FC Porto zdobyło Superpuchar Portugalii! Polacy świętują kolejny sukces


Nasza trójka z FC Porto może świętować wywalczenie kolejnego pucharu

1 sierpnia 2026 FC Porto zdobyło Superpuchar Portugalii! Polacy świętują kolejny sukces
Foto Icon Sport/SIPA USA/PressFocus

FC Porto rozpoczęło sezon 2026/2027 od zdobycia pierwszego trofeum. „Smoki” sięgnęły po Superpuchar Portugalii, pokonując SCU Torreense, czyli zdobywcę krajowego pucharu. Dla zespołu z Estadio do Dragao to kolejny sukces do klubowej gabloty i potwierdzenie dominacji na krajowym podwórku. Polscy kibice będą jeszcze wyczekiwać informacji o stanie zdrowia Jana Bednarka. Szczegóły w tekście.


Udostępnij na Udostępnij na

Torreense było jednym z największych objawień poprzednich rozgrywek. Drużyna z Torres Vedras sprawiła ogromną niespodziankę zdobywając Puchar Portugalii, po wygraniu w finale z wielkim Sportingiem CP. Drugoligowiec dzięki temu po raz pierwszy w historii otrzymał szansę rywalizacji o Superpuchar, a dodatkowo wystąpi w fazie ligowej Ligi Europy. W walce o kolejny puchar czekał na nich kolejny portugalski hegemon – czyli FC Porto.

FC Porto wykorzystało doświadczenie

FC Porto od początku spotkania starało się przejmować inicjatywę i próbowało narzucić swój styl gry. SCU Torreense za to momentami pokazywało, że nie przypadkiem znalazło się w walce o Supertaca Candido de Oliveira. Drużyna z zaplecza Liga Portugal szczególnie w pierwszej fazie spotkania próbowała zaskoczyć rywala, jednak nie przełożyło się to na zdobycz bramkową.

Decydujący moment meczu nadszedł w 38. minucie, kiedy to Viktor Froholdt swoim golem przesądził o losach rywalizacji. „Smoki” potwierdziły swoją jakość w końcówce pierwszej odsłony i jedną akcją rozstrzygnęły losy meczu na swoją korzyść. Nie było to starcie porywające i wygrała po prostu drużyna z większym doświadczeniem w spotkaniach o stawkę. SCU Torreense, mimo ambitnej postawy i walki do ostatniego gwizdka, nie zdołało po przerwie odwrócić losów spotkania. Zabrakło im po prostu argumentów.

Dla FC Porto był to pierwszy oficjalny mecz sezonu 2026/2027 i jednocześnie udany początek walki o kolejne trofea. Drużyna rozpoczęła nowe rozgrywki od zdobycia Superpucharu Portugalii, wysyłając sygnał rywalom z Lizbony, że ponownie zamierza walczyć o najwyższe cele.

Fatalny stan murawy i uraz Bednarka

Jednym z głównych tematów przed Superpucharem Portugalii nie była wyłącznie sportowa rywalizacja, ale również stan boiska w Coimbrze. Murawa przed spotkaniem wzbudzała duże kontrowersje i była szeroko komentowana ze względu na swoją jakość. Trzeba wprost przyznać, że warunki do gry były skandaliczne i zawodnicy momentami obawiali się o swoje zdrowie.

Podczas konferencji przedmeczowej przedstawiciele obu drużyn byli pytani o warunki, w jakich przyjdzie rozegrać pierwsze oficjalne spotkanie sezonu. Obawy dotyczyły przede wszystkim bezpieczeństwa zawodników, ryzyka urazów oraz tego, czy na takiej nawierzchni możliwe będzie zaprezentowanie futbolu na odpowiednim poziomie.

Bez urazów niestety się nie obyło. Na początku meczu groźnie wyglądającą sytuację miał Jan Bednarek, lecz szybko się pozbierał i dograł pierwszą połowę. Niestety nasz zawodnik na drugą odsłonę już nie wyszedł, a realizator pokazał, że zasiadł na ławce z obłożonym lodem kolanem. Pierwsze diagnozy mówią o naciągnięciu bocznego więzadła kolana prawego. Takie coś nie wykluczyłoby Bednarka na długo. 

Ostatecznie FC Porto musiało rywalizować nie tylko z ambitnym przeciwnikiem, ale również z trudnymi warunkami boiskowymi. Mimo problemów z murawą „Smoki” wykonały swoje zadanie i rozpoczęły sezon od zdobycia trofeum. Nie było to jednak spotkanie na najwyższym poziomie, bo i nie było możliwości wejść na wyższe obroty. Z całą pewnością to odpowiadało słabszemu na papierze Torreense, ale nie przełożyło się to na zaskoczenie utytułowanego rywala.

Polacy z kolejnym trofeum w barwach FC Porto

W składzie FC Porto od początku mogliśmy obserwować wspomnianego Jana Bednarka, a obok niego na środku obrony wystąpił Jakub Kiwior. W pierwszej połowie bardziej widoczny był ten bardziej doświadczony, gdyż regularnie przecinał dośrodkowania rywala. Jego czujność jak zwykle była na najwyższym poziomie, jak przystało na lidera formacji obronnej „Smoków”. Szkoda zatem, że nie zdołał już pojawić się na murawie po przerwie, ale zdrowie jest najważniejsze. Trener Farioli zdecydowanie nie lubi ryzykować i znany jest z zachowawczego podejścia.

Kiwiora jednak też za całe spotkanie należy docenić. Nawet jeżeli momentami był mniej widoczny, to zanotował wiele udanych interwencji i nie pozwalał rywalowi na nabranie rozpędu. Dodatkowo jak to ma w zwyczaju, mądrze rozgrywał piłkę do przodu i miał swój wkład w zdobytej jedynej bramce. 26-latek rozegrał piłkę do lewej strony, a gdy podanie otrzymał Pepe, posłał świetne dośrodkowanie do Froholdta. Na przestrzeni całego meczu Kiwiora można nawet uznać za zawodnika meczu.

W tym spotkaniu nie ujrzeliśmy na murawie Oskara Pietuszewskiego i to jest bardzo dobra informacja. Nasz utalentowany skrzydłowy ostatnio zmagał się z drobnym urazem i w ostatniej chwili zdążył się wykurować na mecz o Superpuchar. Nic dziwnego, że trener Farioli nie chciał ryzykować jego zdrowia na tej murawie. Nie były w tej końcówce potrzebne zrywy w ofensywie, tylko spokojne dogranie i utrzymanie wyniku – w pełnym zdrowiu.

Dla naszego trio jest to drugie trofeum zdobyte z FC Porto. Cieszy nas to, że dwóch z nich dołożyło swoją cegiełkę do kolejnego sukcesu klubu i rozpoczęli sezon od zwycięstwa w meczu o stawkę.

Czytaj także:
Szymon Włodarczyk on fire. Kolejny gol w tym sezonie dla Sturmu Graz

Filip Marchwiński zerwał więzadło krzyżowe

PKO Ekstraklasa: Szalony mecz w Gliwicach i wygrana Lecha. Podsumowanie soboty

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze