Lechia Gdańsk ponownie zdołała zgarnąć trzy punkty przed własną publicznością, tym razem pokonując Miedź Legnica. Biało-zieloni po dosyć ciekawym dla oka spotkaniu okazali się lepsi od trzeciej drużyny w tabeli, chociaż końcówka meczu przyniosła niespodziewane emocje. Goście zdołali strzelić kontaktowego gola, a na dodatek w ostatnich minutach Lechia musiała sobie radzić w dziesiątkę. Gospodarze dowieźli jednak korzystny wynik do końca.
Spotkanie w Gdańsku nie było jednostronnym widowiskiem i mogło potoczyć się w każdą stronę. Zarówno Lechia, jak i Miedź stwarzały sobie masę sytuacji i mocno w oczy momentami rzucała się nieporadność obu defensyw. Bardziej konkretni okazali się jednak gospodarze, którzy w pierwszej połowie wyszli na prowadzenie po rzucie karnym. W drugiej części spotkania Lechia Gdańsk podwyższyła za sprawą Kevina Dodaja i to mocno uspokoiło sytuację na boisku na kolejne minuty.
.@LechiaGdanskSA prowadzi już 2:0 🔥
👉 Oglądaj wszystkie mecze na TVP Sport, w aplikacji mobilnej lub Smart TV 📺 pic.twitter.com/fQxwFmVLpN
— Betclic 1 Liga (@_1liga_) September 13, 2026
Im bliżej końca spotkania, tym goście coraz mocniej napierali na rywala i próbowali odwrócić losy tego meczu. Przyniosło to zaledwie jedno trafienie, a dokładnie w 81. minucie, gdy po rzucie rożnym piłkę do bramki skierował Marcel Mansfield. Kilka minut później przed Miedzią otworzyła się jeszcze możliwość na zrobienie czegoś więcej, gdy po drugiej żółtej kartce z boiska wyleciał Igor Bambecki. Ekipa trenera Janusza Niedźwiedzia nie była jednak w stanie złapać należytej skuteczności i nie dała rady strzelić chociażby na remis.
Szach i Dodaj z kolejnym konkretem
Ważny wkład w zwycięstwo miał duet Artur Szach i Kevin Dodaj. Pierwszy zanotował asystę, drugi wpisał się na listę strzelców, podwyższając wynik na 2:0. Obaj ponownie byli aktywni w ofensywie przez większość spotkania i były to ich kolejne liczby w tym sezonie. Ukrainiec ma na swoim koncie 3 gole i 1 asystę w 5 spotkaniach, a Albańczyk do tej pory zanotował 2 gole i 1 asystę w czterech spotkaniach. Obaj wspólnie wypracowali gola również w meczu z Pogonią Siedlce, tylko wtedy to Dodaj asystował przy golu Szacha.
Ich liczby są pozytywnym sygnałem tego początku sezonu pokazującym, kto z biegiem rozgrywek może dawać konkrety pod bramką rywala. Na ten moment więcej dobrego można mówić o Szachu, który momentami ewidentnie przerasta tę ligę. Dodaj za to jest nieco nierówny i widać, że ma jeszcze do wykonania sporo pracy. Jeżeli jednak daje konkrety w postaci goli i asyst, to można też skierować w jego kierunku trochę pochwał. Jeżeli jego rozwój pójdzie znacznie do przodu, to ogólną jakością może dorównać ukraińskiemu pomocnikowi.
Holewiński potwierdza jakość
Spore dyskusje w środowisku kibiców Lechii wywołała zmiana w bramce. Po udanym początku sezonu na ławce wylądował Szymon Weirauch, a jego miejsce zajął Axel Holewiński. Wszystko rozpoczęło się w meczu Pucharu Polski z MKS-em Kluczbork, po czym były bramkarz Pogoni Szczecin pozostał już między słupkami na dobre. Z całą pewnością głównym powodem tej zmiany jest przepis o posiadaniu minimum jednego młodzieżowca w składzie.
Słabszą formę w ostatnich spotkaniach prezentował Jakub Adkonis i trener Łupaszko musiał zdecydować się na roszadę. Wielu domagało się wystawienia Wojciecha Madeja kosztem Kacpra Łopaty, przez co Weirauch mógłby nadal bronić w rozgrywkach ligowych. Stało się jednak inaczej i szczególnie mecz z 20-latek Miedzią Legnica pokazał, że był to znakomity wybór. Axel Holewiński był jednym z najlepszych zawodników na boisku, popisując się kilkoma udanymi interwencjami – w tym jedną wybitną w 68. minucie po strzale Zvonimira Petkovicia. Sytuacja do obejrzenia poniżej – od 5:10.
Jedno jest pewne – Holewiński udowodnił tym meczem, że głosy o tym, iż jest jednym z najbardziej utalentowanych młodych bramkarzy nie są przesadzone. Takim występem zapracował na to, by nadal dostawać szansę w Betclic 1 Lidze. Oczywiście szkoda w tej sytuacji Szymona Weiraucha, bo kolejny raz jego losy w Lechii nie są miłe. Zapewne gdyby nie ten przepis, to 22-latek zapewne po takim starcie sezonu nadal byłby pierwszym wyborem.
Problemy w środku pola
Zwycięstwo na pewno musi cieszyć, ale nie może przykrywać problemów, które nadal Lechia Gdańsk ma. Poza środkiem obrony, gdzie duet Łopata – Beskorowajny potrzebuje więcej czasu na zgranie się ze sobą – bardzo może martwić sytuacja w środku pola. Owszem, jest tam w miarę sensowny wybór, ale luki pojawiające się w centralnej części boiska jasno pokazują, że w drużynie brakuje „typowej szóstki”. Na pewno takim graczem nie jest Christo Iwanow i nie jest nim także Tomasz Neugebauer. Nowy kapitan drużyny często operował w tej strefie boiska, ale przy szybszych atakach rywala, nadal było tam zbyt dużo wolnego miejsca.
Można już wywnioskować, że Lechia Gdańsk będzie w tym sezonie grać na dwóch wysokich stoperów. W takiej sytuacji brak dynamicznej szóstki, która będzie w stanie ich wspierać – przy rywalach grających szybką piłkę, kompletnie nie zda egzaminu. To już było widoczne w ostatnim meczu w Niecieczy, gdzie wielokrotnie Łopata i Beskorowajny byli „objeżdżani” przez graczy rywala. Operujący niżej Iwanow nie był w stanie wnieść odpowiedniej jakości na szóstce i bezskutecznie asekurował obu stoperów. Trener Łupaszko ma zatem twardy orzech do zgryzienia. Jest oczywiście opcja postawienia konkretnie na Jakuba Adkonisa, bo może to właśnie będzie pozycja dla niego. Tu jednak jest też jeszcze kwestia jego formy, chociaż z Miedzią młody gracz dał solidną zmianę.
Może w klubie będą jeszcze szukać kogoś na tę pozycję, bo cały czas można rejestrować zawodników będących bez kontraktu. Warto by było się nad tym zastanowić.
Przed Lechią ważne tygodnie
W następnej kolejce Lechia Gdańsk podejmie u siebie Stal Mielec i potem czeka nas trzytygodniowa przerwa reprezentacyjna. Będzie to idealny moment na spokojny trening i wdrożenie wszystkich nowych zawodników. Czas w tym przypadku może działać na drużynę tylko korzystnie, bo jakości indywidualnej w obecnej kadrze nie jest mało. Odpowiednio przepracowany okres na przełomie września i października powinien dać więcej zgrania, dzięki czemu błędów będzie coraz mniej.
W każdej formacji bezsprzecznie potrzeba tutaj poprawy. Od scalenia gry defensywnej, przez środek pola, do poprawy skuteczności z przodu. Jest już w ataku powiew świeżości w postaci Władysława Błanuty, który wykazuje duży potencjał. Rumun z Miedzią w kilku fragmentach pokazywał trochę jakości technicznej i potrafił dobrze utrzymywać się przy piłce. Zabrakło mu tego co najważniejsze – czyli gola, ale jeżeli już zdoła się przełamać, to może dać naprawdę wiele Lechii w ofensywie. I właśnie niedługo nadejdzie ten moment na to, by nad tym wszystkim popracować.
Na razie jednak czas na mecz ze Stalą i ewentualne zwycięstwo może dać wiele dobrego mentalnie, ale i w tabeli ligowej. Na teraz jest to dorobek dziesięciu punktów, co daje jedenastą pozycję. Do strefy barażowej strata wynosi jeden punkt.