Nowy rok w Białymstoku przyniósł czarne chmury. Ciężka praca nie wystarczyła, aby obecna Jagiellonia Białystok odniosła sukces. Jeszcze trzy miesiące temu Bogdan Zając obdarzony został pełnym zaufaniem, a dziś traci posadę. Decyzja, jak i kadencja, bliźniaczo podobna do tej z reprezentacji Polski. Brzęczek nie zachwycał, dostał sporo czasu, a skończyło się z dnia na dzień, choć o tych kilkadziesiąt dni za późno.
Sezon przejściowy nie mógł oznaczać, że Jagiellonia Białystok z walki o podium ligi przeniesie się do tej o brak spadku. 5 punktów na 21 możliwych w tym roku to wynik, który nie ma prawa zadowolić nikogo w stolicy Podlasia. Zauważalny regres „Jagi” to mimo wszystko problem bardziej złożony. Zmiana sztabu to pierwszy krok, aby drużyna z Białegostoku wróciła tam, gdzie jej miejsce.
Bogdan Zając, czyli koniec mydlenia oczu
Na „sukcesy” swojej drużyny Bogdan Zając patrzył przez różowe okulary. Świat nie mógł wyglądać tak samo, kiedy Cezary Kulesza kazał trenerowi je zdjąć i natychmiastowo oddać. Koniec manipulacji, koniec beztroskiego eksperymentowania. Włodarze Jagiellonii Białystok obudzili się prawie z ręką w nocniku, bo za moment problem byłby jeszcze większy.
Klub może przyznać się do błędu, kibice mogą bić sobie brawo. Kto wie, pełne stadiony (choć przy takiej dyspozycji „Jagi” nie byłoby o takich mowy) prawdopodobnie szybciej wyrzuciłyby Bogdana Zająca. Co się odwlecze, to nie uciecze. Sympatycy klubu postanowili nie czekać na zaproszenie. Wprosili się na trening, a zrobić to mieli wraz z taczkami. Uznać można, że Bogdan Zając został wywieziony. Dosłownie.
Jagiellonia Białystok po raz kolejny dostaje odpowiedź, że czegoś trwałego, mającego szanse na osiągnięcia, nie da się zbudować od tak. Nie wystarczy ktoś, kto pracował kiedyś z Adamem Nawałką, lecz nie ma żadnego doświadczenia jako pierwszy trener. Nie zrobi się tego przy użyciu zawodników przeciętnych, ściąganych w trakcie sezonu za pomocą wolnego transferu. Droga na skróty znów się nie opłaciła. W Białymstoku chciano zbudować coś swojego, od podstaw, trwającego długie lata. Projekt jednak nie przetrwał nawet całego sezonu, a i tak możemy powiedzieć, że można było go skończyć dużo wcześniej.











