Odra Opole w nadchodzący sezon wejdzie w zupełnie innych nastrojach niż miało to miejsce w ostatnich latach. W klubie doszło do bardzo dużych zmian na kluczowych stanowiskach związanych z pionem sportowym. Pojawił się uznany dyrektor sportowy, a na ławce trenerskiej zasiadł bardzo utalentowany szkoleniowiec, który z pewnością ma coś do udowodnienia. Czy Odra Opole zacznie odgrywać w Betclic 1. Lidze większą rolę niż w ostatnich sezonach?
Odra zrobiła dużo, aby sobie pomóc
Odra Opole od 10 lat występuje na poziomie Betclic 1. Ligi. Przez większość tego czasu uchodziła za typowego ligowego średniaka, który z reguły zajmował miejsce w środku tabeli. Zdarzały się jednak sezony, w których Odra pozytywnie zaskakiwała i potrafiła awansować do baraży o PKO Ekstraklasę. Próby wywalczenia promocji zawsze kończyły się jednak już na etapie półfinału. Przez ostatnie dwa lata w Opolu było widać wyraźną stagnację pod względem sportowym. Mimo otwarcia nowego stadionu oraz coraz lepszego ogólnego rozwoju organizacji klubu, wyniki pierwszej drużyny wciąż pozostawiały wiele do życzenia.
Zmiany zaczęły się już pod koniec poprzedniego sezonu, kiedy klub ogłosił zatrudnienie nowego dyrektora sportowego. Został nim Dariusz Sztylka, cieszący się bardzo dobrą renomą w środowisku polskiej piłki. Wcześniej pracował między innymi w Śląsku Wrocław oraz Wiśle Płock. W obu klubach miał lepsze i gorsze momenty, jednak mało kto spodziewał się, że trafi do Opola. Był to pierwszy wyraźny sygnał, że Odra zaczyna myśleć o realnym wzmocnieniu swoich struktur sportowych.
Kolejna roszada nastąpiła na stanowisku pierwszego trenera. Funkcję tę pełnił wówczas Piotr Plewna, który mimo osiągania satysfakcjonujących wyników nie był szkoleniowcem odpowiadającym długoterminowej wizji klubu. Po zakończeniu sezonu zapadła decyzja o wyborze jego następcy, a został nim finalista tegorocznego Pucharu Polski. Łukasz Tomczyk zaledwie miesiąc po zwolnieniu znalazł nowy klub. Choć jego przygoda z Rakowem Częstochowa nie zakończyła się najlepiej, młody szkoleniowiec od razu dostał szansę, by ponownie udowodnić swoje umiejętności. Odra wydaje się idealnym miejscem dla 37-latka, który otrzymuje możliwość budowy projektu praktycznie od podstaw. Klub z Opola obsadził tym samym dwa niezwykle ważne stanowiska ludźmi, którzy bez większego problemu mogliby znaleźć zatrudnienie w klubach z wyższej półki. Po zatrudnieniu nowego trenera przyszedł czas na przewietrzenie kadry, która zmieniła się niemal nie do poznania.
ℹ️ Łukasz Tomczyk nowym trenerem Odry Opole! ✍️
Od nadchodzącego sezonu drużynę Dumy Opolszczyzny poprowadzi Łukasz Tomczyk. 37-letni szkoleniowiec w ostatnim czasie pracował w ekstraklasowym Rakowie Częstochowa, a wcześniej z powodzeniem prowadził pierwszoligową Polonię Bytom.… pic.twitter.com/z8wObviA97
— Odra Opole (@OdraOpolepl) June 2, 2026
Opolska wielka rewolucja kadrowa
Odra Opole pożegnała podczas letniego okna transferowego aż 14 piłkarzy. Odejścia były nieuniknione, nawet w przypadku zawodników z dłuższym stażem w klubie. W ten sposób z Odrą rozstali się między innymi Thomas Pikrýl oraz Adrian Purzycki, którzy przez dłuższy czas reprezentowali jej barwy. Najwięcej odejść dotyczyło jednak piłkarzy sprowadzonych do Opola stosunkowo niedawno. Po krótkim okresie spędzonym w klubie odeszło aż siedmiu zawodników. Wśród nich byli między innymi Damian Tront, Filip Kendzia czy Lucas Ramos. Z klubem pożegnali się również zawodnicy, którzy mieli problemy z regularną grą u poprzednich trenerów. Adrian Łyszczarz, Konrad Nowak oraz Jakub Bartosz także odeszli na zasadzie wolnego transferu.
Mimo tak wielu odejść wydaje się, że władze Odry Opole jasno wyznaczyły sobie cel, jakim jest walka o czołowe miejsca w Betclic 1. Lidze. Decydując się na tak poważną przebudowę kadry, wszyscy w klubie zdają sobie sprawę, że proces rozwoju zespołu będzie miał ogromne znaczenie i wymaga cierpliwości. Wraz z odejściami zrobiło się miejsce dla nowych piłkarzy, którzy nie mogą być przypadkowymi wyborami. Filozofia gry Łukasza Tomczyka opiera się przede wszystkim na wysokiej intensywności. To sprawia, że odpowiedni dobór zawodników jest niezwykle istotny, a w takiej sytuacji trzeba mieć duże zaufanie do pracy pionu sportowego. Trzeba jednak przyznać, że dotychczasowe transfery Odry robią naprawdę ogromne wrażenie.
Duże letnie okno w Opolu
Przechodząc do transferów, trzeba przyznać, że ta lista naprawdę robi wrażenie. Odra skupiła się przede wszystkim na zawodnikach występujących na poziomie Ekstraklasy oraz Betclic 1. Ligi. Wśród ruchów z rynku krajowego na szczególne uznanie zasługuje sprowadzenie Bronislava Spáčila z Górnika Łęczna. W poprzednim sezonie Słowacki skrzydłowy zdobył sześć bramek i zanotował cztery asysty. Piłkarz ten bazuje przede wszystkim na szybkości oraz bardzo dobrej grze jeden na jednego. Dodatkowo dysponuje znakomitymi warunkami motorycznymi i należał do najszybszych zawodników całej ligi. Jeśli dołożyć do tego niezłe wykończenie akcji, otrzymujemy piłkarza, który w zespole Łukasza Tomczyka powinien odegrać bardzo ważną rolę na skrzydle.
Drugim zawodnikiem, o którym warto wspomnieć, jest Tomasz Gajda. Były kapitan Polonii Bytom jest doskonale znany szkoleniowcowi Odry, ponieważ przez wiele lat współpracowali właśnie w Bytomiu. Sam piłkarz również dobrze zna Opole, gdyż jest wychowankiem Odry. Miniony sezon w wykonaniu 30-latka był bardzo udany. Gajda należał do najbardziej wyróżniających się zawodników Polonii. Środkowy pomocnik jest przede wszystkim kojarzony z bardzo dobrym wykonywaniem stałych fragmentów gry i pod tym względem należy do ligowej czołówki. To zawodnik środka pola, który może występować zarówno jako klasyczna „ósemka”, jak i defensywny pomocnik. Jego największym atutem jest kreowanie akcji oraz umiejętność znajdowania przestrzeni do progresywnych podań. Na papierze jest to transfer, który ma naprawdę duże szanse zakończyć się sukcesem.
Przechodząc do transferów z Ekstraklasy, najbardziej wyróżnia się jeden zawodnik, który w przeszłości potrafił być jedną z gwiazd naszej ligi. Mowa o Patryku Szyszu, który dołączył do Odry na zasadzie wolnego transferu. 28-latek ma za sobą bardzo trudny sezon spędzony w Arce Gdynia. Trafił tam przed rozpoczęciem poprzednich rozgrywek i liczono, że po nieudanym pobycie w Turcji stanie się ważnym ogniwem zespołu. Tak się jednak nie stało i Szysz przez długie miesiące prezentował się bardzo słabo. Arka zdecydowała się nie przedłużać współpracy, dlatego zawodnik musiał poszukać nowego klubu. Przed Łukaszem Tomczykiem stoi teraz trudne zadanie. Odbudowanie Szysza, którego forma od kilku lat wyraźnie spada. Jeżeli uda się ponownie wydobyć z niego najlepszą wersję, Odra może zyskać jednego z najlepszych piłkarzy całej Betclic 1. Ligi.
Odra na tym nie poprzestaje
Kolejnym głośnym transferem było sprowadzenie Nemanji Mijuškovicia, który w Wiśle Płock pełnił głównie rolę rezerwowego obrońcy wchodzącego z ławki. Czarnogórzec w poprzednim sezonie rozegrał dokładnie 1400 minut w 27 meczach, co daje średnio około 52 minut na spotkanie. To dobra wiadomość dla Odry, ponieważ pozyskała zawodnika będącego w rytmie meczowym, a nie piłkarza, który przez większość sezonu siedział na ławce.
Nieco inaczej wygląda sytuacja w przypadku dwóch kolejnych transferów. Do Opola trafili Miłosz Mleczko oraz Mathieu Scalet. Pierwszy z nich rozpoczynał poprzedni sezon jako podstawowy bramkarz Bruk-Betu Termaliki Nieciecza. Z czasem jednak miejsce między słupkami przejął Hrosso, a 25-latek swój ostatni mecz w Ekstraklasie rozegrał w październiku. Lepiej wygląda sytuacja francuskiego pomocnika. Scalet jest już doświadczonym zawodnikiem zarówno na poziomie Betclic 1. Ligi, jak i Ekstraklasy. Łącznie rozegrał ponad 120 spotkań na tych szczeblach rozgrywkowych. Mimo że jego rola w Motorze Lublin z czasem zmalała, nadal może wnieść wiele jakości do zespołu z Opola. Profilowo dobrze pasuje do stylu Łukasza Tomczyka, ponieważ Motor pod wodzą Mateusza Stolarskiego również opierał swoją grę na wysokiej intensywności. Przy odpowiednim prowadzeniu Scalet wraz z Gajdą mogą stworzyć jeden z mocniejszych duetów środkowych pomocników w Betclic 1. Lidze. Do klubu na zasadzie wypożyczenia trafili również Maksymilian Pingot, Bartosz Biedrzycki oraz Bartłomiej Barański.
Pingot przeniósł się do Odry przede wszystkim po to, aby regularnie grać, czego trudno byłoby mu oczekiwać w Górniku Zabrze. Ostatnie pół roku spędził na wypożyczeniu w ŁKS-ie Łódź, które z pewnością może zaliczyć do udanych. Mimo że rozegrał tylko dziewięć spotkań, prezentował bardzo wysoki poziom i szybko odnalazł się w nowym zespole. Jego dobrą passę przerwała jednak kontuzja stawu skokowego. Bartosz Biedrzycki również zaliczył w poprzednim sezonie epizod na poziomie Betclic 1. Ligi. Zawodnik Cracovii rundę wiosenną spędził w Górniku Łęczna, gdzie rozegrał dziewięć spotkań. To piłkarz, który w końcu musi znaleźć miejsce, w którym będzie regularnie występował. Odra wydaje się idealnym kierunkiem dla lewego pomocnika. Mimo rywalizacji z Krystianem Palaczem powinien on otrzymywać swoje szanse na boisku. Dla Bartłomieja Barańskiego będzie to natomiast okazja, aby pokazać się z lepszej strony niż podczas ostatniego wypożyczenia do GKS-u Tychy.

Ambitne sparingi Odry
Już podczas okresu przygotowawczego Odra mierzyła się z rywalami, którzy na papierze stanowili wymagający test przed startem ligi. Wyniki pozostawiały jednak wiele do życzenia, ponieważ z ośmiu rozegranych spotkań Odra wygrała tylko jedno. Nie jest to jednak nic alarmującego, zwłaszcza że w zespole doszło do wielu zmian, a styl gry Łukasza Tomczyka nie wcale łatwy do opanowania. Same sparingi przyniosły jednak kilka pozytywnych wniosków, a największym z nich wydaje się postawa Bronislava Spáčila. Słowak zdążył zdobyć bramkę, a także zaprezentować kilka efektownych rajdów skrzydłem. Oczekiwania wobec niego z pewnością wzrosły i w Opolu wszyscy liczą na to, że utrzyma dobrą formę również w lidze. Duet Nemanja Mijušković – Maksymilian Pingot rozegrał dobre spotkanie przeciwko Śląskowi Wrocław, skutecznie neutralizując ataki rywali. W pozostałych meczach wyglądało to już nieco gorzej, jednak defensywa potrzebuje czasu, aby odpowiednio się zgrać.
Podczas sparingów nie zachwycił natomiast Michał Feliks, który w meczu ze Śląskiem zmarnował znakomitą okazję do zdobycia bramki. Część meczów kontrolnych nie była transmitowana, dlatego informacji na ich temat jest niewiele. O spotkaniu z Piastem Gliwice wiadomo jedynie, że się odbyło i zakończyło zwycięstwem Odry 2:0. Podobne rozwiązanie zastosowano podczas meczu z drugim zespołem Baníka Ostrawa, po którym klub nie ujawnił nawet składu swojej drużyny. Widać, że w Odrze zmieniło się podejście do przygotowań, a zespół chce pracować w możliwie spokojnych warunkach. Mimo ograniczonej liczby informacji dotyczących sparingów można potraktować to jako element zaskoczenia przed rozpoczęciem sezonu. Po licznych zmianach kadrowych i organizacyjnych Odra przede wszystkim potrzebuje czasu. Choć wyniki sparingów nie były imponujące, sytuacja powinna stopniowo się poprawiać. Ostateczną ocenę przygotowań Łukasza Tomczyka będzie można jednak wystawić dopiero po rozpoczęciu rozgrywek ligowych.

Z czym Odra może mieć problem?
Opolanie mogą mieć problem ze zbyt dużą różnicą jakościową w kadrze. Wyjściowa jedenastka wygląda naprawdę solidnie i wydaje się w pełni wystarczająca na poziom Betclic 1. Ligi. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy spojrzymy na kadrę nieco szerzej. Szczególnie widoczne jest to w środku pola, gdzie przydałby się jeszcze jeden zawodnik, który zmniejszyłby różnicę jakościową między podstawowym składem a rezerwowymi.
Kłopoty mogą pojawić się również na pozycji napastnika. Kacper Przybyłko i Michał Feliks nie mają obecnie najlepszego okresu w swoich karierach. Przybyłko dołączył do Odry rok temu, jednak okazał się dużym rozczarowaniem. Nie spełnił pokładanych w nim nadziei, a jego odbudowa z pewnością będzie wymagała czasu. Z kolei Feliks mógłby być wartościowym zmiennikiem, jednak jako podstawowy napastnik może okazać się niewystarczający. Nie jest to zły piłkarz, ale jeśli Odra rzeczywiście chce walczyć o coś więcej, powinna rozejrzeć się za kolejnym zawodnikiem na tę pozycję.
Odra będzie rewelacją rozgrywek?
Wynik w tabeli będzie dla Odry wyznacznikiem tego, czy przeprowadzona rewolucja oraz zatrudnienie Łukasza Tomczyka były właściwymi decyzjami. Nie przewiduję, aby szkoleniowiec stracił pracę już w swoim pierwszym sezonie, chyba że doszłoby do prawdziwej katastrofy. Nic jednak nie wskazuje na taki scenariusz. Nie spodziewam się również, że Odra z miejsca włączy się do walki o bezpośredni awans do PKO Ekstraklasy. Jakość w tym zespole zdecydowanie wzrosła i z pewnością będzie to widoczne zarówno w poszczególnych meczach, jak i w końcowym miejscu w tabeli. Nie jest to jednak jeszcze kadra gotowa do walki o awans. To przede wszystkim bardzo solidny fundament, na którym można budować przyszłość klubu.
Jeśli dodamy do tego rozwijającą się akademię, która jakiś czas temu pozyskała dużego sponsora, można z optymizmem patrzeć na przyszłość Odry jako czołowego klubu w województwie opolskim. Ten sezon powinien być dla Odry zdecydowanie lepszy od poprzedniego. Nie sądzę jednak, aby za rok o tej porze w Opolu przygotowywano się do gry w Ekstraklasie. Oczywiście tego scenariusza nie można całkowicie wykluczyć, bo piłka nożna nieraz udowadniała, że potrafi zaskakiwać, ale na dziś w lidze są po prostu mocniejsze zespoły.
Moim zdaniem Odra będzie walczyć o miejsca premiowane grą w barażach. Lokaty od 7. do 10. są jak najbardziej w jej zasięgu, a przy odpowiednio wysokiej formie zespół może nawet awansować do baraży. Mimo to nie nakładałbym zbyt dużej presji ani na Łukasza Tomczyka, ani na cały klub. Jeżeli za dziesięć miesięcy Odra zakończy sezon na 8. miejscu, uznałbym to za sukces. Przed opolskim klubem z pewnością nadchodzą bardzo ciekawe czasy.