Po Bogdanie Zającu z pewnością każdy trener nie miałby poprzeczki zawieszonej zbyt wysoko. Dlatego ponowne chwycenie za lejce przez Ireneusza Mamrota było i chyba do tej pory jest wspaniałą wiadomością dla klubu z Podlasia. Jednak czy wszystko jest takie piękne? Trzy z pierwszych czterech spotkań u siebie i tylko siedem punktów powoduje pewien niedosyt. Jak dalej będzie się rozwijać Jagiellonia?
Obecny szkoleniowiec już pracował w Jagiellonii Białystok w latach 2017–2019. Przez ten czas poprowadził „Żółto-czerwonych” w 108 spotkaniach. Ten okres pracy był wspaniałym czasem dla klubu. Wicemistrzostwo kraju, finał Pucharu Polski i wyeliminowanie Rio Ave, czyli największy sukces Jagiellonii Białystok na arenie międzynarodowej.
A teraz? Po prostu jest poprawnie – tylko tyle.
Spokój daje ten sam wynik co konflikt?
Po eksperymencie z byłym współpracownikiem Adama Nawałki oraz okresie pracy drużyny z Rafałem Grzybem Jagiellonia wróciła do tego, co zna. Powrót do Ireneusza Mamrota to nie tylko podróż sentymentalna do jednego z dwóch najważniejszych szkoleniowców tego zespołu w XXI wieku. To przede wszystkim jasna i spójna koncepcja, która nie polega na życiu w konflikcie z całym światem.
Skarb kibica PKO Ekstraklasy: Jagiellonia Białystok – przeszłość teraźniejszością
Dlatego też drugie podejście do „Dumy Podlasia” przez sympatyków tej drużyny jest oceniane na razie jeszcze z przymrużeniem oka. Po burzliwym okresie wystarczyło dać po prostu spokój dosłownie wszystkim, by mieć na ten moment spory kredyt zaufania. Do tego widać delikatną zwyżkę formy linii defensywnej „Jagi”, jak opowiada Wojciech Konończuk:
– Największa różnica to kontakt trenera z zespołem, kibicami i mediami. Trener Zając nie umiał poukładać sobie dobrych relacji ani z własnymi piłkarzami, ani z fanami, ani z dziennikarzami. Na ocenę gry jest trochę za wcześnie. Po starcie było widać, że Jagiellonia gra dużo bardziej odpowiedzialnie w defensywie, a rywale mają kłopoty ze stwarzaniem sobie sytuacji podbramkowych. Po meczach z Górnikiem i Cracovią nie jest to już takie oczywiste.
Zając kontra Mamrot
I faktycznie, gdyby porównać Bogdana Zająca z Ireneuszem Mamrotem, to start sezonu na ten moment jest dość podobny. Były asystent Nawałki zdobył osiem punktów w sześciu meczach, tyle samo ile obecnie prowadzący zespół szkoleniowiec.
Bramki? W poprzednich rozgrywkach na tym etapie było sześć strzelonych i siedem straconych. W tegorocznych zaś Jagiellonia zdobyła osiem goli i sześć razy dała się zaskoczyć rywalom.
Również podobnego zdania jest nasz ekspert: –











