Sobota w PKO BP Ekstraklasie przyniosła tylko dwa spotkania, ale oba dostarczyły kibicom wielu emocji. W Gliwicach Piast pokonał Wisłę Kraków 4:3 po jednym z najlepszych widowisk początku sezonu, pełnym zwrotów akcji i aż siedmiu bramek. Z kolei w Krakowie mistrz Polski Lech Poznań potwierdził swoją klasę, wygrywając 2:1 z beniaminkiem, Wieczystą Kraków, choć po przerwie gospodarze mocno postawili się faworytowi.
Sobotnia seria spotkań obejmowała tylko dwa mecze, ponieważ Górnik przełożył wyjazdowe spotkanie z Koroną na inny termin. Rywalizację rozpoczął pojedynek w Gliwicach, gdzie miejscowy Piast podejmował Wisłę Kraków. Następny mecz odbywał się w Krakowie, gdzie Wieczysta zmierzyła się z Lechem Poznań, mającym za sobą dramatyczny środowy mecz z Aarhus. Podobnie jak w piątek przed pierwszym gwizdkiem odśpiewano Mazurka Dąbrowskiego oraz uczczono minutą ciszy rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego.
Wisła – Piast. Najlepsza pierwsza połowa sezonu
Dotychczas w obecnym sezonie PKO BP Ekstraklasy pierwsze połowy z reguły nie przynosiły nam zbyt wielu emocji. Piast i Wisła postanowili to jednak zmienić, serwując kibicom aż trzy trafienia w trakcie trwania pierwszej części spotkania. Początek meczu zdecydowanie należał do Gliwiczan, którzy przez pierwsze 20 minut praktycznie nie pozwalali Wiśle stworzyć groźnej sytuacji. Piast mógł prowadzić znacznie wyżej, jednak dwie świetne okazje zmarnował Boissgard. Gospodarze najgroźniejsi byli na skrzydłach, gdzie Lima regularnie wykorzystywał pozostawianą przestrzeń. W 17. minucie Krzyżanowski popełnił błąd przy przyjęciu piłki, który wykorzystał wspomniany Lima. Skrzydłowy wbiegł w wolną strefę i idealnie dograł do Ntamacka, a ten pewnym strzałem zdobył pierwszą bramkę dla Piasta w tym meczu.
Po stracie gola Wisła zaczęła dochodzić do głosu. Swoich szans nie wykorzystali Jordi Sanchez oraz Uryga, którego uderzenie głową po rzucie rożnym zmieniło tor lotu po kontakcie z ciałem Jordiego Sancheza. Piast cierpliwie czekał na kolejną okazję i ponownie zadał cios. Hugo Vallejo z łatwością ograł Gigera i kapitalnym strzałem podwyższył prowadzenie na 2:0. Zaraz po golu z powodu urazu boisko opuścił boczny obrońca Wisły, którego zastąpił Lelieveld. Mimo to końcówka pierwszej połowy należała do Wisły. Po fatalnym błędzie Borowskiego gospodarze zdobyli bramkę kontaktową, a jej strzelcem został Jordi Sanchez. W doliczonym czasie gry Božić wywalczył rzut karny po zagraniu ręką Drapińskiego, jednak jego słaby strzał z jedenastu metrów obronił Domen Grill. Do przerwy Piast prowadził 2:1.











