Lech Poznań w ćwierćfinale Ligi Konferencji. Historia pisze się na naszych oczach. „Kolejorz” w końcu wygrał na wyjeździe w tegorocznej edycji europejskich pucharów i to aż 3:0. Podopieczni Johna van den Broma zasłużenie awansowali do następnej rundy i odprawili z kwitkiem Szwedów. Lokomotywa jedzie dalej i nie zamierza się zatrzymywać. Perfekcyjny dwumecz w wykonaniu Lecha i pełna kontrola w obu spotkaniach. Bardzo mądrze przeprowadzane zmiany. W dwóch meczach, gdzie padło pięć bramek, cztery gole były autorstwa rezerwowych. To pokazuje, że „Kolejorz” ma mocną i szeroką kadrę, a John van den Brom ma zawodników, na których może liczyć. Dodatkowo był to piąty mecz Lecha Poznań bez straty gola. W Lidze Konferencji 27 października ostatni raz Filip Bednarek wyciągał piłkę z siatki.
Lech Poznań z pełną kontrolą
„Kolejorz” wyszedł prawie identycznym składem w porównaniu do meczu w Poznaniu. Bartosz Salamon zagrał za Filipa Dagerstala, który zmagał się z lekkim przeziębieniem przed spotkaniem. Natomiast w IF Djurgardens było kilka zmian w wyjściowej jedenastce. Tak jak można było się spodziewać, Szwedzi przejęli inicjatywę na początku spotkania. Już w 4. minucie groźnym strzałem popisał się Joel Asoro. Gdy „Kolejorz” miał piłkę od razu gospodarze doskakiwali i próbowali szybko ją odebrać. Lech był zmuszony do długich podań.
Widać było, że „Kolejorz” nie kwapi się z szybkim rozpoczynaniem gry w tym spotkaniu. Lekka gra na czas zaczęła denerwować wicemistrzów Szwecji, więc zaczęli faulować przyjezdnych. Po mocniejszym początku IF Djurgardens, do słowa doszedł Lech Poznań. W 10. minucie groźnym strzałem w słupek popisał się Mikeal Ishak. Trzy minuty później ciekawym strzałem z dystansu Joel Pereira chciał zaskoczyć bramkarza gospodarzy.











