszewski wrócił z kadry w gorszej kondycji niż na nią wyjeżdżał. Kolejne zgrupowanie po raz kolejny nie daje przekonujących argumentów na powołanie, a kolejna kontuzja wciąż potrzebuje czasu na regenerację. Ławka na Dragao to nie długoterminowy wyrok, zwłaszcza w obliczu kontuzji w zespole.
Co na to Jan Urban?
Rzecznik kadry Emil Kopański zapowiadał, że selekcjoner tradycyjnie czeka na czwartkowe mecze pucharowe i na wieści medyków. Powołania na Ligę Narodów: wyjazd do Rumunii i 17 listopada Szwecja we Wrocławiu. Powołania mają paść w piątek o 11:00 na PZPN+. Zbiórka w Warszawie w poniedziałek, 9 listopada. Krótsze zgrupowanie niż jesienne, mniej czasu na nadrabianie formy, więcej wagi każdego listopadowego argumentu z boiska.
Bednarek i Kiwior właśnie taki argument położyli na stole. Dokładnie istotnym dubletem w meczu, który Porto musiało wygrać, jeśli wiosna w Lidze Mistrzów ma wciąż mieć niebiesko-białe barwy. Trzy punkty po czterech kolejkach wciąż nie dają bezpiecznej pozycji, ale powoli poprawiają sytuację Smoków w tabeli. Osiem pierwszych miejsc daje bezpośredni awans do 1/8 finału, miejsca od 9 do 24 zostawiają baraż. Jeśli selekcjoner szukał znaku przed powołaniami, na Dragao dostał potwierdzenie od Kiwiora i Bednarka.











